Przejdź do głównej zawartości

Przeżyłem śmierć - Dannion Brinkley i Paul Perry

Niedawno pisałam o książce Nieśmiertelność duszy, tym razem przyszedł czas na Przeżyłem śmierć. Prawdziwa historia człowieka, który umarł dwa razy, czyli na podobna tematykę. Jest to z pewnością pozycja dla tych, którzy interesują się zjawiskiem podróży astralnej, a także dla tych, którzy nie są sceptyczni. Ja nie jestem, a raczej, jestem w stanie uwierzyć w wiele rzeczy, ale do czasu i do pewnego momentu. Ale po kolei...

Dannion Brinkley umarł pierwszy raz mając dwadzieścia pięć lat. Został rażony piorunem podczas rozmowy telefonicznej. Przebył w ów czas swoją podróż astralną, przeżył swoje dotychczasowe życie jeszcze raz, odczuwając wszystkie krzywdy, jakie kiedykolwiek komuś zadał. A był bardzo złym i agresywnym nastolatkiem, dawało mu satysfakcję bicie słabszych. Zobaczył także przyszłość, zagrożenia wojną i to, co może się wydarzyć na przełomie kolejnych trzydziestu lat. Dostał zadanie od Istot Światła. Kiedy powrócił do swojego ciała, lekarze nie dali mu wielu szans na przeżycie, a jednak, mimo tak negatywnych opinii, przeżył. Na początku był sparaliżowany, a już później miał ograniczone możliwości ruchowe. Odradzał się.

Na mężczyźnie, jego doświadczenie bliskie śmierci i powierzone zadanie wywarły wielkie wrażenie i opowiadał o tym każdemu, kto tylko go odwiedził. Odnalazł w końcu osoby, które tak samo jak i on, przeżyły podobne zjawisko i nawzajem dawali sobie wsparcie. Także dr Raymond Moody pomógł Dannion'owi, ze wzajemnością zresztą, zaprzyjaźnili się... Wreszcie Brinkley miał kogoś, z kim może szczerze o swoim życiu porozmawiać.

Na pewno to, co w swoim dziele napisał Dannion Brinkley wciągnęło mnie i przeczytałam całość jednym tchem. Atutem książki z pewnością jest lekki i przyjemny styl, który nie sprawia wrażenia naciąganej relacji, ani fikcji literackiej. Jesteśmy w stanie uwierzyć w większość co zostało tutaj opisane. Nie mam tak naprawdę co tutaj mówić o minusach. Jest to tylko i wyłącznie kwestia tego, na ile ktoś jest w stanie przyjąć do wiadomości i zawierzyć temu mężczyźnie, który chce się podzielić swoją historią z nami, odbiorcami. Wiemy, dzięki autorowi, że nie jest jedynym przypadkiem osoby, która przeżyła śmierć kliniczną. Dowiadujemy się o innych ludziach, o ich opowieściach i relacjach z opuszczenia ciała.

Dannion Brinkley opowiada o tym co zyskał dzięki swojej śmierci, a także o tym, co stracił. Ciężko było mu zdobyć zaufanie innych ludzi, ale udało mu się odnaleźć swoja drogę życiową i sposób, w który może zrealizować cel, jaki dały mu Istoty Światła. Jak dla mnie była to ciekawa książka, która mnie w jakiś sposób poruszyła, a na pewno można z niej wiele wynieść i się nauczyć. 






Za książkę dziękuję:


Komentarze

  1. Jakoś nie do końca przekonuje mnie ta tematyka... Odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś przeczytała, zmieniłabyś zdanie co do tej akurat książki. Ona naprawdę nie jest jedną z wielu pozycji w tej tematyce.

      Ba, podejrzewam, że znając doświadczenia pana Brinkleya zmieniłabyś zdanie na wiele tematów :)

      Usuń
  2. Ksiazka zapowiada sie ciekawie, wiec rozejrze sie za nia, jesli tylko bede mial chwile wolnego czasu :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiałam się nad tą pozycją przeglądając książki na stronie wydawnictwa. Póki co się wstrzymałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, nie wiem, czy jestem sceptyczna, ale jakoś ciężko mi uwierzyć w Istoty Światła i tym podobne. Więc chyba sobie opuszczę, żeby się nie frustrować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm... książka wydaje się ciekawa. Nie czytałam nigdy o czymś takim ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie fajnie, lubię pokręcone powieści. Wydaję się interesująca ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

1000 lat po Ziemi (2013)

USA | PRZYGODOWY/Sci-Fi | 2013 Przed obejrzeniem tej produkcji nie interesowałam się jej oceną oraz opiniami krążącymi po Internecie. Chciałam mieć wolny od interpretacji i ocen umysł. Sądzę, że wyszło mi to na dobre. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, na co nastawiać. Lubię być zaskakiwana przez twórców. Lubię, kiedy świat przedstawiony różni się od tego, w którym żyjemy. Jednak za fantastyką i filmami przygodowymi nie przepadam jakoś szczególnie, nieraz tylko robię dla nich wyjątek. Poznajcie moją opinię na temat: 1000 lat po Ziemi .

Merida Waleczna (2012)

Tytuł: Merida Waleczna / Brave Premiera: 21 czerwca 2012 (świat), 17 sierpnia 2012 (Polska) Produkcja: USA Reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman Scenariusz: Brenda Chapman, Irene Mecchi, Mark Andrews, Steve Purcell Reżyser dubbingu: Wojciech Paszkowski Dialogi w polskim dubbingu: Jakub Wecsile Bohaterowie: Merida – Dominika Kluźniak I Elinor – Dorota Segda Król Fergus – Andrzej Grabowski Lord Dingwall – Mieczysław Morański Lord MacGuffin – Sylwester Maciejewski Lord Macintosh – Krzysztof Kiersznowski Młody MacGuffin – Cezary Kwieciński Młody Macintosh – Jan Bzdawka Miałam dzisiaj tę przyjemność pójścia do kina ze swoją siostrzenicą. Mamy niedaleko – musiałyśmy tylko wyjść z domu, przejść kilka kroków, przez parking i... już byłyśmy na miejscu w mniej niż minutę. W tak doborowym towarzystwie, każda produkcja wychodzi jeszcze lepiej. A teraz, na świeżo po seansie opowiem Wam o Meridzie Walecznej , która porwała moje małe serduszko. Za

ILUZJONISTA | REMIGIUSZ MRÓZ

Ostatnio pisałam na blogu o Nieodnalezionej   Remigiusza Mroza, książce, która średnio przypadła mi do gustu, choć miała swoje zalety. Z tym autorem mam tak, że jedne powieści wciągają mnie bez reszty, a drugie są nieco dla mnie przesadzone. Kiedy dowiedziałam się o premierze Iluzjonisty , byłam troszkę podekscytowana, bowiem Behawiorysta bardzo przypadł mi do gustu, więc nowych przygód Gerarda Edlinga byłam niesamowicie ciekawa. Mam wrażenie, że Mróz w swoich książkach ma dwa oblicza. W jednych pokazuje postaci niezniszczalne, gdzie jest dużo scen przemocy, a w drugich zaskakuje niesamowitymi logiką i umysłem mordercy. Przy okazji dzisiejszej, najnowszej jego książki, mamy do czynienia z tym drugim aspektem, co mnie bardzo cieszy. Gerard Edling został wykładowcą na studiach, co może zaskakiwać, gdyż siedział w więzieniu. Został jednak uniewinniony, a jego winy zostały zapomniane i cofnięte. Niestety, sprawa sprzed lat do niego wróciła i musi wrócić do niej, pomóc w śledzt