Przejdź do głównej zawartości

Lipiec & Sierpień 2018 w pigułce



Dawno nie publikowałam swoich podsumowań miesięcy i wręcz zapomniałam jak to się robi. Warto jednak powrócić do tego nawyku, bo później można powspominać, a przecież czas tak szybko leci. Ciągle w głowie mam klimat wakacyjny, dla mnie nadal jest lato i nie czekam z utęsknieniem na jesień. Okej, czekam, bo lubię jej początki, zwłaszcza że w październiku mam urodziny. Ale tego klimatu wakacyjnego będę się teraz trzymać.


W lipcu byliśmy z mężem nad morzem, co było (prawie!) cudowne. Przez cały pobyt była piękna pogoda, ale niestety sinice pokrzyżowały nam plany i tylko przez dwa dni mogliśmy korzystać z uroków morza. Nasze plażowanie zakończyło się po trzech dniach, natomiast wzmogły się nasze piesze wycieczki. Byliśmy pierwszy raz na Stand-up Polska i zostałam zaangażowana w występy, więc był stres, ale takie są konsekwencje siadania w pierwszym rzędzie. Wydaliśmy dużo pieniążków na cymbergaje, jednak nie żałujemy, bo to nasza ulubiona gra, a ponadto „wygrane” punkty wymieniliśmy na emoji portmonetkę oraz bransoletkę z Arsenalu. Było warto ;) Aktualnie powyższy wyjazd jest tylko pięknym, odległym wspomnieniem i będę czekać z utęsknieniem na przyszły rok, na kolejny taki urlop. A zdjęcia publikowałam na blogu, więc zapraszam do oglądania. ;)



Jeśli chodzi o książki, to w końcu przeczytałam Lot nad kukułczym gniazdem a także obejrzeliśmy ze Zdzichem ekranizację. O niej opowiem Wam w osobnym poście, ale zdradzę Wam, że podobała mi się. Obejrzeliśmy też Psychozę, która też była niezłą adaptacją. Wracając jednak do tematu samych książek, to ostatnio mam przyjemność czytać same smaczne kąski, a zdecydowanie godnym polecenia tytułem jest Miejsce egzekucji, o którym pisałam na blogu. Zarówno ja jak i mój luby mamy powieść Val McDermid za sobą i tak samo mocno ja przeżywaliśmy. W sierpniu w końcu zapoznałam się też z Cudownym chłopakiem, którego miałam na swojej liście do przeczytania od długiego czasu. Przeczytałam i polecam.

O serialu Dark jeszcze napiszę na blogu, ale warto wspomnieć, że w tydzień obejrzeliśmy z mężem cały pierwszy, i póki co jedyny, sezon. Historia jest naprawdę wciągająca i ciekawa, chociaż z realizacją bywało różnie. Nie zmienia to faktu, że całość odbieram dobrze i nie mogę się doczekać kolejnego sezonu.

W lipcu w nasze skromne progi zawitała biblioteczka, co po ponad siedmiu miesiącach trzymania książek głównie w kartonach, było niczym święto narodowe. Podczas układania na niej książek, wielu postanowiłam się pozbyć, dać im nowy dom. Trochę z nich przeznaczyłam na bookcrossing, trochę pójdzie do bibliotek w Gliwicach. Niektóre chciałam sprzedać i wystawiłam na Instagramie, ale ostatecznie (chyba!) skorzystam z skupszopa i w taki sposób sprzedam.


Początkiem sierpnia publikowałam na blogu TBR na lato i... udało mi się odhaczyć prawie wszystkie tytuły z listy. Został mi tylko Harry Potter i Zakon Feniksa, ale lato się jeszcze nie skończyło, więc jest nadzieja, że i tę cegłę przeczytam. Jestem z siebie dumna, bo zazwyczaj moje listy czytelnicze nie są realizowane nawet w połowie.
Myśląc o lipcu i sierpniu, to nic więcej nie przychodzi mi na myśl, jednak w związku z tym, że dawno nie publikowałam tutaj podsumowań, wspomnę jeszcze o kilku dodatkowych rzeczach.
Odkryłam kanał na YouTube 7 metrów pod ziemią, gdzie prowadzący rozmawia z gośćmi wykonującymi różne zawody, albo z osobami po różnych przejściach życiowych. Ogląda się to dobrze, bo nie jest to naciągane czy reżyserowane. Jeżeli nie znacie, to zachęcam do oglądania.
Po drugie, odkryłam Ogarnięte dziewczyny, które mają sklep z naklejkami, a ja naklejki lubię i korzystam z nich pisząc w pamiętniku. Aktualnie nie ma miesiąca, abym czegoś u nich nie zamówiła, a co najgorsze, dziewczyny nowe wzory i pomysły realizują zbyt szybko, a portfel płacze.




Na przełomie czerwca i lipca odwiedziliśmy ze znajomymi Poznań. Pierwszy raz byłam w sercu Wielkopolski i urzekło mnie to miasto, jest klimatyczne i barwne, a przede wszystkim wydaje się takie otwarte. Na pewno nie da się w nim nudzić! Zdjęcia z tego (za)krótkiego wyjazdu publikowałam tutaj.

I to chyba tyle. Cieszę się, że zabijające wolę życia upały już są za nami, a temperatura, która aktualnie jest za oknem, jest moją ulubioną i mam nadzieję się nią delektować jak najdłużej. Sobie i Wam życzę owocnego września, udanego powrotu do szkoły czy pracy. ;)

Dajcie znać co ciekawego się ostatnio u Was działo. Może przeczytaliście godną uwagi książkę?

Komentarze

  1. O tak, teraz klimat jest najlepszy :D Kanał 7 metrów pod ziemią chętnie oglądam, tytuły też znam, chociaż Lot nad kukułczym gniazdem chyba tylko oglądałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne podsumowanie :) U mnie nic ciekawego, ale za to jestem już w domu...hura :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny post i u mnie nic ciekawego tak samo hehe

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

STOS CZERWIEC

Witajcie moi drodzy! Dzisiaj publikuję spóźniony o dzień stos czerwcowy. Muszę przyznać szczerze, że w czerwcu mnie poniosło, kupiłam kilka książek i dość sporo otrzymałam. Dlatego ten stos jest pokaźnych rozmiarów. Jednak nie przedłużam i już opowiadam co znalazło się w nim. 

PS Kocham Cię - Cecelia Ahern

Cecelia Ahern od 2004 roku jest bestsellerową irlandzką pisarką. Jej debiutem była powieść PS Kocham Cię , która została także sfilmowana. Inne jej książki, to: Na końcu tęczy, Gdybyś mnie teraz zobaczył, Kraina zwana Tutaj, Dziękuję za wspomnienia, Pamiętnik z przyszłości. PS Kocham Cię na mojej półce czekało trochę ponad rok, ale wreszcie udało mi się znaleźć czas na nią i przede wszystkim ochotę. Wiele dobrego słyszałam na temat samej powieści, którą ceniono bardziej niż film powstały na jej podstawie. Ekranizację widziałam wcześniej i zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego zdecydowałam się na zakup tego tytułu. Jakie są moje wrażenia? Przekonacie się w dalszej części tekstu. Główną bohaterką jest Holly Kennedy, pogrążona w żałobie wdowa, która nie może dojść do siebie po śmierci swojego ukochanego. Mimo swojego młodego wieku, ma zaledwie trzydzieści lat, spotkała ją tak wielka tragedia. W swojej sytuacji na szczęście może liczyć na przyjaciół i kochającą rodzinę, ale

6-CIO LATKU DO SZKOŁY!

Źródło Temat pójścia 6-cio letnich pociech do pierwszej klasy podzielił Polskie matki. Jedne bez wahania już teraz puszczają swoje dzieci do szkoły wcześniej, inne natomiast chcą jak najdłużej trzymać je w dziecięcej niewiedzy. Ale czy rok krótszego, beztroskiego dzieciństwa coś zmienia? Jak można wywnioskować po reakcjach rodziców, znacząco tak.