Przejdź do głównej zawartości

Strażnicy Marzeń (2012/2013)

Tytuł: Strażnicy Marzeń 
Produkcja: USA
Premiera: 10 października [świat], 4 stycznia [Polska]

Gatunek: Familijny, komedia, przygodowy, animacja

Reżyseria: Peter Ramsey

Scenariusz: Peter Lindsay-Abaire

Muzyka: Alexandre Desplat




W zeszły czwartek, razem ze swoją (prawie) sześcioletnią siostrzenicą wybrałam się do kina na Strażników Marzeń. Wiedziałyśmy, że będziemy się dobrze bawić i w ogóle się nie myliłyśmy. Zaopatrzone w dużą colę i popcorn, bez którego żaden seans nie może się odbyć, weszłyśmy do sali kinowej i zasiadłyśmy wygodnie w fotelach. Towarzyszył nam również kotek, maskotka, którą EmKa otrzymała od Wróżki Zębuszki wcześniejszej nocy.


Jack Mróz nie zna swojego przeznaczenia.Tuła się po świecie od kilku stuleci ze swoją laską i niewidzialnością. Kiedy tylko się da, bawi się z dziećmi, mobilizując je do bitwy śnieżnej, niestety, sam pozostaje dla nich niewidoczny. Egzystencja Jacka zmienia się, kiedy zostaje porwany przez Yeti i zaprowadzony do bazy Mikołaja. Został wybrany jako piąty Strażnik, ale dlaczego właśnie on, nikt tego nie wie. Razem z Mikołajem, Królikiem, Zębową Wróżką i Piaskowym Dziadkiem będzie musiał stawić czoła Królowi Ciemności, który wyszedł ze swojej kryjówki, aby zapanować nad światem. Norma.


Mamy tutaj znaną nam fabułę, przewidywalne zakończenie oraz standardowo wykreowane postaci. To znaczy, jest i zbuntowany nastolatek, który nie wie co ze sobą począć, gburowaty Zając i nieco pokręcone krasnale, które nie są zdolne do zrobienia ani jednej normalnej zabawki. Jednak, kiedy przyjrzeć się im wszystkim bliżej, dostrzegamy, że nie ma w tej animacji niczego standardowego. Święty Mikołaj, absolutnie nie powinien być nazywany świętym, gdyż na pierwszy rzut oka wydaje się władczy i surowy. Na dodatek ma ręce pokryte tatuażami, co bardzo mocno zaskakuje widza. Ma swoich pomocników, krasnoludki miniaturki, które są wręcz jego sługami, oraz Yeti, które zajmują się pracami świątecznymi. Jest tutaj Piaskowy Dziadek, który nie mówi, tylko przekazuje swoje myśli poprzez sny i piaskowe rysunki. Zębowa Wróżka ma hordę małych wróżek, które za nią zajmują się zdobywaniem mlecznych zębów. Jest też zaopatrzony w bumerangi, nieco naburmuszony Zając. Wszyscy ci bohaterowie robią piorunujące i oryginalne wrażenie, przez co, podczas seansu nudzić się nie można. Takze wydają się nieco znudzeni swoją "pracą", którą wykonują od wieków. Powiew świeżości da im Jack, który będzie miał najwięcej szans na wygraną walkę z Mrokiem. Czy Jack Mróz pozna cel swojej egzystencji? Czy pozna przeszłość i dołączy oficjalnie do grona Strażników? Czy połączone siły tej piątki pokonają Pana Ciemności? Tego nie zdradzę.  

Produkcja daje wiele momentów do śmiechu i dobrej zabawy. Jest to z resztą film twórców takich znanych bajek jak: Shrek czy Madagaskar, które pewnie są większości dobrze znane. Z mojej strony, mogę jedynie polecić Strażników Marzeń, gdyż jest to naprawdę dobra bajka do obejrzenia z dzieckiem, zwłaszcza na dużym ekranie. 


Zadowolenie z wycieczki malujące się na buzi EmKi, było bezcenne;)

Komentarze

  1. Ciezko sie dziwic, ze film dobry skoro ten producent ma za soba tyle swietnych filmow.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealna okazja, aby zabrać ze sobą kogoś małego z rodziny, a przy tym udawać, że idzie się 'na siłę', chociaż samemu ma się ochotę na taki film ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. chciałam się wybrać do kina, ale nie wyszło - poczekam na DVD :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ masz fajną siostrzenicę! :) Mój bratanek skończył w grudniu 5, ale wciąż nie wygląda mi na takiego, który wysiedzi w kinie na seansie. A szkoda, bo zabrałabym go kiedyś na jakąś dobrą animację. Ta zapowiada się wyjątkowo ciekawie, zwłaszcza dla mnie - takie opowieści lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam wszelkie filmy animowane! A po producencie akurat tej animacji można sobie wiele obiecywać. Może nie wybiorę się do kina - jakoś tak samej, bez młodszego towarzysza nie wypada ;P - ale później z przyjemnością się zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam produkcje tej wytwórni. KAŻDĄ JEDNĄ. Tej jeszcze nie widziałam, ale wkrotce zobacze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ogromną ochotę zobaczyć tą bajkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Polecam bloga temetycznie jest on do tego filmu http://jaackfroost.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja widziałam tę animacje już ze sto razy za każdym razem jak moja córa siada przed telewizorem żeby obejrzeć Strażników marzeń wynajduje najdziwniejsze prace akurat w tym pokoju. A to prasuje a to pielęgnuje kwiaty a to coś ceruje czy wycieram kurze z kredensu poleruje kieliszki ale tak naprawdę oglądam razem z nią. Agata zakochała się w tej bajce tak jak ja. Nie potrafię powiedzieć co mi się w niej podoba ale skłamałabym jeśli powiedziałabym że nie chodzi o Jack'a. Jest w tej animacji coś co urzeka coś co pobudza wyobraźnie i porusza serce ale nie umiem określić co. Polecam z całego serca dla dzieci ale i dla dorosłych. W środku nadal jesteśmy dziećmi. Taki drewniany niemowlak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co na siłe robić z siebie dorosłego. ;) Każdy lubi animacje. A co do Jack'a Frosta, to ma coś w sobie ! ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…