Przejdź do głównej zawartości

Kilka słów na temat... mojego studiowania

Witam ;)

Wreszcie zakończyłam sesję. Cieszy mnie ten fakt. Mam już trochę czasu na czytanie książek i nadrobienie zaległości. Ale dzisiaj chciałabym Wam trochę opowiedzieć na temat moich studiów.

Jak wiecie, bądź nie, uczęszczam do PWSZ Oświęcim, która jest filią Uniwersytetu Jagiellońskiego. Powiedzmy. Wybrałam sobie kierunek Politologia o specjalizacji Media i Komunikowanie międzynarodowe.

I jak jest?

Ciężko. Ale tutaj nie chodzi mi w ogóle o to, że jest za wysoki poziom, o nie. Raczej o to, że trzeba się wręcz zmusić do tego, żeby cokolwiek robić. Bo nic tutaj nie ma.

Bardzo dużo osób zastanawia się nad zmiana kierunku, bo te studia nie są przyszłościowe. Pamiętajmy, że żaden kierunek nie daje nam gwarancji pracy, jednak ważne jest to, czego się nauczymy, jakie będziemy mieć doświadczenia. A tutaj nie ma ich za dużo. Przynajmniej takie mam wrażenie po skończeniu pierwszego roku. Mało mamy profesorów, którzy specjalizują się w mediach. I tak naprawdę nie rozszerzamy tej naszej specjalizacji. Sama politologia jest dobra, bo profesorowie i doktorzy są na "swoim miejscu".

Tego, co się boję, to to, że nic z tych studiów nie będę miała. Ale zobaczymy co nam czas przyniesie. 

A jak wygląda, wyglądało Wasze studiowanie? A może ktoś jest przed tym wyborem życiowym? Co chcecie studiować, dlaczego? 

Jutro z pewnością nawiedzę Was swoją recenzją Dziewczyny z sąsiedztwa, która niesamowicie mi się podobała. Jeżeli tak mogę to określić, zważywszy na gatunek? Dodatkowo ta lektura odciągnęła mnie w sobotę od nauki, ale w sumie nie żałuję. Aktualnie czytam Carską Roszadę, którą niedawno mieliście okazję wygrać na moim blogu. Myślę, że niebawem znajdziecie u mnie opinię na jej temat. ;) 




Komentarze

  1. Przez 2 lata studiowałam zarządzanie, na dwóch różnych uczelniach: państwowej i prywatnej. Wnioski? Niewiele z wiedzy, którą tam nam przekazywali przyda się w pracy managera. Zresztą czytając podręczniki można było dowiedzieć się dokładnie tego samego, co na wykładach, więc studia były jedną wielką stratą czasu i energii.
    Teraz - mam nadzieję - wybieram się na filologię serbską i chorwacką, oby tam nauka wyglądała inaczej:)

    Pozdrawiam i zapraszam na wywiad z autorem "Skrzydeł nad Delft"!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ze studiami w dzisiejszych czasach niestety bywa różnie i prawdą jest, że nawet ich ukończenie nie zagwarantuje Ci, że znajdziesz pracę
    sama nie studiowałam, życie nie pozwoliło, musiałam iść w inną stronę niż bym sama chciała - czasem tak bywa niestety
    pozdrawiam i życzę wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  3. Klaudyna, jeśli możesz to jak najszybciej wiej z tego kierunku, żaden z moich znajomych który skończył i politologię nie znalazł pracy. Wiesz jakie sterty podań tworzą politolodzy i socjolodzy we wszystkich krakowskich firmach? I nikt ich nawet nie przyjmuje więc praktycznie wszyscy wyjeżdżają za granicę.Z pracą jest teraz bardzo ciężko, a po takich studiach będzie ci jeszcze ciężej znaleźć cokolwiek. Ja sama skończyłam stosunki międzynarodowe, i mimo znajomości dwóch języków obcych (skończyłam też filologię) nic mi się nie udało znaleźć...to są wszystko stracone branże, większość moich znajomych z roku składa pudełka za granicą albo pracują w barze....

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam całkiem sporo osób niezadowolonych i zadowolonych z politologii. Znam też osoby po politologii, które w większości zajmują się zupełnie czymś innym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tak się dzieje. Ja dziś oddałam indeks i pracę magisterską wraz ze wszystkimi papierami, co oznacza, że wrócę na samą obronę i przygoda ze studiami się skończy. Nieraz byłam załamana, niezadowolona czy przerażona, ale uznaję tych pięć lat za naprawdę fajny czas, który wykorzystałam najlepiej, jak umiałam. Pierwszy rok był straszny, ale im dalej w las, tym lepiej, więc nie przejmuj się i przyj dalej, będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w tym roku też będę zmieniać kierunek i to jest pewne bo po filologii hiszpańskiej mogę uczyć tylko w szkole....

    OdpowiedzUsuń
  7. Też właśnie skończyłam sesję. Gratulacje! A co do kierunku - zaczekaj jeszcze te dwa lata do licencjatu. Przedmioty na I roku są najczęściej bardziej ogólne, prawdziwy charakter studiów pokazuje się później. Ja np. miałam na odwrót, na początku kierunek podobał mi się, a teraz, z perspektywy skończonego licencjatu, nie jestem nim już zachwycona. Także jeszcze masz szansę pozytywnie się zaskoczyć! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem męczenie się na studiach, które nie są ciekawe nie ma sensu. Sama zrezygnowałam z jednych już po semestrze bo okropnie się na nich męczyłam. Nie były o tyle trudne, co mało uczyły tego co mi będzie w zawodzie potrzebne. Dodatkowym czynnikiem był fakt, że w głębi serca chciałam studiować coś innego. Zaryzykowałam, rzuciłam studia, przeczekałam trudne miesiące i złożyłam papiery na mój wymarzony kierunek. Zmieniłam dla tych studiów życie- przeniosłam się do innego miasta, musiałam wydorośleć etc. Jednak po 1 roku stwierdzam, że zrobiłam dobrze. Lubię moją uczelnię, studiuję to o czym marzyłam :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

3 książki part III

Powracam do Was w niedziele z moim cyklem na temat trzech książek, które chciałabym przeczytać. Nie wiem jak Wam się on podoba, ale szczerze powiedziawszy, mnie w jakiś sposób pomaga. Przede wszystkim wiem teraz, na których książkach mi zależy bardziej, a na których mniej, systematyzuję i stopniuję swoje czytelnicze potrzeby. 3 KSIĄŻKI będą się pojawiać u mnie co tydzień w niedzielę, prawdopodobnie do końca sierpnia, ewentualnie września, kiedy kończą się moje studenckie wakacje. Ostatnio mało mnie u mnie i u Was na blogach, ale jest lato, wreszcie wychodzę z domu, w długich spodniach, chowając swoją schodzącą skórę. Mam jednak nadzieję, że choć trochę się opalę w te dwa - trzy miesiące i nie będę straszyć swoją bladością. ;) Odwiedzę Wasze blogi jak tylko się ogarnę, a planuję zrobić to jutro. Trzymajcie kciuki. Aktualnie czytam PS Kocham Cię, a raczej już kończę. I mam mieszane uczucia, chyba nieco więcej się spodziewałam po tej książce. A jakie są Wasze opinie na jej temat? 
Temat…

NIEWIARYGODNE (2019) | SERIAL NETFLIX

Zwykły, leniwy sobotni wieczór. Dziecko zasnęło, a rodzice siadają do kolacji. W planach miałam czytanie, ale postanowiliśmy do posiłku coś włączyć. Netflix. Padło na miniserial, który mieliśmy od jakiegoś czasu na liście. Na Niewiarygodne.

Pierwszy odcinek nas zmroził, i to dosłownie. Nie drgnęliśmy przez cały jego czas trwania, a po moich policzkach płynęły łzy. Tych emocji nie da się opisać. Już wiedziałam, że nici z czytania. Serial nas pochłonął i nie mogliśmy już skupić się na niczym innym. Dwa wieczory i osiem prawie godzinnych odcinków. Nieźle, bo nie mieliśmy maratonu serialowego od niemal roku. 

Niewiarygodne to historia dziewczyny, która została zgwałcona. To historia dziewczyny, która pod presją organów ścigania, odwołała swoje zeznania, tym samym tracąc swoją autentyczność, ale nie tylko. Straciła też swoje życie. Marie Adler, główna bohaterka, pomimo swojego młodego wieku ma na koncie wiele ciężkich przeżyć. Czy, paradoksalnie, to właśnie jej przeszłość zaowocowała tym,…

LEKARZ WOJENNY. CHIRURG NA LINII FRONTU | DAVID NOTT

Są takie książki, po których przeczytaniu czujesz wdzięczność, że mieszkasz w takim a nie innym kraju. Bo może Ci się nie podobać polityka panująca w Twoim państwie, ale jednak jesteś bezpieczny, bo jest w nim pokój. I też jest tak, że Twoje problemy stają się błahe i zastanawiasz się, co robiłeś w momencie, kiedy ktoś inny przeżywał wojenne katusze. Jest to oczywiście mylne myślenie, bo nigdy nie powinniśmy się wstydzić tego, że byliśmy szczęśliwi, albo smutni z jakiegoś powodu, kiedy ktoś inny cierpiał. My mamy prawo przeżywać własne emocje, jednak nie da się ukryć, że książka Davida Notta wzbudza właśnie w czytelniku poczucie wstydu.

Jeżeli miałabym określić jednym słowem książkę Lekarz wojenny. Chirurg na linii frontu, to wskazałabym bez wahania słowo smutna. Bo podczas lektury wielokrotnie czułam ogromny smutek i niemoc. Nie umiem sobie wyobrazić nawet tego, co przeżywał autor w najbardziej niebezpiecznych chwilach swojego życia. Tym bardziej nie umiem sobie wyobrazić tego, co cz…