Przejdź do głównej zawartości

CIEMNO, PRAWIE NOC (2019) | KSIĄŻKA CZY FILM?

Obejrzawszy trailer filmu Ciemno, prawie noc i zobaczywszy, że jest to adaptacja powieści Joanny Bator, nie miałam problemu, aby pójść na seans bez zapoznania się z treścią książki. Ją nadrobiłam chwilę później, co dla mnie okazało się idealną kolejnością, naprawdę.

Z kina wychodziliśmy z mężem w ciszy, bo obydwoje mieliśmy problem ze znalezieniem odpowiedniego komentarza do filmu. Wiedzieliśmy tylko, że nie było to złe, tylko było inne. Mnie niejednokrotnie bolały sceny widziane na ekranie, nie mogłam patrzeć, ale i tak to robiłam. W Ciemno, prawie noc odczuwa się trochę (a nawet całkiem sporo) teatralności, surrealizmu.
Poszukiwałam opinii o filmie i chyba nie znalazłam zbyt wielu pozytywnych, zwłaszcza ludzie, którzy mieli za sobą treść książki, krytykowali film. Zatem musiałam czym prędzej nadrobić swoją zaległość, póki niektóre sceny były jeszcze wyryte pod moimi powiekami. Szczerze powiedziawszy, nie rozumiem tak licznych głosów krytyki pod adresem tejże ekranizacji. Po odłożeniu lektury uznałam, że produkcja jest bardzo dobrym odbiciem książki.

Oczywistym jest to, że do ekranizacji, która trwa około dwie godziny, nie da się włożyć wszystkich wątków i niektóre rzeczy muszą zostać pominięte. Lepiej jak coś zostanie wymazane z historii niż potraktowane po macoszemu. I tak właśnie się stało w filmie, gdzie twórcy skupili się na naprawdę najważniejszych elementach fabuły. Według mnie, sam klimat z książki został zachowany, co jest niewątpliwym plusem. Nic nie zostało zmienione ani nic niepotrzebnie dodane, co bardzo mi się podoba.

Sama książka Bator jest trudna i specyficzna, a także zawiera dużo bardzo różnych, momentami irracjonalnych, wątków. Rozumiem głosy dezaprobaty dla filmu głoszone przez osoby, które nie zapoznały się z oryginałem, mogły nie wczuć się w klimat, chociaż wydarzenia jak najbardziej były zrozumiałe. Jednak już krytyka ze strony czytelników powieści Joanny Bator mnie dziwi, takie osoby musiały wiedzieć na co idą i czego mogą się spodziewać.

Dla mnie osobiście ekranizacja Ciemno, prawie noc okazała się naprawdę dobra i godna uwagi. Jest w niej wszystko co powinno, jest klimat i ból trudnych wydarzeń. Rzadko kiedy ma się do czynienia z czymś tak skrupulatnie przerzuconym z książki na ekran.

Tym razem dobrym ruchem z mojej strony było późniejsze zapoznanie się z lekturą, bo było to uzupełnienie obrazu, przeżycie go jeszcze raz. 


Komentarze

  1. Nie czytałam jeszcze książki, ani nie oglądam filmu, ale na pewno to się zmieni. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam treści, nie byłam też w kinie na tym, ale cieszę się że treść książki zgadza się z treścią filmu. Rzadko coś takiego zauważam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, rzadko spotykam się z tak dobrze przeniesionymi treściami książki na ekran ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

GRZECHU WARTA | AGATA PRZYBYŁEK

Pora na zwieńczenie trylogii Nie zmienił się tylko blond . Pomimo tego, iż seria Agaty Przybyłek umiejscowiona jest w Sosenkach, to każda z części jest zupełnie inna, ma odmienny klimat. Pierwsza jest iście komediowa, a kolejne są coraz poważniejsze i nieco bardziej stonowane w swoich żartach. A przynajmniej ja odczułam znaczącą różnicę, jednak nie twierdzę, iż jest to coś złego. Akcja książki Grzechu warta toczy się sześć lat po zakończeniu poprzednich wydarzeń bohaterów Sosenek. Tym razem główną postacią jest Agata, córka Iwony. Agata wraca na wakacje do rodzinnego domu, jednak okazuje się, iż nie ma tam dla niej za bardzo miejsca i po serii totalnie odjechanych i abstrakcyjnych wydarzeń, postanawia pojechać na przerwę wakacyjną na studiach, do dziadków. Jednak tam również nie potrafi znaleźć dobrych wibracji, a traktowanie jej przez babcię niczym małe dziecko, w niczym nie pomaga. Dziewczyna postanawia znaleźć pracę, a ogłoszenie na jakie natrafia jest, delikatnie mówiąc, niecodzie

LISTY OD ASTROFIZYKA | NEIL DEGRASSE TYSON

  Raz na rok mój mąż ma na moim blogu wpis specjalny, a to za sprawą książek o Astrofizyce Neila DeGrasse Tysona. Sama jeszcze nie zdecydowałam się na zapoznanie się z tytułami tegoż autora, być może jeszcze jest na to za wcześnie, jednak mój Z. Jest fanem nauki i ową nauką się interesuje. Dla niego lektura pozycji o kosmosie to nie lada gratka, dlatego też ucieszyłam się (tak samo jak i mąż), że od wydawnictwa Insignis mogliśmy otrzymać Listy od Astrofizyka . Nie przedłużam już bardziej, zostawiam Was z krótką opinią na temat powyższego tytułu. Listy od Astrofizyka to kolejna już książka Neila DeGrasse Tysona wydana przez wydawnictwo Insignis po Astrofizyce dla zabieganych , Kosmicznych zachwytach , i Kosmicznych rozterkach . Kolejny raz wydanie jest perfekcyjne. Ładna, twarda okładka, idealny rozmiar, a jeśli chodzi o ilość stron - znowu jest ich za mało. Tematyka oraz treść książki mocno odbiegają od poprzednich tytułów. Dostajemy w niej zbiór listów, korespondencji czy wpisów z

3 książki part III

Powracam do Was w niedziele z moim cyklem na temat trzech książek, które chciałabym przeczytać. Nie wiem jak Wam się on podoba, ale szczerze powiedziawszy, mnie w jakiś sposób pomaga. Przede wszystkim wiem teraz, na których książkach mi zależy bardziej, a na których mniej, systematyzuję i stopniuję swoje czytelnicze potrzeby. 3 KSIĄŻKI będą się pojawiać u mnie co tydzień w niedzielę, prawdopodobnie do końca sierpnia, ewentualnie września, kiedy kończą się moje studenckie wakacje. Ostatnio mało mnie u mnie i u Was na blogach, ale jest lato, wreszcie wychodzę z domu, w długich spodniach, chowając swoją schodzącą skórę. Mam jednak nadzieję, że choć trochę się opalę w te dwa - trzy miesiące i nie będę straszyć swoją bladością. ;) Odwiedzę Wasze blogi jak tylko się ogarnę, a planuję zrobić to jutro. Trzymajcie kciuki. Aktualnie czytam PS Kocham Cię , a raczej już kończę. I mam mieszane uczucia, chyba nieco więcej się spodziewałam po tej książce. A jakie są Wasze opinie na jej temat?