Przejdź do głównej zawartości

Naga - Megan Hart

NAGA | MEGAN HART | WYDAWNICTWO CZARNA OWCA 

Literatura kobieca raczej nie jest tą, po którą często sięgam. Wolę o wiele bardziej mroczne i kryminalne powieści aniżeli lekkie i praktycznie o niczym historie. Tak właśnie postrzegam ten gatunek. Jednak tak jak z wszystkim nieraz warto zrobić wyjątek. Ostatnio w sferze tego co czytam robię małe przemeblowania i próbuję wielu tytułów, jednym z nich jest Naga Megan Hart. Jak odbieram tę lekturę?


Olivia jest młodą i utalentowaną panią fotograf. Pomimo swojej atrakcyjności nie może odnaleźć stabilności w miłości, każdy związek kończy się klęską. Jej najlepszym przyjacielem jest Patrick, niedoszły mąż – gej. Brzmi dziwnie, ale Livia jest niekonwencjonalną kobietą. Na imprezie świątecznej organizowanej przez Patricka poznaje Alexa, przystojnego mężczyznę, który – jak została poinformowana – woli facetów. Pewnego dnia, podczas bardzo spontanicznej sesji zdjęciowej między Aleksem a główną bohaterką zaczyna iskrzyć, a ta iskra prowadzi ich do łóżka.

Na pozór różni, jednak łączy ich wielkie uczucie oraz szczerość. Odkrywają siebie nawzajem a także własne oblicza. Marzenie Olivii o związku się spełniają, ma swojego księcia z bajki, jednak nie potrafi oddać się rozkoszowaniu chwilą w pełni. Ma wrażenie, że to wszystko jest złudne i się prędzej czy później zakończy. Czy ma rację?

Nie nazwałabym tej książki typową literaturą erotyczną, Owszem, odpowiednie i pożądane sceny znajdziemy w środku, jednak występują one w momencie uniesienia i fascynacji bohaterów. Później raczej są delikatniejsze i trochę omijane. Uważam, że to dobry zabieg, ponieważ autorka zwraca uwagę na fabułę książki aniżeli chce rozpraszać swoje czytelniczki. Tak, fabułę tutaj znajdziemy a nawet pewne wartości. Oczywiście nie są one głębokie, jednak subtelne i naprowadzające na pewien kierunek w życiu. Co mówią? Pewnie wiele, a każda kobieta sięgająca po ten tytuł, odnajdzie inne wartości dla siebie.

Naga jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Megan Hart. Myślę, że się nie zawiodłam – po prawdzie nie miałam pewności czego mogłabym się tutaj spodziewać. Czuję się usatysfakcjonowana treścią, była to dla mnie lekka lektura, napisana precyzyjnym i iście kobiecym stylem. Przez powieść przelatuje się w mgnieniu oka a główną bohaterkę raczej lubi za swój sposób bycia i naturalność. Podoba mi się to, że świat przedstawiony obserwujemy oczami Olivii, możemy poznać dzięki temu tę postać bliżej oraz wgłębić się w jej emocje, a tych odnajdziemy wiele.


Pomimo tego, że nie sięgam raczej po ten gatunek literatury, to nie czuję się zawiedziona treścią. Nie jest to książka z wielkim przesłaniem, raczej przekazuje nam, że warto chwytać dzień i cieszyć się tym co ma nastąpić. Jednak tak jak wspomniałam, każdy otrzyma po lekturze inne objawienie dla siebie. Fajnie napisana powieść wyłącznie dla kobiet, miło się czyta. Idealna na jesienne wieczory z kubkiem kakao i kocykiem. Mogę polecić.

Za książkę dziękuję:
 

Komentarze

  1. Klaudio, w takim razie polecam Ci "Nieczystą" Megan Hart. Owa powieść bardzo przypadła mi do gustu, podobnie jak "Trzy oblicza pożądania" tej autorki. Natomiast "Barwy pożądania" wypadły bardziej blado na tle tych książek. Po "Nagą" sięgnę z pewnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kiedyś skuszę się na inne książki tej autorki z czystej ciekawości. ;)

      Usuń
  2. Bardzo duże zaskoczenie. Wzięłam w ciemno, bo też zazwyczaj nie czytam tego typu książek i zostałam mile zaskoczona. Naprawdę dobrze napisana książka dzięki której pewnie skuszę się na inne Megan Hart, ponieważ również było to moje pierwsze z nią spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też to było pozytywne zaskoczenie, ale dobrze, lubię takie ;)

      Usuń
  3. Chwilowo jakoś nie mam ochoty, ale nie wykluczam możliwości jej przeczytania kiedyś. Ogółem rzadko po taką literaturę sięgam, ale zdarza mi się czasami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Zazwyczaj również nie mam ochoty na tego typu literaturę, ale nieraz można zrobić wyjątek.

      Usuń
  4. Jak dopadnie mnie jesienna chandra to chętnie poprawię sobie humor taką powieścią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wciaglnela mnie seria o Alex'ie i poszukuje "Everything Changes (Alex Kennedy, #1.5)" Megan Hart. Moze ktos z was natrafil na tlumaczenie?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

1000 lat po Ziemi (2013)

USA | PRZYGODOWY/Sci-Fi | 2013 Przed obejrzeniem tej produkcji nie interesowałam się jej oceną oraz opiniami krążącymi po Internecie. Chciałam mieć wolny od interpretacji i ocen umysł. Sądzę, że wyszło mi to na dobre. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, na co nastawiać. Lubię być zaskakiwana przez twórców. Lubię, kiedy świat przedstawiony różni się od tego, w którym żyjemy. Jednak za fantastyką i filmami przygodowymi nie przepadam jakoś szczególnie, nieraz tylko robię dla nich wyjątek. Poznajcie moją opinię na temat: 1000 lat po Ziemi .

Merida Waleczna (2012)

Tytuł: Merida Waleczna / Brave Premiera: 21 czerwca 2012 (świat), 17 sierpnia 2012 (Polska) Produkcja: USA Reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman Scenariusz: Brenda Chapman, Irene Mecchi, Mark Andrews, Steve Purcell Reżyser dubbingu: Wojciech Paszkowski Dialogi w polskim dubbingu: Jakub Wecsile Bohaterowie: Merida – Dominika Kluźniak I Elinor – Dorota Segda Król Fergus – Andrzej Grabowski Lord Dingwall – Mieczysław Morański Lord MacGuffin – Sylwester Maciejewski Lord Macintosh – Krzysztof Kiersznowski Młody MacGuffin – Cezary Kwieciński Młody Macintosh – Jan Bzdawka Miałam dzisiaj tę przyjemność pójścia do kina ze swoją siostrzenicą. Mamy niedaleko – musiałyśmy tylko wyjść z domu, przejść kilka kroków, przez parking i... już byłyśmy na miejscu w mniej niż minutę. W tak doborowym towarzystwie, każda produkcja wychodzi jeszcze lepiej. A teraz, na świeżo po seansie opowiem Wam o Meridzie Walecznej , która porwała moje małe serduszko. Za

ILUZJONISTA | REMIGIUSZ MRÓZ

Ostatnio pisałam na blogu o Nieodnalezionej   Remigiusza Mroza, książce, która średnio przypadła mi do gustu, choć miała swoje zalety. Z tym autorem mam tak, że jedne powieści wciągają mnie bez reszty, a drugie są nieco dla mnie przesadzone. Kiedy dowiedziałam się o premierze Iluzjonisty , byłam troszkę podekscytowana, bowiem Behawiorysta bardzo przypadł mi do gustu, więc nowych przygód Gerarda Edlinga byłam niesamowicie ciekawa. Mam wrażenie, że Mróz w swoich książkach ma dwa oblicza. W jednych pokazuje postaci niezniszczalne, gdzie jest dużo scen przemocy, a w drugich zaskakuje niesamowitymi logiką i umysłem mordercy. Przy okazji dzisiejszej, najnowszej jego książki, mamy do czynienia z tym drugim aspektem, co mnie bardzo cieszy. Gerard Edling został wykładowcą na studiach, co może zaskakiwać, gdyż siedział w więzieniu. Został jednak uniewinniony, a jego winy zostały zapomniane i cofnięte. Niestety, sprawa sprzed lat do niego wróciła i musi wrócić do niej, pomóc w śledzt