Przejdź do głównej zawartości

NAWIEDZONY DWÓR W BLY (2020)


Kiedyś pisałam o serialu Nawiedzony dom na wzgórzu, który bardzo przypadł mi do gustu. I gdy zobaczyłam, że na Netfliksie pojawił się Nawiedzony dwór w Bly, postanowiłam (wraz z mężem, oczywiście) go obejrzeć, zwłaszcza, iż jest to osadzona w tym samym klimacie historia.

Klimat faktycznie może uchodzić za podobny, choć w tym przypadku jest znacznie leniwiej, spokojniej, a wszelkie zjawy nie są aż tak straszne – bardziej są dramatyczne. Widz ma czas wczuć się w opowieść, nawet zżyć z bohaterami, być może wymyśli swój przebieg wydarzeń, który ostatecznie okaże się zupełnie mylny.

Nawiedzony dwór w Bly z założenia miał być serialem mrożącym krew w żyłach, a nie do końca był. Pozwalał on jednak odbiorcy na zaangażowanie się w akcję, a także przeżywanie jej. Jest to w rzeczywistości serial o miłości i różnych obliczach owej miłości. Nie wszystko jest takie jak się może wydawać, nie wszystko zło jest złe, tak samo jest z tymi dobrymi rzeczami – nie są takie znowu oczywiste.

A może teraz krótko o fabule?

Kobieta zgłasza się do pracy jako guwernantka. Ma uczyć i opiekować się rodzeństwem, Florą i Milesem. Na pierwszy rzut oka są to dzieci bardzo miłe, choć niejednokrotnie można dostrzec, że niosą za sobą ciężar straty obojga rodziców. Deni nie ma prostego zadania, bowiem okiełznanie tej dwójki przy własnym nawiedzającym ją demonie, może być nie lada wyzwaniem. Oprócz tej trójki, w dworze jest kucharz, ochmistrzyni oraz ogrodniczka. Cała ta grupa ludzi, służby, tworzy super zespół, który ogląda się bardzo dobrze, jest między nimi życzliwość, wsparcie a nawet chemia.

Co jest natomiast nie tak w posiadłości? O wszystkich anomaliach dworu wiedzą oczywiście dzieci, które stwarzają wrażenie, że z nimi współpracują, że lubią się z duchami. To, co według mnie okazało się bardzo ciekawe i trzymające w napięciu, to COŚ, co nawiedzało guwernantkę jeszcze przed podjęciem się pracy w Bly. Historię jej problemu jeszcze widz pozna, ale do tego czasu będzie on oglądał serial w niepewności oraz z ogromnym zaciekawieniem.


Nie da się ukryć, że serial ten jest przegadany, skupia się na ludziach, ich historiach, a najmniej na tej strasznej warstwie. Opowiada o miłości do dzieci, do kłamstwa, drugiego człowieka, do rodzica, do rodzeństwa, jest o zakazanej miłości a także o samotności i ogromnym cierpieniu. Warstw emocjonalnych i uczuciowych jest naprawdę wiele tutaj, aż ciężko je wszystkie omówić. Na filmweb.pl można przeczytać, że jest to gotycki romans i faktycznie bardzo dużo z romansu serial ten ma. Jest to zarówno wada jak i zaleta. Chociaż stwierdzam z pełną świadomością, że szkoda, że ta warstwa romantyczna w pewnym momencie przyćmiła całą historię dworu i gdzieś serial zgubił swój rytm i klimat. Najgorszy dla mnie był ostatni odcinek serialu, gdzie duchy całkowicie przepadły, nie było w nim żadnego napięcia i nawet śladu tego, co widz miał przyjemność przeżyć przy okazji poprzednich odcinków. Szkoda, wielka szkoda.

Zdecydowanie Nawiedzony dwór w Bly ma swój klimat, opowiada bardzo ciekawą historię, ale gdzieś wszystko się pogubiło, ktoś pokombinował za bardzo i wyszło mdłe romansidło z tego zamiast trzymającego w napięciu horroru. Liczyłam na coś więcej, zwłaszcza, że po sześciu odcinkach byłam zachwycona, a później poziom serialu popikował w dół. Powtórzę się - szkoda.

Jednoznacznie jednak nie stwierdzam, że jest to zły serial, bo nie jest. Jest bardzo dobry, tylko przykro mi było, że poziom mu spadł, że cała uwaga skupiła się na innych, niż powinna według mnie, kwestiach. Zdecydowanie Nawiedzony dwór w Bly jest wart podjęcia się seansu i kilku poświęconych mu godzin, bo wierzę, że wiele rzeczy może widzowi się spodobać. Pamiętajmy też, że każdy jest inny i każdy będzie oczekiwał po takim serialu czegoś innego. Ja się troszkę (bardzo) zawiodłam, ale może Ty się nie zawiedziesz, więc śmiało oglądaj ;)

Komentarze

Zobacz również:

MOPSIK, KTÓRY CHCIAŁ ZOSTAĆ SYRENKĄ | BELLA SWIFT

Urocza, miła, przyjemna, a nawet pluszowa. Tymi określeniami mogłabym opisać kolejną książkę Belli Swift o Mopsiku . W tamtym roku z córką zapoznawałyśmy się z pierwszą częścią przygód Peggy, małej suczki, która została adoptowana przez bardzo sympatyczną rodzinę. I pomimo tego, że od tamtego czasu wyszły jeszcze dwie części o Peggy, nic nie stało na przeszkodzie, aby sięgnąć od razu po część czwartą, bo każdą z historii można czytać osobno. Tym razem nastał koniec roku szkolnego, a co za tym idzie, wymarzone przez dzieci wakacje. Ku uciesze trójki rodzeństwa, Ruby, Chloe i Finna, rodzina jedzie na tydzień nad morze i zabiera ze sobą pieska. W tej części można poczuć wakacyjny, przyjemny klimat, ale też troszkę odczuwalnego smutku, bo mopsik pragnie znaleźć syrenkę, aby uszczęśliwić swoją ludzką przyjaciółkę, Chloe. Czytelnik towarzyszy Peggy w zmaganiach i, niestety bezskutecznych, poszukiwaniach kobiety z ogonem, pomaga suczce pewna zabawna mewa, która rzuca sucharami co i rusz. Ni

PS Kocham Cię - Cecelia Ahern

Cecelia Ahern od 2004 roku jest bestsellerową irlandzką pisarką. Jej debiutem była powieść PS Kocham Cię , która została także sfilmowana. Inne jej książki, to: Na końcu tęczy, Gdybyś mnie teraz zobaczył, Kraina zwana Tutaj, Dziękuję za wspomnienia, Pamiętnik z przyszłości. PS Kocham Cię na mojej półce czekało trochę ponad rok, ale wreszcie udało mi się znaleźć czas na nią i przede wszystkim ochotę. Wiele dobrego słyszałam na temat samej powieści, którą ceniono bardziej niż film powstały na jej podstawie. Ekranizację widziałam wcześniej i zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego zdecydowałam się na zakup tego tytułu. Jakie są moje wrażenia? Przekonacie się w dalszej części tekstu. Główną bohaterką jest Holly Kennedy, pogrążona w żałobie wdowa, która nie może dojść do siebie po śmierci swojego ukochanego. Mimo swojego młodego wieku, ma zaledwie trzydzieści lat, spotkała ją tak wielka tragedia. W swojej sytuacji na szczęście może liczyć na przyjaciół i kochającą rodzinę, ale

Czarownice z Salem Falls - Jodi Picoult

O samej Jodi Picoult nie będę dużo pisała. Jest jedną z moich ulubionych autorek, którą odkryłam naprawdę przypadkiem, było to wręcz zakochanie od pierwszego przeczytania. Rok temu do mojej biblioteczki dołączyła jej kolejna powieść: Czarownice z Salem Falls i dopiero teraz doczekała się przeczytania. Jakie są moje wrażenia? Dowiecie się w dalszej części tekstu. Jack St. Bride ma przed sobą bardzo ważny wybór. Gdzie ma zamieszkać? Właśnie wyszedł z więzienia, gdzie spędził ostatnie osiem miesięcy. Jak się później dowiadujemy, trafił tam za gwałt na nieletniej. Dziwnym trafem znajduje swoje miejsce w Salem Falls, gdzie od razu, nie znając jego przeszłości, zatrudnia go w swojej restauracji Addie Peabody. W tym miasteczku, cztery przyjaciółki, Gill, Meg, Whitney oraz Chelsea, uważają siebie za czarownice i są poddane naturze. Wkrótce ich uwagę skupia na sobie właśnie Jack St. Bride, czy wyniknie z tego coś złego? Mężczyzna nie ma łatwo, ponieważ, kiedy tylko obywatele dowiadują