GAŁĘZISTE (2019) | ARTUR URBANOWICZ [Przedpremierowo]

Artur Urbanowicz jest moim (i chyba mojego męża też) odkryciem tego roku. Po świetnym Inkubie przeczytałam nową wersję książki Gałęziste. Tak naprawdę, Gałęziste, to pierwsza książka autora, za którą otrzymał Nagrodę Polskiej Literatury Grozy im.. Stefana Grabińskiego. I mimo tego, że powieść ta została doceniona, pisarz postanowił wydać ją na nowo, przeredagować. Nie znam pierwotnej wersji, jednak ta nowa zrobiła na mnie duże wrażenie. No i ilustracje znajdujące się w środku dodają klimatu.

Przede wszystkim, nie można wierzyć we wszystko podczas lektury. Nic nie jest oczywiste i takie jakim się wydaje.

Karolina i Tomasz są parą studentów, postanowili pojechać do Suwałk w trakcie przerwy świątecznej, tej Wielkanocnej; mają w planach zwiedzanie okolicy przez kilka dni. Z powodu. problemów z noclegiem, muszą zamieszkać w Białodębach, w środku lasu, u pewnej bardzo specyficznej rodziny. Wszystko byłoby dobrze i prawie tak jak sobie zaplanowali, w sumie to Karolina zaplanowała, bo Tomasz był sceptycznie nastawiony do planów swojej dziewczyny, gdyby nie dziwne rzeczy, przywidzenia i koszmary, które zaczęły prześladować tych dwoje. Wyjazd okazał się próbą ich związku, a także próbą charakteru i odwagi, bo to, z czym muszą się zmierzyć nie mieści się w głowie.

W Gałęzistych jest spory nacisk na wartości religijne, a na łamach książki są przeprowadzane dyskusje na ich temat. Karolina jest osobą wierzącą, co jest nieraz podkreślane, natomiast jej chłopak jest jej przeciwieństwem, przez co niejednokrotnie się kłócą. Tomasz wydaje się lekkomyślny i zadufany w sobie, bowiem uważa siebie za dobrego człowieka, chociaż swoim zachowaniem pokazuje coś innego czytelnikowi. Same postaci są świetnie i w pełni wykreowane. Ich charaktery i zachowania są klarowne, przez co każda decyzja bohaterów jest zrozumiała po głębszym zastanowieniu. Jednocześnie zarówno Tomek jak i Karolina nie są postaciami, które mogłabym polubić. Chłopak był dla mnie bucem, a dziewczyna była taka... nijaka i czasami denerwująca. To jednak nie świadczy o tym, że coś z powieścią jest nie tak, właśnie wręcz odwrotnie, to wszystko ma sens.
Im dalej Gałęziste się rozkręcają tym jest dziwniej i coraz bardziej niepokojąco. Nie wiadomo co się wydarzy, w jaką stronę rozwinie się historia. Podczas czytania nie miałam żadnych typów odnośnie fabuły czy niektórych wątków. A zazwyczaj potrafię coś przewidzieć, coś wywnioskować, jednak tym razem miałam pustkę w głowie. Nie wiedziałam co się może wydarzyć, a zakończenie... wow, w życiu bym się tego nie spodziewała. Wróć... po przemyśleniu niektórych wątków, w jakiś sposób zakończenie jest bardzo logiczne, ale... nie będę się rozpisywać dalej na jego temat.

Artur Urbanowicz jest pisarzem, który w posłowie potrafi mocno zaskoczyć czytelnika, dając mu pewne wskazówki odnośnie niektórych postaci i wydarzeń. Publikuje też suplementy do powieści, aby odpowiedzieć na niektóre pytania swoich odbiorców. Podoba mi się to bardzo, bo świadczy o profesjonalizmie i braku przypadkowości w prozie autora.

Gałęziste to horror, bardzo klimatyczny zresztą. Podczas samej lektury nie bałam się, jednak jak przychodził wieczór, moja wyobraźnia zaczynała działać i starałam się nie patrzeć w okna, aby nie popaść w nerwicę. Naprawdę.

Tak jak pisałam wyżej, nie znam pierwszej wersji tej powieści. Jednak nie dziwię się, że otrzymała ona nagrodę. Nawet jeśli książka była mniej dopracowana, a sama historia niosła za sobą tę samą treść, to za sam pomysł i podejście do religii i wartości życiowych, należała się nagroda. No cóż, po mojej opinii już wiadomo, że Gałęzistymi jestem oczarowana, więc nie przedłużam i tylko polecam wszystkim.


Komentarze

  1. Ostatni bardzo mało czytam książek mrocznych horrorów. Wieczorami jestem tylko z córką w domu :( Nie wiem czy się kiedyś skusze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam książki tego autora i ta, jak wszystkie pozostałe, również bardzo mi się podobała. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardziej mnie ciągnie chyba do od dawna chwalonego Inkuba. Poza tym wydaje mi się, że Gałęziste to lektura na jeden raz i gdy sięgnę, to raczej wypożyczając z biblioteki niż kupując. Ale zabieg z ponownym pisaniem tej samej ksiązki wydaje się intrygujący...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*