Przejdź do głównej zawartości

SERYJNI MORDERCY | MICHELLE KAMINSKY



Ostatnio zrobiło się u mnie kryminalnie i morderczo na tyle, że mąż zaczął się mnie bać. A będąc całkowicie szczerą tudzież poważną, to faktycznie temat morderstw mnie pochłonął i jakoś dobrze czyta mi się o zbrodniach. Wiem, brzmi okropnie. Jednak jak sama Michelle Kaminsky w książce Seryjni mordercy pisze „...seryjni mordercy nas fascynują i przerażają. Myśl o nich nieraz prześladuje nasze umysły...”* I możliwe, że tak jest troszkę u mnie, że zaczęłam śledzić prawdziwe historie i przestać nie umiem.

Na blogu niedawno wspominałam o książce Rozmowy z seryjnymi mordercami, która jest jakby zupełnym przeciwieństwem tej, o której dzisiaj Wam nieco napiszę. Tytuł Seryjni mordercy Michelle Kaminsky ma bardzo specyficzną formę, bardzo skrótową i momentami ma się wrażenie, że czyta się poszczególne strony z Wikipedii. Jest to zbiór stu pięćdziesięciu pytań i odpowiedzi z kategorii kryminalnej. Im dalej w treść książki czytelnik się zagłębia, tym mroczniejsze tajemnice morderstw poznaje i całkiem fajne jest to stopniowanie brutalności.


Aż sto pięćdziesiąt pytań i tym samym sto pięćdziesiąt odpowiedzi to ogromna ilość treści jak na książkę o całkiem małych rozmiarach, dlatego właśnie ma się wrażenie, że wszystko jest hiper skrótowe i skondensowane. Niektóre zagadnienia potrzebowałyby jednak większego rozwinięcia i niekiedy czytelnik zostaje z niewiedzą, bo chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o danej osobie czy sprawie. Może być to zachęcenie do szukania szerszych opracowań ciekawych dla czytelnika zagadnień. Z drugiej strony wierzę, że może to również zniechęcać do samej lektury, bo taka powierzchowna wiedza czasem nie przynosi niczego owocnego i ilość faktów zwyczajnie się miesza w głowie. Książka podzielona jest na kilka kategorii, można w niej poczytać o narzędziach zbrodni, o seryjnych mordercach w USA, seryjnych mordercach poza USA, o morderczyniach, o sprawach niewyjaśnionych i paru innych. Naprawdę podoba mi się to, że okropieństwa Kaminsky stopniuje, aby każdy mógł zdecydować, czy czyta dalej, czy da radę – dobre jest to dla tych o słabszych nerwach. Bo książka naprawdę potrafi być brutalna, bo jest szczera, bo zbrodnie nigdy nie będą łatwym tematem, prawda?

Nie ukrywam, że do powyższego tytułu mam lekko mieszane odczucia, bo zaskoczyła mnie jego skrótowa forma. Troszkę nie tego się spodziewałam, ale też się nie zawiodłam. Jednocześnie czyta się książkę dobrze i z ogromnym zainteresowaniem pochłaniałam kolejne strony. Jest to taka wiedza w pigułce do ewentualnego późniejszego rozwinięcia tematu. Na pewno będzie to dobra pozycja dla początkujących fanów morderczych zagadnień, aby dowiedzieć się w krótkim czasie wielu ciekawych rzeczy. 

Ogólnie rzecz biorąc, mogę polecić Seryjnych morderców, tylko musicie być przygotowani na zdawkową wiedzę i liźnięcie niektórych tematów. Jednak w samej książce jest informacji naprawdę wiele i może nie każdy będzie to dobrze odbierać. Jeżeli będziecie sobie dawkować wiedzę, będzie dobrze.

*Michelle Kaminsky, Seryjni mordercy, str. 5

Komentarze

  1. Również uwielbiam tematykę kryminalno-morderczą, ale coś czuję, że ta książka nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie ta książka jest zbyt chaotyczna - za dużo na raz i nic się z tego nie wynosi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że ten tytuł jest taki skrótowy. Czytałam już kilka recenzji i większość to właśnie głosy rozczarowania, że: skrótowo, po łebkach i tak ogólnie nijak - dużo niewykorzystanego potencjału. Sama bardzo się napaliłam na tę książkę, jak tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach. Prawda to, że seryjni mordercy przerażają i fascynują. Mnie fascynuje jak myślą takie osoby? Co nimi kieruje? Jakie motywy? Co czują przed, w trakcie i po popełnieniu zbrodni? Kiedyś nawet przeżywałam krótki, ale bardzo intensywny okres fascynacji kryminalistyką i medycyną sądową. Fascynacja minęła, ale pewien sentyment do podobnej tematyki pozostał.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

YOU | SERIAL A KSIĄŻKI

W ubiegłym roku na Netflixie pojawił się serial You , który wciągnął bardzo wiele osób w swoją historię. Ja go obejrzałam dopiero po przeczytaniu książki i był to jak dla mnie bardzo dobry krok. Nieświadomie odłożyłam oglądanie na później nieświadomie, że jest to serial na podstawie książki właśnie. Książkę przeczytałam, serial obejrzałam i chciałam Wam o tym napisać, chciałam porównać te dwie rzeczy. Ale odkładałam tekst i jakoś zwątpiłam w sens, aż tu nagle pojawił się drugi sezon. Słyszałam opinie, że jest lepszy od pierwszego, zaczęłam więc oglądać. Ale kiedy Ukryte ciała do mnie dotarły, porzuciłam Netflixa, aby jednak najpierw sprawdzić treść powyższego tytułu. I to również był dobry krok. Postanowiłam napisać troszkę o swoich odczuciach o serialu, trochę go porównuję do książek, bo jest to jednak ważne. Moje zdanie o Ty i Ukrytych ciałach  znajdziecie na blogu, zatem zachęcam do lektury. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że jako zwykły oglądacz serialu jestem zawiedziona fak

STANY OSTRE. JAK PSYCHIATRZY LECZĄ NASZE DZIECI | MARTA SZAREJKO

  O Stanach ostrych Marty Szarejko wspominałam przy okazji podsumowania roku 2021, jednak dopiero teraz, w kwietniu, postanawiam na temat tego tytułu nieco Wam napisać. Super, jestem z siebie bardzo dumna… Szarejko na początku nie chciała pisać o psychiatrii dziecięcej, dlatego, że w żaden sposób temat jej nie dotyczył. Okazało się jednak, że to, co uważała za minus, okazało się ogromnym plusem jej położenia, bowiem nie podchodziła do tematu tak samo emocjonalnie jak podchodziłaby matka. Stany ostre. Jak psychiatrzy leczą nasze dzieci to książka o poziomie szpitali psychiatrycznych w Polsce, o ich nierentowności i niewydajności. Jest źle, to jakże podnoszące na duchu przesłanie można wynieść z lektury. Autorka rozmawia z pracownikami i dyrektorami placówek w różnych częściach kraju, dowiaduje się wielu ciekawych, chociaż dołujących rzeczy, a tą wiedzą dzieli się z czytelnikami. Na pewno mnie przeraża to, że w szpitalach nie ma miejsc, że dzieci śpią na dostawkach do dostawek, pokątn

KRAINA LODU (2013)

USA | ANIMACJA/FAMILIJNY/PRZYGODOWY | 2013 Dzisiaj sięgnę do Oskarowej półki. Jak wiadomo chyba wszystkim, animacja Kraina Lodu zdobyła dwa Oskary. I myślę, że jest godna uwagi i czasu jej poświęconego. Sama jak dotąd bajkę tę oglądałam trzy razy i bardzo ją polubiłam. Uważam, że historia jest przejmująca, poruszająca, a muzyka w niej zawarta dodaje tego wyjątkowego klimatu.