Przejdź do głównej zawartości

Życie bez lata - Lynne Griffin


Lynne Griffin – prowadzi w amerykańskiej telewizji popularny program poświęcony relacji dziecko-rodzice. Od dwudziestu lat zajmuje się doradztwem rodzinnym i jest uznanym autorytetem. *

Życie bez lata, jest książką wstrząsającą, ale także i taką, przez którą nie jest prosto przejść. Odzwierciedla cierpienie osób, które utraciły jakąś cząstkę siebie – członka rodziny. Tak samo jak Jodi Picoult, Lynne Griffin porusza bardzo ciężki temat. Ale dlaczego od razu porównuje się te dwie autorki? Tak naprawdę dzieło, które właśnie przeczytałam, jest dołujące dla tych, którzy mają aktualnie szczęśliwy okres w życiu. Natomiast jest to idealny tytuł dla tych, którzy przechodzą ciężkie chwile i potrzebują pocieszenia i motywacji, aby ruszyć z miejsca. Może i znalazłyby się podobieństwa w stylu i tym, co chcą przekazać te dwie autorki, ale dosłownie tych słów bym nie interpretowała.

Lynne Griffin – jak Jodi Picoult – przemawia do kobiet wrażliwych i inteligentnych”**

Strata jest nieopisaną tragedią. Ciężko się o niej opowiada, tym ciężej – przeżywa. Właśnie z tym problemem musi się zmierzyć małżeństwo Gray'ów. Abigail Anna Gray miała cztery lata, kiedy została potrącona przez samochód. Co gorsza – kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia. Rodzicom nie łatwo jest się pogodzić ze śmiercią jedynej córki Zwłaszcza Tessa była zżyta z dziewczynką i wydawała się bardziej przywiązana do dziewczynki, wydawała się bardziej przeżywać cały wypadek. Natomiast Ethan ukrywał swoje emocje, jakby w ten sposób mógł wszystko zrozumieć i przyjąć do siebie.


Czytelnicy śledzą także historię innej postaci. Jest to Celia, terapeutka Tessy, która nie ma prostej sytuacji życiowej. Powtórnie wyszła za mąż, a jej nastoletni syn, Ian, nie może porozumieć się z Aldenem i bardzo broni swojego taty, Harry'ego. Kobieta natomiast próbuje pogodzić wszystkich swoich trzech mężczyzn, jednak to nie jest łatwe, a sama jest na skraju wytrzymałości. Na początku irytowało mnie, że mamy w rzeczywistości dwie główne bohaterki książki. Nie widziałam związku między nimi, jakby moja uwaga była odrywana od głównej fabuły powieści. Historia dłuży się, a rozkręca się i wciąga tak naprawdę po przekroczeniu magicznych stu stron. Dopiero wtedy los kobiet zaczynał mnie interesować, a przestawał drażnić i nudzić. Bo całe to rozpamiętywanie małej Abby i tkwienie w udręce, męczyło potwornie.

Roześmieliśmy się – i ten dźwięk, którego tak długo nie było słychać w tym domu miał niezwykłą siłę, strzaskał lód między nami.”

Nieraz łza kręciła mi się w oku podczas czytania, ale dopiero wtedy, kiedy zżyłam się z bohaterami, a ich problemy mnie przejęły. Jedno jest pewne – stała się tragedia, a my, odbiorcy, przeżywamy ją razem z Tessą i jej mężem. Poznajemy jej dramaty i słabości, a także obserwujemy jej walkę o zachowanie normalności w swojej nienormalnej rodzinie. Jak wiele łączy te dwie kobiety? Na początku – nic, na końcu lektury dowiadujemy się, że zaskakująco wiele. Lynne Griffin stworzyła przejmujące dzieło, które na pewno trafi do wielu kobiecych [i nie tylko] serc. Przede wszystkim, nie czuje się fikcji literackiej, wszystko o czym jest w książce mowa jest czystą prawdą, daje wiele emocji, a także dużo do myślenia. Autorka posługuje się delikatnym i sprawnym językiem, a dialogi nie są przesadzone czy sztuczne. Bohaterowie są realistyczni, przez co lektura jest jeszcze bardziej przyjemna w swoim bólu.
Sama zwlekałam praktycznie trzy lata z przeczytaniem tej powieści, ale nie żałuję, że tak długo czekała na mnie. Może teraz dopiero trafiła na dobry moment, żebym odpowiednio ją odebrała. Mimo moich początkowych negatywnych odczuć, całość zrobiła na mnie niemałe wrażenie, przez co mogę z czystym sumieniem polecić Życie bez lata wszystkim, niezależnie od płci czy wieku.


*Informacja o autorce z okładki książki Życie bez lata
** Cytat z okładki książki Życie bez lata


KSIĄŻKA Z PÓŁKI




Komentarze

  1. Ostatnio widziałam ją za kilka złotych w promocji. Będę musiała ją sobie kupić:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł tej powieści brzmi straszni i jak go potraktować dosłownie, to...nie wyobrażam sobie życia bez lata...
    zainteresowałaś mnie tą książką, a nie znałam jej wcześniej; teraz poszukam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie, po przeczytaniu książki stwierdzam, że ten tytuł trzeba brać dosłownie. ;)

      Usuń
  3. Zaintrygowała mnie ta książka. Lubię taką tematykę. Tej autorki jednak nic jeszcze nie czytałam, podobnie z Picoult. Zawsze jest jakaś książka ważniejsza... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka z tego co wiem, jak na razie napisała tylko tę książkę. Oj znam to - zawsze jest ważniejsza książka. A mam tyle autorów do poznania i tytułów.;)

      Usuń
  4. brzmi interesująco, ale nie wiem czy w tej chwili mam ochotę na tak smutne książki.. na pewno zapamiętam tytuł i kiedyś przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, trzeba mieć nastrój na takie książki. Ale ogólnie rzecz biorąc - polecam.

      Usuń
  5. zastanowię się nad tą lekturą
    wydaje się być ciekawą książką, choć boję się, że mogłaby mnie nieco przytłoczyć

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama okładka już jest niezwykle klimatyczna. Ogólny zarys fabuły również mnie zaciekawił i z tego co wynika autorka porusza dość trudny aczkolwiek ważny temat, dlatego myślę, że warto o nim czytać. Ja przynajmniej jestem zdecydowana poszukać tej książki w swojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka i fabuła są bardzo interesujące, dlatego książka bardzo zachęca. A jak kto odbierze lekturę, to jest indywidualna sprawa. ;)

      Usuń
  7. Mam czteroletnią córeczkę. Nie byłabym w stanie przeczytać tej książki. Nie dałabym rady psychicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Jak gdziekolwiek słyszę czy czytam o śmierci dziecka, od razu mam przed oczami moją pięcioletnia siostrzenicę. Niby nie moje dziecko, ale praktycznie jak siostra. I wiem, że przez takie książki przechodzi się ciężko psychicznie...

      Pozdrawiam,
      Klaudyna

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…