Przejdź do głównej zawartości

Armagedon

Jak nie sesja, to uparty blogger. Tym razem jednak nie mam internetu przez piątkową burzę. I to wyjaśnia moją nieobecność. Mam nadzieję, że usterka zostanie jak najszybciej naprawiona, a ja będę mogła powrócić do Was. ;) 
Czego możecie się spodziewać w najbliższych dniach? Na pewno recenzji audiobooka, który bardzo mi się spodobał i  który umila mi codziennie drogę do pracy. Zamiast autobusem, chodzę sobie dwadzieścia minut nóżkami. Zdrowo i przyjemnie, zwłaszcza ze słuchawkami w uszach i bardzo dobrą książką. Tytułu Wam nie zdradzę, podpowiem tylko, że jest to kryminał - co mnie w ogóle nie dziwi, ostatnimi czasy tylko je czytuję. 
Django jak na razie nie zostało przeze mnie i mojego chłopaka obejrzane, gdyż zawsze jest jakiś problem techniczny, albo po prostu nie ma czasu. A Wasze komentarze pod stosem bardzo mnie zachęciły do obejrzenia wreszcie tej produkcji. Oby stało się to jak najszybciej!
Na koniec, zapraszam Was również do wzięcia udziału w moim konkursie z audiobookami. Do wygrania Ptaszydło a także Zimowy morderca. Ten pierwszy tytuł właśnie czytam i powiem Wam, że warto po niego sięgnąć! I to tyle ode mnie dzisiaj, obyśmy szybko się tutaj spotkali!

ACHTUNG!
Dziękuję bardzo Mojemu Kochanemu Z;* za to, że udostępnił mi na sekundkę komputer i mogłam dla Was napisać. Macie pozdrowienia od Mojego Z. ;)

Pozdrawiam, 
Klaudyna   

Komentarze

  1. Burza... czyli siły natury vs. bloger :-/
    Życzę szybkiego powrotu do wirtualnego świata ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa twoich wrażeń po lekturze ,,Ptaszydła''. Bardzo bym chciała poznać jego historie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj znam Twój ból, bo mój internet już dwa razy padł przez burze :) wracaj szybko :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…