Przejdź do głównej zawartości

GRZESZNIK | ARTUR URBANOWICZ #PAŹDZIERNIKZDRESZCZYKIEM


W tamtym roku odkryłam nowego autora, nowego dla mnie – Artura Urbanowicza. Jego Inkub oraz Gałęziste okazały się w moim przypadku strzałem w dziesiątkę, dlatego postanowiłam zaopatrzyć się jeszcze w Grzesznika. Ten sobie musiał troszeczkę odczekać na swoją kolej, być może czekał właśnie na październik, abym mogła wczuć się w halloweenowy, upiorny klimat. I tak się stało, cieszę się, że właśnie teraz postanowiłam zagłębić się w rej lekturze.

Głównym bohaterem Grzesznika jest Marek Suchocki, szef mafii, postrach Suwałk. Pewnego dnia jednak grunt pod nogami Suchego zaczyna się walić, ktoś realnie zagraża jemu i jego rodzinie. A kiedy boss budzi się w szpitalu po śpiączce spowodowanej uderzeniem się w głowę po spotkaniu z dwoma napakowanymi ludźmi jego domniemanego konkurenta, zaczynają dziać się z nim dziwne rzeczy, począwszy od potwornych bólów głowy przez realistyczne sny po dziwne omamy wzrokowe. A może to nie są omamy? Co się z nim dzieje?

Książka ta jest osadzona w tym samym uniwersum co Gałęziste, co mnie ucieszyło. Od samego początku, czuć ten sam klimat miejsca, ale już sama powieść ma inny styl, bowiem jest bardziej brutalna, bezduszna i zwyczajnie jest mafijna, bo akcja toczy się w półświatku. Co prawda po przeczytaniu Prostej sprawy Wojciecha Chmielarza miałam póki co nie sięgać po mafijne tematy, ale nie miałam wyjścia, bo zaplanowałam sobie wcześniej lekturę Grzesznika, a co najważniejsze, nawet nie wiedziałam, że ociera się on o takie rzeczy. Nie ma w nim typowo gangsterskich pościgów, nie ma używania w nadmiarze broni czy siły mięśni. Tutaj napastnikami są istoty pozaziemskie, które nie dają spać, ani żyć spokojnie głównemu bohaterowi, który powoli traci wszystko, począwszy od swojego miejsca na drabinie ważności w mieście.



Oj dzieje się. Artur Urbanowicz kolejny raz mnie nie zawiódł, stworzył świetną historię, którą się przeżywa, analizuje i zastanawia się – o co w tym wszystkim chodzi i kiedy ten potwór wyskoczy z szafy. Możecie być pewni, że w końcu wyskoczy i się zdziwicie jaką będzie on miał siłę. W książce było dla mnie kilka mocnych scen, które mnie zszokowały brutalnością, które mnie totalnie rozjechały i doprowadziły moje nerwy na skraj. I nie, nie miało to nic wspólnego z potworami, które czają się w mroku, to były bestie w ludzkiej postaci.

Jestem na tak. Była to troszeczkę inna klimatycznie książka od tych, które dotychczas czytałam Urbanowicza, ale to nie znaczy, że było źle, wręcz przeciwnie. Kolejny raz autor stawia przed czytelnikiem wiele pytań, pokazuje różne spojrzenia na sprawy wiary i światopoglądu i zadaje odbiorcy cios, mocny prawy sierpowy. Jeżeli macie już Grzesznika, czytajcie. Jeśli nie macie, to szukajcie i czytajcie. Polecam!

Komentarze

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

POKÓJ KOŁYSANEK | NATASZA SOCHA

Tym tytułem kończę wpisy o książkach świątecznych, powrócę z nimi pewnie w listopadzie i grudniu, bo wiem, że na pewno po jakieś klimatyczne, okołoświąteczne lektury sięgnę. Na ten sezon miałam zaplanowanych jeszcze kilka książek, więc pewnie rozpocznę od nich swoją serię świątecznych powieści ;) Pokój kołysanek to moje pierwsze spotkanie z twórczością Nataszy Sochy, wcześniej nie było nam literacko po drodze, a po powyższy tytuł sięgnęłam w sumie całkowicie spontanicznie, aby umilić sobie czas w trakcie spacerów. Zdecydowanie jest to książka, przez którą zatęskniłam do małego dzieciaczka i miałam ochotę przytulać noworodki, a przy okazji wiele wspomnień wróciło z czasu, kiedy swojego wcześniaczka miałam w pierwszych dniach na rękach. Ach! Głównym bohaterem powieści Sochy jest Joachim, starszy pan, który postanowił zostać wolontariuszem na oddziale neonatologicznym, gdzie mógłby przytulać noworodki, a także opowiadać im swoje życiowe historie. Mężczyzna wiele w swoim długim i barwnym

GWAŁT POLSKI | MAJA STAŚKO, PATRYCJA WIECZORKIEWICZ

„Wciąż w różnych grupach społecznych pokutuje przekonanie o tym, że ofiara gwałtu musiała sprowokować sprawcę, że bitej żonie najwyraźniej odpowiada związek z oprawcą albo że dziecko musiało sobie zasłużyć na solidne lanie. Moc tych stereotypów zdaje się nieco słabnąć, jednak wciąż są istotną siłą kształtującą poglądy dużej części społeczeństwa. Trudno się zatem dziwić, że ofiary zgwałceń czy przemocy w rodzinie z tak dużym oporem opowiadają o tym, co je spotkało, lub nie mówią o tym wcale.” * Niekiedy mam tak, że po lektury sięgam bardzo spontanicznie, pod wpływem impulsu, a potem okazuje się, że był to strzał w dziesiątkę. Tak właśnie było tym razem, bo widocznie potrzebowałam trudnego społecznie tematu, na dodatek z naszego podwórka, dzięki któremu można się zdołować i przekonać, że w razie problemów, prawo nie stoi po naszej stronie – po stronie kobiet, oczywiście. Gwałt polski Mai Staśko i Patrycji Wieczorkiewicz, to poruszający emocjonalne struny czytelnika reportaż o przemocy

WIEDŹMA | ANNA SOKALSKA

Ten rok zaczęłam od bardzo ciekawej serii Anny Sokalskiej, w której jest i słowiańsko i diabelsko czy anielsko. Jednak wizja nieba czy czyśćca nie wygląda standardowo, tak, jak mogłoby się zwykłemu śmiertelnikowi wydawać. Cykl Opowieści z Wieloświata jest bardzo specyficzny i wielokrotnie zaskakujący, bo nie można być niczego pewnym w stu procentach. W Wiedźmie , czyli pierwszym tomie, są dwie główne bohaterki, Nina oraz Jasna. Ninę poznajemy w momencie, kiedy jest zwykłą śmiertelniczką, ale po krótkim czasie ginie i trafia do świata pomiędzy. Jednak na skutek pewnych wydarzeń wraca do świata żywych, w nieco zmienionej formie. Wraca też nie sama, bo towarzyszy jej mężczyzna, Dawid, który wcześniej również był jej znajomym za życia, a teraz muszą odnaleźć się w nowej sytuacji. Jasna natomiast nagle budzi się w nieznanym dla siebie miejscu i, jak się okazuje, świecie, bowiem o kilkaset lat późniejszym od tego, w którym dotychczas funkcjonowała. Na swojej drodze znajduje Ninę i Dawida, k