Przejdź do głównej zawartości

Życie Pi (2012/2013)

ŻYCIE PI | CHINY/USA| DRAMAT| 2012/2013

Zachęcam, tak na sam początek do przesłuchania utworu Pi's Lullaby, który wprowadzi Was w klimat filmu i zrobi wycieczkę po malowniczych Indiach. 




Pamiętam, że na samym początku swojego blogowania, bardzo często rzucała mi się w oczy książka: Życie Pi. Nie kupiłam, nie przeczytałam. Jednak, kiedy tylko mój chłopak zaproponował mi obejrzenie ekranizacji owej powieści, zgodziłam się od razu. Mieliśmy przeczucie, że będzie to świetna produkcja, sam trailer zapierał dech w piersiach.

Pierwsze sekundy i brzmienia muzyki wprowadzają w zachwyt. Dostajemy dawkę kultury Indii, malownicze przedstawienie fauny i flory oraz zmysłowości. Jeszcze w prawdzie film się nie rozpoczął, a my jesteśmy w stanie zakochać się w tych detalach, które są nam podawane. 


Historia o nastolatku, który przeżył katastrofę statku, przez co swoją łódkę dzielił z tygrysem. Realne? Na pierwszy rzut oka, nie. Ale kiedy zagłębić się bardziej w całość, dostrzegamy sens. Ojciec Pi'a prowadził zoo, jednak ze względów finansowych musieli się przeprowadzić, większość zwierząt zabrali ze sobą na ten nieszczęsny statek. Jednej nocy wszystko się zmienia, tonie statek, a jedynie nastolatek z kilkoma zwierzętami, w tym z tygrysem, ocalał. 

Pi poszukuje sensu świata. Jako dorosły mężczyzna, opowiadający swoją ogromną [niekoniecznie pozytywną] przygodę, przekonuje widza swoją osobą, że wiele już mądrości ma w sobie. I tutaj trzeba wyróżnić zarówno Irrfan'a Khan'a grającego dorosłego Pi'a oraz Suraj'a Sharma'e - tego młodszego, dryfującego po oceanie, którzy byli autentyczni w swoich rolach. Zwłaszcza nastolatek zyskał moją sympatię i wczułam się w odgrywaną przez niego postać. Pomimo tego, że w produkcji wystąpili także inni aktorzy, zostali oni przyćmieni przez dwóch Pi'ów.

Mamy tutaj gamę kolorów, efektów audiowizualnych i masę emocji. Podczas scen z tygrysem, przytulałam się do ramienia swojego chłopaka, bo ze zdenerwowania nie mogłam spokojnie patrzeć - tak się bałam o bohatera. Jak jestem sceptycznie nastawiona do 3D, tak uważam, że tego filmu nie da się po prostu inaczej obejrzeć! Naprawdę, daje on ogrom dodatkowych wrażeń, które są pięknie wkomponowane w poszczególne momenty w filmie. Nie chciałabym tutaj przytaczać żadnego fragmentu, bo to trzeba obejrzeć samemu. Z mojej strony, to tyle, a Was zachęcam do wyjścia do kina. 



Komentarze

  1. Ja jakoś nie byłam przekonana aby zakupić na to bilet do kina ale skoro zachęcasz aby to obejrzeć to być może się wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film wywarł na mnie naprawdę ogromne wrażenie, więc osobiście zachęcam gorąco do obejrzenia go. ;)

      Usuń
  2. Książka jak na razie nie jest mi znana. Film zapowiada się ciekawie, więc może wybiorę się na niego do kina:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w kinie historia dostaje podwójnej mocy, ponieważ efekty wbijają w fotel. Przynajmniej tak było w moim przypadku. A książka też nie jest mi znana, ale być może będzie to mój kolejny zakup. ;)

      Usuń
  3. Na razie poluję na książkę, a kiedy uda mi się ją dorwać i przeczytać to pewnie pokuszę się o obejrzenie filmu. Mam nadzieję, że mnie również zachwyci. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście, żałuję, że nie czytałam najpierw książki. Ale wszystko przede mną i z pewnością nadrobię swoją niewiedzę.

      Usuń
  4. Bardzo chciałabym obejrzeć ten film. :) Sam tytuł jest zachęcający. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł jest bardzo ciekawy, a samo wyjaśnienie pochodzenia imienia Pi, zabawne. ;) Zachęcam do obejrzenia!

      Usuń
  5. Skutecznie zachęciłaś i do przeczytania książki i do obejrzenia filmu. Dziś miałam okazję kupna tej książki, ale odłożyłam... Teraz żałuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj! Mimo, że nie czytałam książki, to uważam, że straciłaś na tym, że jej nie kupiłaś. ;) Tak jak wspomniałam w swojej recenzji, na początku blogowania ciągle mi się rzucał ten tytuł w oczy i jeszcze był wtedy za 20 zł! A teraz już nie znajdę nigdzie takiej okazji, a szkoda. ;) A cieszę się, że zachęciłam, cieszę.

      Pozdrawiam,
      Klaudyna

      Usuń
  6. Miałam zamiar iść na ten film do kina, ale jakoś wybrałam "Nędzników" :) Za to kiedy tylko książka "Życie Pi" wpadnie w moje ręce, już jej nie wypuszczę :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

Merida Waleczna (2012)

Tytuł: Merida Waleczna / Brave Premiera: 21 czerwca 2012 (świat), 17 sierpnia 2012 (Polska) Produkcja: USA Reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman Scenariusz: Brenda Chapman, Irene Mecchi, Mark Andrews, Steve Purcell Reżyser dubbingu: Wojciech Paszkowski Dialogi w polskim dubbingu: Jakub Wecsile Bohaterowie: Merida – Dominika Kluźniak I Elinor – Dorota Segda Król Fergus – Andrzej Grabowski Lord Dingwall – Mieczysław Morański Lord MacGuffin – Sylwester Maciejewski Lord Macintosh – Krzysztof Kiersznowski Młody MacGuffin – Cezary Kwieciński Młody Macintosh – Jan Bzdawka Miałam dzisiaj tę przyjemność pójścia do kina ze swoją siostrzenicą. Mamy niedaleko – musiałyśmy tylko wyjść z domu, przejść kilka kroków, przez parking i... już byłyśmy na miejscu w mniej niż minutę. W tak doborowym towarzystwie, każda produkcja wychodzi jeszcze lepiej. A teraz, na świeżo po seansie opowiem Wam o Meridzie Walecznej , która porwała moje małe serduszko. Za

PS Kocham Cię - Cecelia Ahern

Cecelia Ahern od 2004 roku jest bestsellerową irlandzką pisarką. Jej debiutem była powieść PS Kocham Cię , która została także sfilmowana. Inne jej książki, to: Na końcu tęczy, Gdybyś mnie teraz zobaczył, Kraina zwana Tutaj, Dziękuję za wspomnienia, Pamiętnik z przyszłości. PS Kocham Cię na mojej półce czekało trochę ponad rok, ale wreszcie udało mi się znaleźć czas na nią i przede wszystkim ochotę. Wiele dobrego słyszałam na temat samej powieści, którą ceniono bardziej niż film powstały na jej podstawie. Ekranizację widziałam wcześniej i zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego zdecydowałam się na zakup tego tytułu. Jakie są moje wrażenia? Przekonacie się w dalszej części tekstu. Główną bohaterką jest Holly Kennedy, pogrążona w żałobie wdowa, która nie może dojść do siebie po śmierci swojego ukochanego. Mimo swojego młodego wieku, ma zaledwie trzydzieści lat, spotkała ją tak wielka tragedia. W swojej sytuacji na szczęście może liczyć na przyjaciół i kochającą rodzinę, ale

KASZTANOWY LUDZIK | SØREN SVEISTRUP

Od teraz, kiedy będę widziała gdzieś kasztany, będą mi się kojarzyły z książką Kasztanowy ludzik duńskiego scenarzysty i pisarza Sørena Sveistrupa. One bowiem witały śledczych na miejscu zdarzenia, co może być przerażającym, jesiennym akcentem. Tytuł ten miał swoją premierę w październiku 2019 roku i zdobył naprawdę dobre recenzje. Sama czytałam go dość długo, akurat nieszczęśliwie trafił sobie na mój zastój czytelniczy, ale... kiedy tylko się odblokowałam, wciągnęłam się w akcję i przepadłam. Książka jest kryminałem, którego zadaniem jest niesienie pewnego przesłania, a przynajmniej ja, jako matka , tak go odebrałam. Niestety nie mogę Wam tej myśli przewodniej za bardzo ujawnić, bo byłby to ogromny spoiler. Ale zdradzę jedynie, że autor porusza trudne kwestie rodzinne, ich tajemnic i rzeczy, które mogą się dziać za zamkniętymi drzwiami, a dziać się nie powinny. Rosa Hartung po prawie roku żałoby wraca do pracy, jest politykiem. Rok wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościac