17 marca 2014

UWODZICIEL (2012)

 FRANCJA/WIELKA BRYTANIA/WŁOCHY | DRAMAT | 2012

Już od dłuższego czasu miałam w planach film Uwodziciel, gdzie w główną postać wciela się znany ze Zmierzchu Robert Pattinson. Szczególnie nie śledzę jego ról, jednak czasami lubię sprawdzić, jak dany aktor wypadł w jakiejś produkcji. Dramat, kostiumy i Francja przemawiały do mnie, zwłaszcza, że można było na ekranie zobaczyć burzliwe romanse. Lubię skandale, dlatego uznałam ten tytuł za godny mojej uwagi.

Jak było naprawdę? Szczerze, słabo. Nie uwiodła mnie ta produkcja, a jedynie rozczarowała. Nudziłam się okropnie i mimo tego, że trwa ona jakąś godzinę i czterdzieści minut, ciężko było mi dotrwać do końca. Ale obejrzałam i teraz przyszedł czas na mój komentarz.

Georges Duroy (Robert Pattinson) przybywa do Francji bez grosza. Uśmiecha się jednak do niego szczęście, bowiem spotyka swojego dawnego znajomego z wojska, Charles'a, który postanawia mu pomóc. Georges przychodzi do przyjaciela na kolację, gdzie poznaje jego żonę i dwie bogate i wpływowe znajome. Dopiero w tym momencie uświadamia sobie, że ma osobisty urok, który działa na kobiety. Już po krótkim czasie z jedną z nich ma romans, a drugą rozkochuje w sobie. Jedna mu nie wystarcza, zmienia zdania co chwilę tylko po to, aby poprawić swój byt. Widz, patrząc na jego poczynania uczuciowe nie ma pojęcia, co ta postać ma na myśli, co jest szczere, a co tylko emocjonalną grą. Niby dobrze, bo zawsze jest to zaskoczenie i zdziwienie, jednak z drugiej strony, chciałoby się więcej rozumieć. Wiadome jest tylko jedno – główny bohater zrobi wszystko, aby wspiąć się na szczyt i osiągnąć wszystko, co sobie zamarzył, a ewentualne ofiary, to mały problem. Pełno tutaj spisków i tajemnic, intryg i zdrad, a to rozpala w widzu ciekawość, co może wydarzyć się za moment. W tak krótkim czasie na ekranie dzieje się dużo, za czym nie zawsze obserwator jest w stanie nadążyć, a nawet wczuć się w daną sytuację. Bo jakiś wątek się zaczyna, a za moment już się rozwinął na dobre... a potem już jest zmiana atmosfery i nastrojów wśród poszczególnych bohaterów.

Może to jest tak, że jeden seans Uwodziciela, to za mało, aby go zrozumieć w pełni. Jednak muszę przyznać szczerze, że chyba drugi raz bym się nie zdecydowała na oglądanie tego tytułu, bo mnie potwornie znudził. Sięgam z chęcią po kostiumowe filmy, bo mnie ciekawią, interesują i zachwycają obrazem. Zazwyczaj. Tutaj może i ujęcia były interesujące, a role trzech pań Umy Thurman, Christiny Ricci oraz Kristin Scott Thomas naprawdę zniewalającem, jednak zabrakło całości tego czegoś. Pierwszym błędem, według mnie, było to, że Pattinson dostał główną rolę. Nie jestem fanką ani antyfanką jego talentu aktorskiego. Tu akurat wypadł fatalnie, a w Twój na zawsze - fantastycznie. Uważam, że każdy inny zagrałby lepiej od niego w tej produkcji i wykazał się większą chęcią samej gry i kreowania tej postaci.



Film ma potencjał. Jednak mnie potwornie rozczarował. Oczekiwałam wiele po tej produkcji, ale się naprawdę zawiodłam, a szkoda. Czy polecam? Sama moja opinia mówi, że nie, nie myślcie o włączaniu Uwodziciela. Historia jest całkiem niezła, można się zapatrzeć w obraz, bo zdjęcia i kostiumy są bardzo dobre. Gra aktorska w sumie również nie jest zła, tylko ta główna postać źle dobrana. Mam mieszane uczucia. Sami zdecydujcie, czy obejrzycie...




ŹRÓDŁA ZDJĘĆ: http://www.filmweb.pl/film/Uwodziciel-2012-521911/photos

14 komentarzy:

  1. Ja nadal mam ten film w planach, ale po Twojej recenzji, z ciekawości niedługo obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od czasu do czasu lubię obejrzeć film kostiumowy więc może ten kiedyś "Uwodziciela" zobaczę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mam mieszane uczucia, dlatego film wciąż leży nietknięty w opakowaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed seansem nie miałam mieszanych uczuć, ale może akurat Tobie bardziej ten film przypadnie do gustu ;)

      Usuń
  4. Już od początku opis "Uwodziciela" nie zachwycił mnie na tyle, abym poczuła ogromne pragnienia obejrzenia tego filmu. Może kiedyś przy okazji zerknę na niego, ale na razie dam sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak juz opis Cię nie interesuje, to nie ma co się zmuszać. Chociaż czasami sa wyjątki i może film Ci się spodobać. Mnie akurat zawidó, ale wszystko jest kwestią gustu ;)

      Usuń
  5. Jeśli nadarzy mi się okazja, to może obejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie oglądałam jeszcze tego filmu a mimo to i tak uważam, że obsada głównego bohatera została źle dobrana. Jakoś nie mogę pozbyć się wizerunku Pattinsona jako Edwarda ze ,,Zmierzchu''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że właśnie wisi nad nim fatum roli Edwarda i ciężko jest się go pozbyć. Ale tak jak mówię, w "Twój na zawsze" wypadł świetnie. ;)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*