Przejdź do głównej zawartości

Obecność (2013)

USA | HORROR | 2013

Tak, kolejny raz będzie na temat horroru. Historia oparta na faktach i powodująca napięcie wszystkich mięśni. Obecność wywołuje w widzu ogrom emocji oraz strach. Przede wszystkim towarzyszy mu ulga, że to, co widzi na ekranie, nie przydarzyło się jemu czy bliskim... 

Film rozpoczyna się już mocnym akcentem, lalką, w którą wszedł demon. Para badaczy [małżeństwo Warren] zjawisk paranormalnych zbiera właśnie przedmioty, które zostały nawiedzone i pomaga ludziom pozbyć się wszelkiego rodzaju opętań. Owa lalka jest jedną w ich kolekcji, ma przeszłość i działa na widza od pierwszego spojrzenia. Teoretycznie nie jest powiązana z fabułą, ale jednocześnie odgrywa dużą rolę w produkcji. Państwo Warren zostają wezwani do rodziny Perron, do domu, w którym ewidentnie dzieje się coś złego... i to od lat. 

Rodzina Perron przeprowadza się do nowego domu. Ich sielanka i fascynacja nowym miejscem jednak nie trwa długo, gdyż szybko okazuje się, iż towarzyszą lokatorom dziwne siły, które nie chcą ich towarzystwa. Produkcja posiada wiele momentów zaskakujących, mrożących krew w żyłach i powodujących odrętwienie. Historia ta została opowiedziana w sposób, który nie pozwala na rozluźnienie. Niemal w każdej chwili coś na ekranie się dzieje, a widz musi skupić się, aby wszystko zobaczyć. Nie ma tutaj miejsca na nudę. Owszem, horrory charakteryzują się pewną sztampowością i przewidywalnością, doskonale wiemy, kiedy coś się wydarzy, jednak nie wiemy w tym przypadku co to będzie i jak bardzo na nas podziała. 

Fabuła jest bardzo dobrze zrealizowana i obmyślona. Film wciąga od pierwszej minuty i nie pozwala odejść od ekranu do samego końca. Świetna gra aktorska, zwłaszcza, jeżeli miałabym tutaj wymienić Vere Farmiga. Naprawdę realistycznie odegrała swoją postać i często powodowała u mnie na ciele ciarki. Aktorka wcieliła się w Lorraine Warren, badaczkę zjawisk paranormalnych, która potrafi się kontaktować z nimi w bardzo specyficzny i w niemal zatrważający sposób.   

Wciągnęłam się i przepadłam. Bałam się oddychać, aby nie popsuć tego, co widziałam na ekranie. Dawno nie oglądałam tak dobrego horroru. Chwilami trochę przewidywalny, innymi jednak zaskakujący. Przede wszystkim przerażający i otępiający na moment. Daje powód do refleksji i wbija w fotel. Tak jak już wspomniałam, jest oparty na faktach, co dodaje mu kolejne punkty w skali straszności. Mnie ujął obrazem, wykonaniem, zdjęciami i klimatem. Chcę więcej takich dobrych produkcji, chcę oglądać dobre kino. Obecność zdało u mnie egzamin i polecam. 

Komentarze

  1. Czasem naprawdę żałuję, że jestem taka strachliwa :P jest tyle wspaniałych horrorów do obejrzenia a ja boję się nawet strasznego filmu :P Może kiedyś znajdę trochę odwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miał świetne recenzje. Niestety nie rzucił mnie na kolana. Ale ogląda się nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogląda się nieźle. Do każdego trafia coś innego, mnie powalił. ;)

      Usuń
  3. O tak, jeden z najlepszych horrorów jakie oglądałam, a sporo widziałam. Trzymał w napięciu i przyznam, że był moment gdzie się naprawde wystraszyłam.
    Trzeba go obejrzec :Równiez polecam wszystkim ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był moment, w którym krzyknęłam. ;)

      Również pozdrawiam!

      Usuń
  4. Oglądałam i też jestem bardzo zadowolona. Uwielbiam się bać, a o straszne horrory ostatnio bardzo trudno... Ten jednak jest naprawdę dobry moim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem równiez jest bardzo dobrym przedstawicielem swojego gatunku ;)

      Usuń
  5. Ja oglądałam "Obecność" w kinie i tam chyba lepszy był efekt. Bałam się kosmicznie, myślałam, że nie wytrzymam i wyjdę z sali! Jeden z lepszych horrorów ostatnich lat, jak dla mnie, chociaż druga połowa trochę przesadzona ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z horrorami mam taki problem, że sama boję się oglądać, a z kolei kiedy oglądam ze znajomymi, to robi się... śmiesznie :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to doskonale. Jest tylko kilka horrorów, które mogłabym oglądać sama, tj. Klątwa, Nienarodzony, Egzorcyzmy Emily Rose... Nieodebrane połączenie...
      A ze znajomymi nieraz horror w komedie się zamienia, rozumiem doskonale. ;)

      Usuń
  7. Mój przyjaciel ciągle mi powtarza, że powinniśmy obejrzeć wspólnie "Obecność", ja jednak zbyt obawiam się z tego filmu z pewnych prywatnych przeżyć i chyba po Twojej recenzji utwierdziłam się w przekonaniu, że niekoniecznie powinnam obejrzeć ten horror.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze, ja tam wolę czytać kryminały niż oglądać, bo nie mogę wówczas spać w nocy :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ostatnio mam za słabe nerwy na horrory, a kiedyś oglądałam ich bardzo dużo :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

PODSUMOWANIE WYZWANIA KOBIECEJ FOTO SZKOŁY I MOJE ZDJĘCIA

Cześć! Dzisiaj wyjątkowo w sobotę i wyjątkowo nie o książkach tudzież filmach. Dzisiaj będzie o zdjęciach, które publikowałam w ramach wyzwania Dominiki z Kobiecej Foto Szkoły. Zacznijmy jednak od tego, że Dominika ma super dar tłumaczenia ludziom jak zrobić ładne zdjęcia w warunkach domowych, zawsze doradzi i rozwieje wątpliwości. Kobieta złoto. A  jeżeli jej nie znacie (w co wątpię!), to szybko nadrabiajcie jej profil Kobieca Foto Szkoła na Instagramie i dołączcie do jej obserwatorów ;) Dominika jest założycielką super inicjatywy pod hasztagiem #instawtorek i każdy chętny, jak sama nazwa wskazuje - co wtorek - publikuje zdjęcie o określonej tematyce. Dwa razy w roku jest organizowana akcja, która trwa przez 5 dni i na każdy dzień jest podany wcześniej temat. Na email natomiast są wysyłane wskazówki i dobre rady jak wykonać dane zdjęcie, a także są organizowane lajwy, aby móc podzielić się swoimi wrażeniami z akcji. W tym roku jest to moje pierwsze wyzwanie zdjęciowe, we wtorkowych b…