08 marca 2014

KONKURS NA DZIEŃ KOBIET


Witajcie!
W ten szczegolny dla każdej kobiety dzień, chciałabym wszystkim paniom złożyć życzenia. Przede wszystkim życzę Wam zdrowia, szczęścia i spełnienia wszystkich marzeń. Życzę Wam dużo miłości i pomyślności oraz aby ten dzień był dla Was wyjątkowy i naprawdę radosny. 

Mam dla Was niespodziankę, a mianowicie konkurs. A można się tego domyślić po samym tytule postu. Do wygrania jest najnowsza książka Ceceli Ahern, autorki znanej wszystkim powieści PS. Kocham Cię. 

Co trzeba zrobić, aby wygrać Sto imion?


Zasady mojego konkursu są proste, jak zawsze z resztą. Wystarczy, że jesteś obserwatorem mojego bloga i odpowiesz na pytanie konkursowe. 

A jak brzmi pytanie?
Podaj książkę albo film, które są w stanie poruszyć najtrwardsze serce. Uzasadnij swój wybór. 

I tyle. Wszystkich zachęcam do wzięcia udziału w rozdaniu. Nie trzeba mieć swojego bloga. Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie swojej odpowiedzi na pytanie konkursowe. Wykarzcie się kreatywnością oraz przekonajcie mnie do tego, że właśnie ta książka albo film jest w stanie poruszyć najtrwardsze serca! 


W komentarzu pod tym postem zostaw:
1. Pod jakim nickiem obserwujesz bloga Herbata z książką
2. Adres email
3. Odpowiedź konkursową

Zasady konkursu:
  1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Herbatka z Książką.
  2. Fundatorem nagrody jest Business & Culture - strategie i komunikacja
  3. Nagrodą w konkursie jest książka Sto imion
  4. Konkurs zostanie rozstrzygnięty w oparciu o odpowiedzi uczestników.
  5. Biorący udział w konkursie zobowiązany jest do napisania komentarza pod postem konkursowym, z odpowiedzią na pytanie konkursowe [patrz pkt. 6], adresem poczty email oraz nickiem pod jakim obserwuje blog Herbatka z książką.
  6. Pytanie konkursowe brzmi: Podaj książkę albo film, które są w stanie poruszyć najtrwardsze serce. Uzasadnij swój wybór.  
  7. Uczestnik konkursu powinien być obserwatorem bloga Herbatka z Książką. 
  8. Uczestnik powinien posiadać adres korespondencyjny na terenie Polski. 
  9. Konkurs trwa od  8.03.2014 - 18.03.2014
  10. Ze zwycięzcą konkursu autorka będzie się kontaktować drogą mailową.
  11. Wyniki konkursu zostaną podane do trzech dni od zakończenia konkursu.
  12. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.). 
Wszystkim życzę powodzenia! 

29 komentarzy:

  1. To ja mogę tylko zachęcić, bo książkę właśnie czytam i jest świetna. Autentycznie, ona sama się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba ta książka i polecasz. ;)

      Usuń
  2. Udziału nie wezmę, bo książkę posiadam i jestem w trakcie czytania, ale wszystkim innym życzę powodzenia i naprawdę - warto wziąć udział, bo książka jest świetna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama chyba kiedys sięgnę po tę książkę, skoro jest tak polecana ;)

      Usuń
  3. 1. Kyou
    2. kyou@onet.pl
    3. Taką książką jest zdecydowanie 'Gwiazd naszych wina' Johna Greena. Mimo, że opowiada o nastolatkach przekazuje naprawdę ważne wartości a zakończenie wywołuje mnóstwo łez. Nawet mój chłopak, zaciekły przeciwnik książek, zmuszony przeze mnie do przeczytania, popłakał się na końcu :) A wiadomo, jak trudno zmusić faceta do łez :)

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Dominika Kowalska
    2. szeptywyobrazni@gmail.com
    3. Nie będzie to żadna literatura kobieca, żadna literatura młodzieżowa, fantasty czy jakaś inna. Poruszyć ludzkie serce może opowieść napisana przez same życie. Literatura faktu jest najlepszym rozwiązanie. Serdecznie polecam "Wieże z kamienia" Jagielskiego. To świetny reportaż nie tylko o okropnościach wojny, ale przede wszystkim o ludziach. O uciekających kobietach przez żądnymi spełnienia mężczyznami, to opowieść o walce o lepsze jutro. O Czeczenach, którzy pragnęli wolności, a otrzymali tylko strach, krew i smutek!

    OdpowiedzUsuń
  5. 1. Paulina A
    2. paullaa122@gmail.com
    3. Sądzę, że jest to film "Bez mojej zgody". Jest to piękna historia o tym jak wielka może być miłość matki do dziecka. Kiedy oglądaliśmy go w szkole, to wszyscy bez wyjątków jak nie płakali to mieli szklanki w oczach.

    Wszystkiego najlepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Jeżeli nie czytałaś książki j. Picoult o tym samym tytule, na której podstawie powstał film - to koniecznie przeczytaj. To dopiero jest wyciskacz łez.

      Usuń
  6. Książkę mam, więc życzę powodzenia innym uczestnikom konkursu.

    OdpowiedzUsuń
  7. 1. Sylwia L
    2. sylwialieske@gmail.com
    3. Jak dla mnie wyciskaczem łez jest film "Armagedon" z 1998 roku. Pierwszy raz film ten obejrzałam mając prawdopodobnie 9 lub 10 lat. Dziś mam 21 obejrzałam go prawdopodobnie z 20 razy i za każdym razem wzbudza we mnie wielkie emocje. Na tym filmie prawdopodobnie płaczą nawet twardziele :) Do tego jest to genialna historia i pomimo, że film ma swoje lata to serdecznie zachęcam do obejrzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam, ale na pewno obejrzę, bo ostatnio z chłopakiem caly czas oglądamy filmu posapokaliptyczne ;)

      Usuń
  8. 1. kwiatusia
    2. kwiatusia1@gmail.com
    3. Dom opieki, starsza kobieta cierpiąca na chorobę Alzheimera – Allie Nelson oraz Noah Calhoun odczytujący jej co wieczór opowieść z zapisków pamiętnika. Jest to jedyna możliwość, aby zbliżyć się do ukochanej kobiety. Dzięki opowieści o ich miłości – Allie wraca do Noah’a na moment, a po chwili już nic nie pamięta; nie poznaje lubego… Film „Pamiętnik” na podstawie książki Nicholasa Sparksa to niesamowicie wzruszająca, poruszająca opowieść o wytrwałej, cierpliwej i pięknej miłości przezwyciężającej wszelkie trudności….
    Film oglądałam już około 10 razy i z każdym kolejnym seansem mówię że tym razem nie będę płakać, ale do tej pory mi się to nie udało, nie mogę powstrzymać łez...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znak i bardzo lubię. Nie wiem już ile razy widziałam ten film, ale naprawdę warto ;)

      Usuń
  9. 1. Maromirus Krassus
    2. maromirus@gmail.com
    "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" jest dla mnie taką powieścią. Mimo, że nic nie wskazuje na to, że człowiek rozpłacze się podczas czytania, ale jednak zakończenie było dla mnie tak wzruszające i tak smutne, że łzy same zaczęły płynąć.
    I jeśli mogę dodać drugą książkę, która sprawiła, że płakałam, to będzie nią "Ostatnia spowiedź". Tyle pięknych słów, zdań o problemach, emocjach i wszystko tak ślicznie i poetycko opowiedziane, że aż się prosi, by tom dać w zestawie z paczką chusteczek.

    OdpowiedzUsuń
  10. 1. Ta tajemnicza
    2. ta.tajemnicza@o2.pl
    3.Ostatnia część "Do końca świata" z cyklu "Pocałunek Anioła" Mary-Claire Helldorfer jest tą przy której można wypłakać tuzin chusteczek a i tak może jeszcze jednej braknąć. Cała seria jest przepiękna i chwytająca za serce ale to właśnie w tej części te emocje wybuchają kiedy to uświadamiamy sobie iż koniec miłych chwil z tą historią jest bliski. A czytając podsumowujący koniec mamy chęć krzyczeć głośno NIE i pytać dlaczego tak a nie inaczej się stało. Zaskakująca powieść pełna miłości głównych bohaterów którą polecam każdemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serię porzuciłam po czwartym tomie (który miał być ostatni początkowo). Może wrócę do niej wkrótce. ;)

      Usuń
  11. Dla mnie najlepszym wyciskaczem łez była książka J.L. Wiśniewskiego "Samotność w sieci". Może to sentymentalny wybór, ale czytałam ją chyba 8 razy i za każdym razem odkrywam coś nowego, śmieję się, wzruszam, złoszczę i nie potrafię zrozumieć do końca. To najlepsza, moim zdaniem pozycja tego autora, a łzy wyciska nawet z twardzieli :) Ekranizacja nie jest zbyt udana, więc proszę się nią nie sugerować.

    OdpowiedzUsuń
  12. 1. Aleksandra
    2. brumbzium@gmail.com
    3. "Before I die" czytałam w oryginale i nie żałuje, bo wydawnictwo spaprało robotę i w "Zanim umrę" pojawiają się błędy i literówki. Znana jest również jej ekranizacja "Now is good" z Dakotą Fanning w roli głównej. Ja wolę się skupić na książce, bo to ją odkryłam jako pierwszą.
    Historia z potencjałem, co widać po samym opisie. Nastoletnie Tessa wie, że ma raka. Wie też, że w jej przypadku to wyrok śmierci. Postanawia spędzić resztę swoich dni, tworząc listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią. To uderzyło we mnie niczym głaz. Ona jest świadoma śmierci. Ale co by było, gdybym to ja umarła jutro - przykładowo w wypadku samochodowym? Przecież tylu rzeczy nie zrobiłam... Ludzki paradoks. Niby jesteśmy pewni, że kiedyś umrzemy, ale jednak wydaje nam się to odległe. Nie zawsze tak jest.
    Uroniłam mnóstwo łez podczas czytania i bez bicia przyznaje, że polubiłam bohaterkę (choć początkowo mnie irytowała przez te burze hormonów i pogoń za seksem. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak ona chce doświadczyć wszystkiego, co mogłaby robić jako zdrowy człowiek). Chciałam kupić jej trochę czasu, a kiedy zbliżałam się do końca odnosiłam wrażenie, że serce nie mieści mi się w klatce piersiowej. Skumulowała ona we mnie całą gamę emocji, więc w ostateczności nie dałabym rady bez wagonu chusteczek. Polecam w ciemno każdemu.

    OdpowiedzUsuń
  13. 1. Obserwuję jako Antykwariat z ciekawą książką
    2. joasia.jag@gmail.com
    3. Z pewnością nie popiszę się oryginalnością, ale cóż zrobić, kiedy pierwsze skojarzenie historii, która zawsze i nieodmiennie wywołuje potok łez jest "Złodziejka książek", powieść, którą zdążyłam już poznać kilka lat temu i zdecydowanie jedna z najpiękniejszych, jakie dotychczas przeczytałam. Odpowiada nam na pytania, tak często zadawane przez ludzi w momencie doświadczania cierpienia: "po co żyję?". "czy ma sens życie ludzkie, gdy wokół tyle zła?" Ból, strach i niepewność przeżycia dnia kolejnego to nieodłączne odczucia towarzyszące człowiekowi żyjącemu w czasie wojny. Jednakże, główna bohaterka książki- dziesięcioletnia Liesel, potrafi docenić piękno i urok dnia codziennego mimo , że jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta.
    Dziewczynka ucieka w świat książek, które zdobywa dzięki kradzieży. Potrafi cieszyć się nawet najmniejszym szczęściem w tym ogromie nieszczęścia, a dodatkowo, potrafi nadal prawdziwie kochać i być po prostu człowiekiem, bez względu na okoliczności. Wojna widziana oczami dziecka jest groteskowa, fascynująca, smutna i pełna nadziei. Cała gama uczuć w jednej książce. Opowieści, która wstrząsa już od pierwszej strony!

    OdpowiedzUsuń
  14. obserwuję jako alison2 (nawet jeśli zmieniłam nazwę na Moje książki na Twojej liście znajduję siebie pod starą nazwą - najważniejsze że prawidłowo wyświetlają mi się informacje o Twoich postach ;-) )

    alison2blog@gmail.com

    Odpowiedź wręcz podała mi się dziś na talerzu... W pracy sensacją dnia stała się notatka w lokalnych informacjach na temat psa naszego współpracownika, który zapragnął towarzyszyć swojej pani, która akurat wybrala się tramwajem do centrum. Udało mu się wydostać z mieszkania, niestety nie załapał się na tą samą linię, dlatego pojechał inną... Zanim zorientowano się, że jeździ bez opiekuna, jego właścielka zdążyła już rozpocząć poszukiwania. Szybko ustalono do której stacji psa trzeba dowieźć i wszystko dobrze się skończyło... Historia momentalnie przywołała mi na myśl książkę czytaną w dzieciństwie, która i dziś wywołuje we mnie wzruszenie. Może się już domyślasz, chodzi o książkę "O psie, który jeździł koleją". Do dziś pamiętam jak czytalismy jej fragmenty na lekcji a łzy pojawiały się zarówno w oczach dziewczynek jak i chłopców. Co prawda nie czytałam jej będąc dorosłą osobą, ale wydaje mi się, że gdybym ponownie to zrobiła, szybko wróciłyby do mnie tamte dziecięce emocje. Wzruszających historii jest z pewnością wiele, ale własnie te o zwierzętach, ufnych i wiernych, absolutnie niewinnych, przemawiają do mnie najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Obserwuję jako lotusflower. Mój mail - elaluczkow@gmail.com

    Książka która porusza? Zdecydowanie "Pokój", autorstwa Emmy Donoghue. Każdy kto czytał, doskonale wie o czym mówię. Historia opowiadana jest z perspektywy 5-letniego Jacka. Chłopca, który wraz z mamą mieszka w Pokoju. Czemu? Jego mama jest ofiarą gwałtu - mężczyzna, który dokonał tej zbrodni, zamyka ją w szopie, gdzie później przychodzi na świat jej synek i tam razem, przez wiele lat mieszkają razem. Udaje im się wydostać i dopiero wtedy widzimy, jak te kilka lat w zamknięciu wpłynęły na matkę, jak ucieczka działa na chłopca, dla którego dotychczas istniały tylko 4 ściany i nic więcej. Naprawdę warta uwagi pozycja, którą serdecznie każdemu polecam.

    OdpowiedzUsuń
  16. 1. Animi
    2. animi@onet.eu
    3. "Złodziejka książek" - nie wierzę, żeby istniał ktoś, kogo nie wzruszy ta powieść (tudzież film na niej oparty), choćby głęboko w podświadomości. Pierwszym wyjątkowym elementem, z którym spotyka się czytelnik, jest postawienie Śmierci w roli narratora - narratora bardzo zabawnego i emocjonalnego wbrew pozorom. Później czytelnik wkracza w świat Liesel żyjącej w czasach wojny i zagłady, które nigdy nie były tak ciekawe, odkąd poznaliśmy je na lekcjach historii. Ma szansę rzeczywiście się w nie wdrożyć, przyjmować wszelkie wydarzenia z siłą odczuwania przytłaczającą wręcz jego czytelniczą wrażliwość. Dodatkowo działa na niego miłość, którą dzieli z Liesel: miłość do książek - tak nieprawdopodobnie wielka i skomplikowana, trochę podszyta inspiracją, zafascynowaniem, ale i strachem przed słowami, że nie potrafi sobie jej do końca wyobrazić. Jedyne co potrafi, to przybliżyć się do jej zrozumienia, bo sam przecież odczuwa coś podobnego, zatracając się w słowach powieści. Całość nie musi wzruszać do łez, choć w wielu przypadkach tak się dzieje. Ale jest w niej coś na tyle autentycznego i chwytającego za serce, że nikogo nie pozostawi całkiem obojętnego, nie ulotni się z umysłu zaraz po przeczytaniu ostatniej strony. Jestem tego pewna tak samo jak tego, że osobiście nigdy nie zapomnę o "Złodziejce książek" ani nie przestanę jej chwalić.

    OdpowiedzUsuń
  17. 1 Obserwuję jako Gracenta
    2 gracja313@tlen.pl
    3. Nie mam pojęcia czy „Czarny książę” poruszyłby najtwardsze serce, ale wiem, że zawładnął moim. Myślę, że ten film śmiało może konkurować z innymi „rozpuszczaczami serc” i „wywołaczami łez”.
    „Czarny książę” to historia konia. Śmieszne, prawda? Jak życiorys konia może być wzruszający? A jednak jest. Film opowiada o jego narodzinach, wiernej służbie ludziom, poczuciu straty, wyzysku, pozostawieniu na pastwę losu i dobrym sercu. Czarnego księcia poznajemy od pierwszych jego chwil, obserwujemy jego źrebięce wybryki, spokojne życie i zabawy z przyjaciółmi. Potem nastaje trudny czas, jego dotychczasowe szczęście się kończy, a on musi służyć niewdzięcznym ludziom, dla których nie jest niczym więcej niż kupą mięsa ciągnącą ciężary. W końcu pojawia się malutkie światełko na końcu tunelu cierpień, a szczęście jest ponownie w zasięgu jego kopyt. Polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. 1) Obserwuję pod nickiem "Secrus".
    2) adik16-94@o2.pl
    3) Filmem, który bezsprzecznie jest w stanie poruszyć najtwardsze serca, skruszyć najbardziej niedostępną wrażliwość, wycisnąć łzy z kamiennych powiek i przebić się przez barierę emocjonalnej równowagi, jest... "Mój przyjaciel Hachiko". Nie od dziś wiadomo, że psie perypetie - w tym ich smutek bądź krzywda wyrządzana przez człowieka - docierają do najgłębszych zakamarków naszej wrażliwości. Opowieść o wspaniałym psie rasy Akita, który od szczenięcia przebywa w domu kochających właścicieli, ciesząc się niezachwianą idyllą. Jest wiernym zwierzakiem, czemu daje znak, odprowadzając codziennie pana na stację kolejową, skąd ten wyjeżdża do pracy. Hachiko przybiega też punktualnie, gdy jego właściciel wraca, zawsze na czas i z wielkim oddaniem. Moment, w którym jego pan umiera na zawał podczas pracy i już nigdy nie pojawia się na stacji, uśmiechnięty i gotów uścisnąć swojego przyjaciela... Po prostu wyciska łzy. Pies nie wie i do końca swoich dni jest gotów dreptać na umówione miejsce, z niesłabnącą wciąż nadzieją wyczekując swojego pana, który nigdy nie wróci. Pies jest wierny i czeka, lecz tylko widz wie, jak przykre i dołujące jest to, że już nigdy nie zobaczy swojego pana wychodzącego z pociągu. Film stoi fenomenalnym fortepianowym soundtrackiem Jana A. P. Kaczmarka (choć oryginalna japońska wersja też prezentuje się pod tym względem okazale). Kolejne kompozycje pogłębiają rozpacz i współczucie dla pieska nie zdającego sobie sprawy z własnego losu.
    Wiem z doświadczenia, że ten film jest w stanie poruszyć najtwardsze serca. Włączyłem go całej rodzinie i zapanowała specyficzna atmosfera: mama wzięła chusteczki i pochlipywała w ostatniej półgodzinie filmu, męska część towarzystwa z trudem powstrzymywała łzy, dziwnie musieliśmy wyglądać ze szklącymi się oczami, walcząc z napływającą rozpaczą. Myślałem o tym filmie następne kilka dni, tak mocno zakorzenił się w mojej świadomości. Do dziś gra mi w uszach motyw przewodni ścieżki dźwiękowej, a przez oczami stają obrazy psa o imieniu Hachiko. Polecam z całego serca, wzruszy nawet tych wiecznie niewzruszonych, zapewniam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. 1. caput alterum
    2. caputalterum@wp.pl
    3. Co jak co, ale według mnie największy talent do zmiękczania najtwardszych serc ma Nicholas Sparks. Jednakże jeżeli miałabym wybrać jedną z jego książek (zekranizowanych) wybrałabym "Pamiętnik". Autor pokazał nam, że miłość jest piękna w każdym wieku. Jeśli dwoje ludzi się naprawdę kocha to nie straszne im będą wszelakie kłótnie i przeciwności losu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...