Przejdź do głównej zawartości

ROŚLINNY NABIAŁ | OLGA SMILE



Dzisiaj na blogu będzie nieco inaczej niż zazwyczaj, bo będzie o jedzeniu. O książkach kucharskich nigdy wcześniej nie pisałam tutaj, bo nigdy nie wiem co mam o nich napisać, jak dobrze sformułować swoje myśli. Dodatkowo, jestem bardzo wybrednym kulinarnie człowiekiem, i znalezienie książki kulinarnej, która by mi odpowiadała choćby w połowie, jest naprawdę ciężko. I nie, to nie będzie wpis o tym, że nagle znalazła się książka z przepisami idealna i dostałam objawienia w kuchni. Będzie dzisiaj o tytule, który może niejednemu człowiekowi w potrzebie pomóc.

Słowo weganizm ma momentami negatywne konotacje. I szczerze się nie dziwię, bo weganizm może być uznawany za pewnego rodzaju modę, w krótkim czasie bowiem wiele osób odrzuciło mięso i produkty odzwierzęce, a w sklepach utworzono działy bio i vege. Jest to moda, a może większa świadomość konsumencka i społeczna? A co, jeżeli zmiana nawyków nie pojawia się z chęci ale z przymusu? Sama jakiś czas temu musiałam odrzucić wszelki nabiał i produkty bez laktozy bardzo mi pomagają w codziennym życiu – inaczej bym nieco cierpiała. Książka Olgi Smile Roślinny nabiał zawiera w sobie ponad sto przepisów na potrawy bez laktozy, które mogą ułatwić życie niejednemu zagubionemu w doborze i organizacji diety człowiekowi.


Olga Smile w swojej książce umieściła przepisy na podstawowe produkty - w podejrzewam- każdej kuchni, takie jak kefiry, śmietany, majonezy, jogurty i wiele innych. Charakteryzują się one prostymi składami i znośną łatwością przygotowania. Tak jak w każdej książce kucharskiej, w tej również znajdują się składniki, o których przeciętny Kowalski nie słyszał i nie wie gdzie kupić, ale myślę, że każdy jednak znajdzie dla siebie tutaj takie wersje tradycyjnych produktów mlecznych i odzwierzęcych, które mu przypadną do gustu i smaku. Trzeba tylko spróbować i przekonać się, że jest wybór i możliwości.

Zdecydowanie może to być poradnik idealny dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z weganizmem i szukają zamienników nabiału, również może się przydać osobom zagubionym, które z przyczyn zdrowotnych muszą zrezygnować z laktozy. Ale także każdy, kto lubi kombinować ze smakami na pewno znajdzie coś w niej dla siebie.

Roślinny nabiał, to książka pełna wiedzy i rad, a przepisy są w prosty sposób opisane i wytłumaczone. Pomimo tego, że w jej wnętrzu nie znajdziemy żadnych przepisów na pełne potrawy, to wiele inspiracji owszem już zaczerpniemy. Na pewno jest to pomocna pozycja, więc polecam.


Komentarze

  1. Pozycja może być bardzo ciekawa i wartościowa, więc chętnie po nią sięgnę. Sama coraz częściej zamieniam produkty zwierzęce na roślinne i czasami brak inspiracji, a tutaj taka perełka się trafia, żal by było nie skorzystać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie mam nic do wegan. Podziwiam ich szczerze, bo ja osobiście nie wyobrażam sobie żyć na wegańskiej diecie. Wegetariańska, to może jeszcze. Mięso w sumie jem rzadko. Ale wegańska? Zrezygnować z nabiału? Takiego normalnego? Dla mnie to niewyobrażalne. Nie smakuje mi ten cały wegański nabiał w ogromnej większości. Jest mdły i bez smaku. Coś niecoś wiem na ten temat, bo prawie dwa lata byłam w związku z weganinem i często kosztowałam różne rzeczy, które jadł. Nie dla mnie to. Ale na fali mody na bycie eko i wege (myślę, że to jednak w dużej mierze wciąż moda, choć po części na pewno również wzrost świadomości)... Książka na pewno wartościowa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami rezygnacja z nabiału jest koniecznością. W moim przypadku - nabiał rzucił mnie i nie jest to łatwe. Na szczęście w klepach jest aktualnie mnóstwo produktów bez laktozy i można jeść niby normalnie ale nieco inaczej. I tak jemy z córką. ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

STOS CZERWIEC

Witajcie moi drodzy! Dzisiaj publikuję spóźniony o dzień stos czerwcowy. Muszę przyznać szczerze, że w czerwcu mnie poniosło, kupiłam kilka książek i dość sporo otrzymałam. Dlatego ten stos jest pokaźnych rozmiarów. Jednak nie przedłużam i już opowiadam co znalazło się w nim. 

PS Kocham Cię - Cecelia Ahern

Cecelia Ahern od 2004 roku jest bestsellerową irlandzką pisarką. Jej debiutem była powieść PS Kocham Cię , która została także sfilmowana. Inne jej książki, to: Na końcu tęczy, Gdybyś mnie teraz zobaczył, Kraina zwana Tutaj, Dziękuję za wspomnienia, Pamiętnik z przyszłości. PS Kocham Cię na mojej półce czekało trochę ponad rok, ale wreszcie udało mi się znaleźć czas na nią i przede wszystkim ochotę. Wiele dobrego słyszałam na temat samej powieści, którą ceniono bardziej niż film powstały na jej podstawie. Ekranizację widziałam wcześniej i zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego zdecydowałam się na zakup tego tytułu. Jakie są moje wrażenia? Przekonacie się w dalszej części tekstu. Główną bohaterką jest Holly Kennedy, pogrążona w żałobie wdowa, która nie może dojść do siebie po śmierci swojego ukochanego. Mimo swojego młodego wieku, ma zaledwie trzydzieści lat, spotkała ją tak wielka tragedia. W swojej sytuacji na szczęście może liczyć na przyjaciół i kochającą rodzinę, ale

6-CIO LATKU DO SZKOŁY!

Źródło Temat pójścia 6-cio letnich pociech do pierwszej klasy podzielił Polskie matki. Jedne bez wahania już teraz puszczają swoje dzieci do szkoły wcześniej, inne natomiast chcą jak najdłużej trzymać je w dziecięcej niewiedzy. Ale czy rok krótszego, beztroskiego dzieciństwa coś zmienia? Jak można wywnioskować po reakcjach rodziców, znacząco tak.