Przejdź do głównej zawartości

TYLKO BĄDŹ PRZY MNIE | LAURA KNEIDL

Na samym wstępie zaznaczam, że jeżeli ktoś nie czytał Jednak mnie kochaj, a ma w planach, to niech nie czyta mojej opinii o tomie drugim, bo sobie z pewnością coś zaspojleruje, a to nie byłoby fajne.

Kiedy skończyłam książkę Jednak mnie kochaj, nie wiedziałam kiedy sięgnę po jej kontynuację. Zakończenie tamtej historii w jakiś dziwny sposób mnie odrzuciło i bałam się, że kontynuacja może mnie jeszcze bardziej odrzucić, a nawet wymazać wszelkie pozytywne emocje związane z pierwszym tomem. A owy pierwszy tom bardzo mi się podobał – do czasu zakończenia – i uważałam go za wartościową lekturę.
I w sumie nadal uważam, jednak są rzeczy, które do gustu mi nie przypadły.

Pomimo sprzecznych uczuć postanowiłam przeczytać Tylko bądź przy mnie Laury Kneidl i mam co do niej mieszane uczucia. Początek mnie lekko zmęczył, później było lepiej. Było dużo mieszania i niestety, poziom lektury spadł. 
 

Sage mieszka w hostelu po tym jak w dramatycznych okolicznościach rozstała się z Luką. Nastolatka cierpi, bo zadziałała wbrew temu, co chce jej serce. Porzuciła swojego chłopaka w Święta Bożego Narodzenia, bo tak kazał jej rozsądek, bo chciała chronić rodzinę przyjaciół przed swoim oprawcą. Chciała też chronić siebie, musiała uciec przed złem, przed którym ucieka od kilku miesięcy.

Laura Kneidl podjęła się bardzo trudnego tematu w swojej duologii z Sage w roli głównej. Stany lękowe, przemoc są pokazane obok dozgonnej przyjaźni i miłości, jakby nic nie musiało siebie wykluczać. Oby dwie książki nie są idealne, można by było jeszcze bardziej rozwinąć temat, ale nawet to, co ukazała w nich autorka, jak przedstawiła dramaty głównej bohaterki, wystarczy, aby uzmysłowić młodemu czytelnikowi, że warto szukać pomocy, iść na terapię. Warto też powiedzieć komuś bliskiemu o swoich problemach, bo nie musimy być z nimi sami. I to mogłaby być piękna myśl przewodnia tych książek.

„Zamartwianie się jest bezsensowne, donikąd nie prowadzi. Albo człowiek bierze sprawy w swoje ręce i próbuje coś zmienić, albo godzi się na to, co jest, i uczy z tym żyć. Zamartwianie się niczego nie zmieni.” 

Oprócz wspomnianych przeze mnie wyżej kwestii, jest jeszcze romans w tych powieściach. W Jednak mnie kochaj wszystko rozwija się stopniowo, jest jakieś napięcie, niewiedza, a potem żądza, która wybucha. W Tylko bądź przy mnie sprawa wygląda zupełnie inaczej, jak dla mnie – gorzej. Odniosłam podczas lektury wrażenie, że autorka skupiła się bardziej na romansie, na mnogości gorących scen, fantazji bohaterów, a kwestie terapii poszły na drugi plan, co mnie zasmuciło. Wiem, że dla głównej bohaterki zakochanie jest bardzo ważną rzeczą, która sprawia, że ta czuje się normalnie, bo jest zdolna do kochana, a przede wszystkim – zaufania mężczyźnie. Jak dla mnie, Kneidl nieco przesadzała z pikantnymi scenami, rozwijała dużo niepotrzebnych akcji, zamiast utrzymywać napięcie między bohaterami, które dobrze sprawdzało się w pierwszej części. 

Czy polecam tę książkę? 
Tylko bądź przy mnie jest znacznie słabsza od swojej poprzedniczki, co nie znaczy, że mniej angażująca. Myślę, że dobrze jest przeczytać oby dwie części naraz, bo jako całość mają większy sens i lepsze przesłanie. Nie ukrywam, tom pierwszy zrobił na mnie większe wrażenie, a drugi nieco zawiódł i zasmucił. 

Być może Ty potrzebujesz innych wrażeń w trakcie lektury i Tobie nie będą przeszkadzały w odbiorze pikantne sceny. Może Tobie bardziej się spodoba. Spróbuj. Autorka miała świetny pomysł, przekazała pewne wartości w książce, więc może warto przeczytać.

Komentarze

  1. Czytałam już o pierwszym tomie różne opinie i nie miałam większego przekonania. Teraz wiem, że lepiej będzie jak w ogóle odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

1000 lat po Ziemi (2013)

USA | PRZYGODOWY/Sci-Fi | 2013 Przed obejrzeniem tej produkcji nie interesowałam się jej oceną oraz opiniami krążącymi po Internecie. Chciałam mieć wolny od interpretacji i ocen umysł. Sądzę, że wyszło mi to na dobre. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, na co nastawiać. Lubię być zaskakiwana przez twórców. Lubię, kiedy świat przedstawiony różni się od tego, w którym żyjemy. Jednak za fantastyką i filmami przygodowymi nie przepadam jakoś szczególnie, nieraz tylko robię dla nich wyjątek. Poznajcie moją opinię na temat: 1000 lat po Ziemi .

ILUZJONISTA | REMIGIUSZ MRÓZ

Ostatnio pisałam na blogu o Nieodnalezionej   Remigiusza Mroza, książce, która średnio przypadła mi do gustu, choć miała swoje zalety. Z tym autorem mam tak, że jedne powieści wciągają mnie bez reszty, a drugie są nieco dla mnie przesadzone. Kiedy dowiedziałam się o premierze Iluzjonisty , byłam troszkę podekscytowana, bowiem Behawiorysta bardzo przypadł mi do gustu, więc nowych przygód Gerarda Edlinga byłam niesamowicie ciekawa. Mam wrażenie, że Mróz w swoich książkach ma dwa oblicza. W jednych pokazuje postaci niezniszczalne, gdzie jest dużo scen przemocy, a w drugich zaskakuje niesamowitymi logiką i umysłem mordercy. Przy okazji dzisiejszej, najnowszej jego książki, mamy do czynienia z tym drugim aspektem, co mnie bardzo cieszy. Gerard Edling został wykładowcą na studiach, co może zaskakiwać, gdyż siedział w więzieniu. Został jednak uniewinniony, a jego winy zostały zapomniane i cofnięte. Niestety, sprawa sprzed lat do niego wróciła i musi wrócić do niej, pomóc w śledzt

Merida Waleczna (2012)

Tytuł: Merida Waleczna / Brave Premiera: 21 czerwca 2012 (świat), 17 sierpnia 2012 (Polska) Produkcja: USA Reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman Scenariusz: Brenda Chapman, Irene Mecchi, Mark Andrews, Steve Purcell Reżyser dubbingu: Wojciech Paszkowski Dialogi w polskim dubbingu: Jakub Wecsile Bohaterowie: Merida – Dominika Kluźniak I Elinor – Dorota Segda Król Fergus – Andrzej Grabowski Lord Dingwall – Mieczysław Morański Lord MacGuffin – Sylwester Maciejewski Lord Macintosh – Krzysztof Kiersznowski Młody MacGuffin – Cezary Kwieciński Młody Macintosh – Jan Bzdawka Miałam dzisiaj tę przyjemność pójścia do kina ze swoją siostrzenicą. Mamy niedaleko – musiałyśmy tylko wyjść z domu, przejść kilka kroków, przez parking i... już byłyśmy na miejscu w mniej niż minutę. W tak doborowym towarzystwie, każda produkcja wychodzi jeszcze lepiej. A teraz, na świeżo po seansie opowiem Wam o Meridzie Walecznej , która porwała moje małe serduszko. Za