13 marca 2014

DELIKATNOŚĆ (2011/2012)

FRANCJA | KOMEDIA ROMANTYCZNA | 2011/2012 

W ramach swojego wyzwania filmowego, namówiłam chłopaka na obejrzenie francuskiego filmu Delikatność. Kolejny raz zdecydowałam się na produkcję z Audrey Tautou, której aktorstwa jestem niesamowicie ciekawa po tym, co zobaczyłam w Amelii. Kolejny raz się nie zawiodłam i otrzymałam wzruszającą opowieść, niekoniecznie o miłości.

Historia jest piękna, dosłownie delikatna i dająca wiele do myślenia. Produkcja ogólnie ma w sobie klimat niewiadomej, bo nie ma się pojęcia, jaka będzie następna scena. Lata momentami uciekają bardzo szybko, a później staje czas w miejscu, aby śledzić emocje głównej bohaterki. Nathalie wiodła szczęśliwe życie. Miała kochającego męża, wspaniałą rodzinę i dobrą pracę. Pewnego dnia budzi ją dzwonek telefonu, jedzie do szpitala i za moment staje się wdową. 


Nathalie Kerr zamienia się w kruchą istotę, która boi się zaufać. Woli zabarykadować się emocjonalnie przed wszystkimi, niż porozmawiać o swoich uczuciach. Jednak kto by nie rozpaczał po utracie ukochanej osoby? Mija kilka lat, główna bohaterka rozwinęła skrzydła w pracy i nadzoruje grupą przy jednym z projektów. Została również zaproszona na kolację przez swojego szefa w celu świętowania sukcesu, ale... są tylko we dwoje, a kobieta jest nieco skrępowana. Odrzuca zaloty szefa i mówi wprost, że nie jest i nie będzie nim zainteresowana. Jednak krótko po tej scenie, do gabinetu Nathalie wchodzi wysoki, niezbyt przystojny Szwed, którego na przywitanie całuje. Zarówno mężczyzna jak i widzowie są w szoku i nie wiedzą co wstąpiło w piękną Tautou. Czy było to zamierzone, a może tak jak tłumaczyła – zamyśliła się i nie wiedziała co robi?

Koniec końców z tego pocałunku wykluwa się piękna przyjaźń, która nie ma w sobie żadnych barier. Delikatność to produkcja piękna, lekko zabawna, może ironiczna, ale zwłaszcza cudownie delikatna. Pokazuje wstawanie na nogi kobiety, która straciła coś wyjątkowego, która musi nauczyć się żyć od nowa. Na ekranie obserwujemy właśnie jak Nathalie znowu ufa, cieszy się i czuje szczęśliwa. Naprawdę cudowny to obraz. Plusem może być muzyka, tak samo nastrojowa jak cały film i utrzymująca klimat na odpowiednim poziomie. 


Śmiałam się, wzruszałam i ogólnie byłam zachwycona. To nie jest zwykła komedia romantyczna, to również wewnętrzny dramat bohaterki. Sama na początku musiałam się bardzo mocno skupić podczas seansu, nie umiałam przez pierwsze trzydzieści minut wpaść w odpowiedni klimat. Oczywiście nie ma tutaj mowy o żadnym wynudzeniu się. Nie, nie. Tylko dla mnie obraz zbyt szybko się zmieniał tak samo jak nastroje postaci i musiałam za tym wszystkim nadążyć.

Całość? Całość mnie zafascynowała. Klimat, muzyka, sama historia oraz kruchość i ulotność scen i chwil. Gra aktorska na świetnym poziomie i piękne zdjęcia. Nie trzeba nic więcej. Najbardziej poruszające jest to, że nic nie jest dosłowne w Delikatności. Każdy może sam dopowiedzieć sobie zakończenie i to, co mogli czuć bohaterowie. To takie … nietypowe. Osobiście jestem poruszona obrazem i mogę polecić tę francuską produkcję każdemu. Naprawdę niezależnie od płci, bo nie tylko panie będą pod wrażeniem. 


ŹRÓDŁA ZDJĘĆ: 1 | 2, 3

OGLĄDAM KINO ŚWIATOWE

10 komentarzy:

  1. Z jednej strony bym obejrzał, tak ładnie to opisujesz. Z drugiej jednak... cóż, nie znoszę francuskiego kina :D A wyjątki od tego tylko potwierdzają regułę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbym słyszała siebie! Może nie tyle, że nie lubię francuskiego kina - bo lubię nawet. Ale... po dziesięciu minutach filmu oznajmiłam, że nigdy nie pojadę do francji, co nieznoszę tego języka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie obejrzę, jak zaczęłam czytać początek, pomyślałam o swojej córce która owdowiała niecałe dwa miesiące temu. Zaciekawiłaś mnie tym filmem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj, bo warto.
      Przykro mi z powodu Twojej córki.

      Usuń
  4. nie jestem fanką francuskiego kina...raczej nie jestem fanką europejskiego kina - więc nie skusze się :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze z taką postawą się nie spotkałam. ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam Audrey. Pokochałam film "Amelia", który wyróżniał się niesamowitą oryginalnością, nieco przejaskrawionymi scenami i groteską. O filmie: "Delikatność" słyszałam, chciałam obejrzeć, ale na planach się skończyło. Dziś już wiem, że warto. Dziękuję, takiej opinii było mi trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, jeżeli polubiłaś "Amelię", to w "Delikatności" dostaniesz całkiem inny klimat, jednak tak samo warty uwagi i czasu ;)

      Usuń
  6. Pięknie napisałaś o tym filmie. Mam go w planach, ale najpierw chciałam przeczytać książkę, chociaż po Twojej recenzji mam ochotę zacząć oglądać choćby teraz, a doczytam w bliżej nieokreślonej przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku,na ksiażkę jeszcze przyjdzie czas;)
      Cieszę się, że podoba Ci się, jak napisałam o tym filmie. Polecam Ci tę produkcję serdecznie ;)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...