Przejdź do głównej zawartości

YUMA (2012)



Tytuł: YUMA
Premiera: 10 sierpnia

Gatunek: Dramat, kryminał, sensacyjny

Produkcja: Czechy, Polska

Reżyseria: Piotr Mularuk

Scenariusz: Piotr Mularuk, Wojciech Gajewicz
Muzyka: Jan P. Muchow
Zdjęcia: Tomasz Dobrowolski, Paweł Dyllus, Jacek Podgórski

Bajadera: Helena Sujecka


W sierpniu miałam tę przyjemność, że byłam w kinie aż dwa razy, co stanowi swego rodzaju rekord. Pierwszy raz zawdzięczam swojej siostrzenicy, z którą obejrzałam Meridę Waleczną, o której pisałam Wam w wcześniej. A na drugim seansie byłam ze swoim chłopakiem, któremu przy okazji dziękuję za to. ;)

YUMA 
Słowo to wywodzi się z rejonów nadgranicznych i określało rodzaj przestępstwa polegający na kradzieży towarów w zachodnich wtedy sklepach, głównie w niemieckich. W trakcie ewolucji często było używane również do określania kradzieży luksusowych aut na terytorium Niemiec i przetransportowaniu ich do Polski (rzadko). W każdym z przypadków element kradzieży poza terytorium Polski był najbardziej istotny i to właśnie on nadawał podstawowego znaczenia temu słowu i odróżniał go od standardowej kradzieży. Zwany był wtórnym, słowiańskim, sprawiedliwym podziałem dóbr osobistych.


YUMA mnie nawiedzała co krok, ciągle widziałam reklamy w Internecie, także trailer był ciekawy, więc kusiła mnie ta produkcja. Sam Jakub Gierszał spowodował, że chciałam jeszcze bardziej obejrzeć ten film, gdyż spodobała mi się jego gra aktorska w znanej - myślę większości - Sali Samobójców. Pierwsze co pomyślałam, to to, że dzięki niemu YUMA może być dobra, gdyż uważam go za utalentowanego chłopaka. Oczywiście to nie film jednego aktora, a obsada wydała się dość mocna. Szczerze powiedziawszy, nie jestem fanką polskich produkcji, bowiem – według mojej opinii – na tle zagranicznych wypadają blado, a fabuła i wykonanie zawsze były dla mnie niewiarygodne, gdyż w naszym kraju nie zdarzają się omawiane sytuacje, nie ma tak kolorowo czy romantycznie, a inne gatunki także zawsze odbierałam jako coś naciąganego. Wybaczcie. Oczywiście nie chcę tutaj uogólniać, mamy także dobre kino, ale zdarza się ono rzadko. Może to jest dziwne podejście – nie osądzajcie mnie za nie!


Akcja filmu toczy się niedługo po tym jak upadł PRL. Młody Zyga razem ze swoimi znajomymi pomaga pewnemu Niemcowi. Za zapłatę, główny bohater z Rysiem postanawiają zrobić coś szalonego, przez co wpadają w kłopoty, a ich przyjaźń całkowicie się kończy i powstaje między nimi konflikt. Po kilku latach, Zygmunt dalej tkwi w tej samej miejscowości, z dawnymi znajomymi. Chcąc zaimponować jednej dziewczynie, która znacznie wybijała się pod względem ubioru i dbania o siebie od innych, zatrudnia się u swojej ciotki Halinki i po krótkim czasie zdobywa szacunek u reszty mieszkańców. Wraz z Młotem, Kulą i Bajaderą zajmują się kradzieżą i rozprowadzaniem zdobytych towarów u siebie w mieście. Są teraz znani, lubiani, a także reprezentują sobą pewien poziom. Zyga stara się o względy Majki, ale czy na pewno to, co robi imponuje tej rudowłosej dziewczynie? Nie dostrzega tego, że inna bliska mu kobieta jest w nim zakochana. 


Łatwo tutaj przekroczyć możliwe granice. Najpierw były to drobne kradzieże, a później, stawały się coraz bardziej kosztowne. Bohaterowie zatracili się w swojej nowej pracy, a widz obserwuje ich kolejne etapy drążenia w tym zawodzie i zmian ich charakterów. Do czego stali się zdolni? Tego Wam nie zdradzę, tylko odsyłam do YUMY. Na pewno należy tutaj wspomnieć o samej grze aktorskiej, która pod niemal każdym względem była rewelacyjna. Chyba nie znalazł się w obsadzie taki ktoś, kto przeszkadzałby mi swoją osobą czy po prostu nie pasował do całej kreacji. Jedynie Karolina Chapko nie wywarła na mnie większego wrażenia, ale może właśnie o to chodziło, na niej cała uwaga nie powinna się skupiać? Wydaje mi się, zresztą nie tylko mnie, że polskie kino się odradza dzięki właśnie takim produkcjom, których - mam nadzieję - będzie coraz więcej na naszym rynku. Mój sceptycyzm zaczyna topnieć, a ciekawość co do nowych naszych filmów staje się coraz większa. YUMA ma wysoki poziom gry, młodzi aktorzy pokazują, że potrafią wczuć się w rolę. Jakubowi Gierszałowi pasują takie produkcje, które nie są proste w odbiorze, chyba dobrze się w nich odnajduje. Także Krzysztof Skonieczny, Tomasz Schuchardt, Jakub Kamieński, Helena Sujecka wykazali się ogromnym talentem, przez co są nadzieją, że u nas będzie lepiej. Nie zapominam także o Katarzynie Figurze oraz Tomaszu Kocie, którzy - jak zwykle - okazali się w dobrej formie. Trochę pominięty w zachwytach wydaje mi się Kazimierz Mazur, o którym jest cicho, a w filmie odgrywa ważną postać, może nie pierwszoplanową, ale drugoplanową już owszem. Nawet Tomasz Kot, jako zły charakter wypadł znakomicie, a Katarzyna Figura jako słodka ciocia zachwyca - ale takie kreacje jej przecież pasują. ;) 



Muzyka przewija się bez przerwy, jest jej wiele i z wielu gatunków, więc na pewno każdy znajdzie tutaj coś, co mu się spodoba. Czy coś wydało mi się nierzeczywiste? Oczywiście! Tak jakby wszystkie ubiory bohaterów, modele butów były nie z tego czasu, zbyt nowe, ale poza tym, resztę ogląda się przyjemnie i realnie. 


Fabuła jest teoretycznie prosta, jednak samo wykonanie daje do myślenia. Wiele scen jest niedopowiedzianych, przez co widz musi sam je interpretować. Film pobudza wyobraźnie, a także daje dużo tematów do dyskusji. Myślę, że każdy odbierze tę produkcję na swój sposób. Czytając komentarze spotkałam się z ogromem różnić w interpretacjach, a także z stwierdzeniem, że należy tę produkcję obejrzeć parokrotnie, aby postarać się ją zrozumieć w zupełności. I to ostatnie jest prawdą. Przez te niedomówienia, film staje się zagadką, raz coś wydaje nam się dobre, a raz złe w omawianej historii. Osobiście polecam i zachęcam do obejrzenia YUMY. 




Źródła zdjęć:

Definicja YUMY:

Komentarze

  1. może kiedyś obejrzę... ogólnie nie przepadam za polskim kinem, a jeśli już na coś się decyduję, to są to zazwyczaj stare filmy, nic współczesnego

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, ja również polubiłam Gierszała po "Sali samobójców" - ten film głęboko wrył mi się w pamięć i często do niego wracam (do tej pory mam ulotkę z kina!). Dlatego z miłą chęcią obejrzę ten film. I dla niego, i dla pośmiania się z ciotkowej roli Kasi Figury :)

    Pozdrawiam,
    Angie Wu
    www.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję, że film wydaje się być interesujący, ale raczej nie uda mi się wybrać na niego do kina... jednakże, nie tracę nadziei ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Słowo "Yuma" ma pochodzi od filmu, bo o 15:10 odchodził pociąg do Berlina.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

POWRÓT Z BAMBUKO | KATARZYNA NOSOWSKA

Kiedy sięgałam po książkę Powrót z Bambuko Katarzyny Nosowskiej, czułam niezwykłą ekscytację. Miałam gorszy dzień i szukałam jakiegoś pocieszenia. Pamiętając, że A ja żem jej powiedziała... było i na poważnie i na śmiesznie, myślałam, że tym razem z książką Nosowskiej będzie tak samo. Myliłam się. 
Ta książka nie pociesza, nie podnosi na duchu. 
Ta książka dołuje. 
Ale to dołowanie się nie prowadzi do niczego złego, a wręcz przeciwnie. Prowadzi ono do ogromu myśli i analizy otaczającego nas świata. 
Powyższy tytuł poznawałam w formie audio, a czytała go autorka i dawała mu jeszcze większe wydźwięk i duszę. Trochę jednak żałowałam, że nie byłam w stanie śledzić tekstu oczami, że nie mogłam trzymać fizycznej książki i zaznaczać w niej cytatów. Znaczników byłoby naprawdę dużo. 

Jeżeli tak jak ja, czekaliście na kontynuację A ja żem jej powiedziała..., chcieliście książkę w tym samym klimacie, to się zawiedziecie. A raczej… nie zawiedziecie się w ogóle! Ja się nie zawiodłam, ja się dostosował…

PAŹDZIERNIK Z DRESZCZYKIEM

Cześć!Październik jest zdecydowanie moim ulubionym miesiącem, i nie chodzi mi tylko o to, że na jego początku mam urodziny. Koniec października jest dla mnie również ekscytujący, bo jest wtedy... Halloween, a ja uwielbiam to święto duchów. Co roku sobie obiecuję, że w jego trakcie przeczytam książki z gatunku horroru, coś z dreszczykiem i nutką niepewności. I w tym roku w końcu zrobię sobie mały maraton literatury grozy, bo czemu nie? Zatem zagrzebię się pod kocem, może przebiorę się w strój czarownicy raz czy dwa, aby dodać sobie innych wrażeń igrając z prawem. No i poczytam. Moje plany czytelnicze na październik nie będą jakieś ogromne, bo zdaję sobie sprawę, że nie mam takiej siły przerobowej jaką bym chciała. Jestem zdania, że lepiej sobie zaplanować mniej, a zrobić więcej, niż postąpić odwrotnie i się rozczarować i mieć do samej siebie pretensje.  Na listę wciągnęłam cztery tytuły, które już są u mnie w bibliotecznych zbiorach i tylko czekają aż po nie sięgnę. Grzesznik Artura Urb…

Cześć, jestem Klaudia i mam 28 lat ;)

Cześć!Tak jak widzicie w tytule tego posta, dzisiaj o 7:15 skończyłam 28 lat. Postanowiłam stworzyć z tej okazji tego posta, bo w sumie rzadko kiedy piszę tutaj o sobie, a chyba miło będzie, kiedy ten blog nie będzie aż taki anonimowy, prawda? Jestem Klaudia, jestem zakochana w książkach, ale to pewnie wiecie. Kocham też zdjęcia i świat niejednokrotnie oglądam poprzez obraz. Muszę się nauczyć nosić ze sobą aparat, ale czasem nie jest to łatwe. Jestem też manualna, kocham pisać w zeszytach, mieć mnóstwo długopisów i pisaków. Aktualnie w mojej głowie miesza się kilka historii i staram się je ogarnąć, aby je spisać, chociażby do szuflady. Jestem mamą zakochaną w córce i starającą się nauczyć ją miłości do książek. Na razie się to udaje i jestem z Jagienki dumna. Odkrywam w sobie kobiecość, bo wiecznie widzę w sobie małą dziewczynkę, która stara się być dorosła. Powoli zaczynam siebie lubić, ale to nie jest proste. 
A Ty kim jesteś?