Przejdź do głównej zawartości

NAD OCEANEM CZASU | GEORGE MACKAY BROWN

Ostatnio bardzo dużo czytam literatury faktu, dlatego też postanowiłam sięgnąć po coś innego, dalekiego od moich typowych wyborów literackich. Nad oceanem czasu to właśnie coś nowego dla mnie, bo literatura piękna raczej jest przeze mnie omijana. Niestety, okazało się, że to spotkanie literackie nie było zbyt udane dla mnie, jednak to nie znaczy, że ktoś może nie mieć z niego przyjemności. Książka na portalu lubimyczytac.pl ma wysoką ocenę, bo aż 7,4.

Thorfinn Ragnarson mieszka na wyspie Norday. Jest uczniem niezbyt gorliwym, bowiem jego największą pasją jest marzenie. Dobrze czytacie. Chłopak większość swojego czasu przeznacza na wyobrażanie sobie różnych przygód i bujanie w obłokach.

W książce przedstawiona została codzienność chłopca oraz życie mieszkańców wyspy. Przeplata się ona z historiami snutymi przez Thorfinna, które zaskakują swoją różnorodnością. Mój problem z tą powieścią polega na tym, że nie umiałam się w nią wczuć, zaangażować. Nie odczułam żadnego punktu zaczepienia, głównej myśli wiodącej. Być może trafiłam na nieodpowiedni moment dla powyższego tytułu, z drugiej strony – nie zawsze muszę odnaleźć wytłumaczenie dlaczego dana książka mi się nie podobała. George Mackay Brown, autor, nie stworzył dla mnie zachęcającego świata, a jego styl wydał mi się lekko toporny.

Szkoda. Nie lubię, kiedy książka nie trafia w mój gust, nie daje mi przyjemności. Jednak jest ona doceniana przez czytelników, stąd wysoka ocena. Świadczy to tylko o tym, że nie wszystko musi się każdemu w ten sam sposób podobać. I przy tej myśli zostańmy.

Komentarze

Zobacz również:

TRZY METRY NAD NIEBEM (2010)

HISZPANIA | MELODRAMAT/DLA MŁODZIEŻY | 2010 Z produkcjami Hiszpańskimi jeszcze w sumie nie miałam przyjemności się zapoznać. Jednak w ramach mojego postanowienia na ten rok, sięgnęłam po Trzy metry nad niebem , film, który jest ekranizacją powieści o tym samym tytule autorstwa Federico Moccia. Co prawda książki nie czytałam, ale ze względu na to, że nie mam jej w planach, skusiłam się na ten film. 

NIE ZAŚMIECAJ SWOJEJ BIBLIOTECZKI

Zawsze podziwiałam duże, bogate biblioteczki. Marzyłam również o swojej, która będzie miała wiele wartych zachodu dzieł w swoich zbiorach. Teraz jednak nieco się zmieniło. To nie tak, że przestałam zbierać książki, kupować, czy w ogóle lubić. Kilka ładnych lat od początku mojego książkoholizmu minęło i przyszedł czas na zmiany. Przede wszystkim, racjonalizm należy w życie wcielić. Ale jak?

WYPYCHACZ ZWIERZĄT | JAROSŁAW GRZĘDOWICZ

Zapewne każdą swoją opinię o książkach z opowiadaniami rozpoczynam tymi samymi słowami, a mianowicie: opowiadania to nie mój żywioł . Mimo to, dość często po tego typu formę literackiego wyrazu sięgam, co jest istnym zaprzeczeniem powyższych słów. Opowiadania stają się mi coraz bliższe i coraz bardziej mnie ciekawią, nawet (a może zwłaszcza?) takie, które zupełnie nie leżą w moim standardowym gatunku literackim. O Jarosławie Grzędowiczu słyszałam już wcześniej i dochodziły do mnie opinie, iż jego książki są dobre – a nawet bardzo dobre. Jednak dopiero wznowienie jego opowiadań z 2008 roku Wypychacz zwierząt , skusiło mnie do sięgnięcia po owy zbiór czego w ogóle nie żałuję. Przede wszystkim, nie czuje się podczas lektury tego, że kilkanaście lat minęło od premiery, a same opowiadania wydają się „na czasie” i aktualne. Grzędowicz w Wypychaczu zwierząt zaprezentował sporą próbkę swoich twórczych możliwości, bo aż 13 historii serwuje czytelnikowi, a każda z nich jest zupełnie inna. Są