MADELINE W PARYŻU | LUDWIG BEMELMANS


Nastał moment w moim życiu, kiedy moja czytelnicza uwaga zboczyła ze swoich typowych ścieżek i skierowała się w stronę historii dla dzieci. Kompletowanie książek dla dziecka jest mega przyjemne, jednak nie warto kupować wszystkiego jak leci. Chcąc czytać Bąbelkowi do brzucha, zastanawialiśmy się z mężem, na jakich lekturach nam zależy. Jednym z wyborów jest właśnie Madeline w Paryżu, gdyż jako mała dziewczynka byłam ogromną fanką tej bajki i teraz, w dorosłym już życiu, chciałam poznać wersję książkową, o której istnieniu dowiedziałam się niedawno.
Pierwsze co nas zaskoczyło (mnie i męża), to fakt, że dwanaście małych dziewczynek nie mieszka w sierocińcu, a byliśmy przekonani, że duży stary dom prowadzony przez zakonnice właśnie nim jest. Było to nasze wielkie zdziwienie, bo obydwoje tak zapamiętaliśmy bajkę o Madeline. Błędnie.


Madeline w Paryżu jest napisana wierszem i wbrew pozorom, ma bardzo mało tekstu. To konkretne wydanie posiada świetne ilustracje, które zajmują zazwyczaj 3/4 strony. Jest tutaj zabawa formą, narracją. Książka składa się z kilku historii o dziewczynce, która lubi przygody i niejednokrotnie wpada w tarapaty. Raz wpadła do wody i wylądowała w szpitalu, a innym razem podróżowała z trupą cyrkową.No cóż, książka daje niemało wrażeń i nieraz zaskakuje nawet dorosłego czytelnika.
Całkiem miło było mi powrócić do bajki z dzieciństwa, przeżyć te historie jeszcze raz. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będziemy z córką czytać tę bajkęi wierszowane rozdziały zapadną nam w pamięć. ;)


Komentarze

  1. O, pamiętam, też oglądałam Madeleine w dzieciństwie! Z chęcią sięgnęłabym też po wersję książkową :). Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*