01 lipca 2011

Rzeka szaleństwa - Marek P. Wiśniewski


Autor zaskakuje zwrotami akcji, sprawnie buduje suspensy, a przede wszystkim wprowadza w mroczne i tajemnicze zakamarki ludzkiej osobowości, zachowując przy tym niezbędny dystans. Główny wątek psychologiczny tworzy silne napięcie, na które czytelnik musi być przygotowany i odporny. Otrzymaliśmy niemal thriller we współczesnych, bardzo polskich realiach.” Piotr Dobrołęcki, Magazyn Literacki.

Czytanie niektórych pozycji literackich nie jest takie łatwe. Jedne lektury oczekują od potencjalnego czytelnika wiele zaangażowania oraz cierpliwości, ponieważ akcja w niej wcale nie jest wartka, ani bardzo wciągająca. Jednak takie zabiegi autorów, nie zawsze przyczyniają się na niekorzyść książki, wręcz przeciwnie, działają na plus, dodając jej wiele tajemniczości i intrygi wyjętej spod pióra pisarza. „Rzeka szaleństwa” Marka Wiśniewskiego jest bardzo specyficzną książką, do której szczerze powiedziawszy nie umiałam się przekonać. Początkowe strony czytałam z lekką obojętnością, jednak, kiedy było już za mną te kilkadziesiąt stronic, zaczęłam się bardziej interesować tym, co autor postanowił zaprezentować odbiorcom w swojej powieści.

Głównego bohatera, Michała Marlowskiego czytelnik poznaje, kiedy jest na rozmowie o pracę. Mariusz Kurtz zatrudnia go, stawiając jeden warunek - już jutro musi wypłynąć z portu, aby dostarczyć przesyłkę w wyznaczone przez niego miejsce. Zdziwiła go ta propozycja, gdyż spodziewał się całkiem innej oferty, jednak zgodził się, bo przecież:

Pięć tysięcy zrobiło swoje, pytań nie było. (…) Dwa tygodnie na wodzie, pięć kół do łapy.”

Michał Marlowski, jak się później dowiadujemy, wcześniej był nauczycielem historii, pracował również jako logistyk w nieznanej nam firmie. Autor zaprezentował tę postać, jako prostego człowieka uzależnionego od papierosów, o niezbyt wygórowanych wymogach, który szybko zadomowił się w barce. Towarzysze głównego bohatera kapitan Listkiewicz oraz bosman Hryciuk, to mężczyźni, którzy, jak można z ich postawy oraz opowiadań się domyślić, nie mało już przeżyli podczas swoich rejsów. Są to bohaterowie skrywający wiele tajemnic, które czytelnik ma ochotę poznać. Podczas ich wyprawy, dzieją się dziwne dla Michała Marlowskiego rzeczy, jednak dla jego kolegów z łodzi, zobaczenie topielca, czy nagłe zniknięcie kapitana i atak, były na porządku dziennym. Nie wiem czy to zaleta, a może i wada tej powieści, ale momentami część „Rzeka” przypominała mi powieść Ernesta Hemingway'a „Stary człowiek i morze”. Ta część lektury trochę mi się ciągnęła, ciężko było mi przez nią przebrnąć, gdyż akcja nie była wartka i nie zawsze zaskakująca. Jednak pisarz stworzył naprawdę realny świat i poprzez pierwszoosobową narrację szczerze wierzyłam, że główny bohater rzeczywiście przeżywa opisywany rejs po Warcie. Czasami traciłam pogląd na całą tę wyprawę. Wydawało mi się, że Michał Marlowski zaczyna szaleć na pokładzie statku, a to wszystko było spowodowane niektórymi retrospekcjami z jego życia.

Mam zwidy. Sny na jawie. Papierochy, kawa i nocne afery na każdym przystanku, zabierając sen, doprowadziły do tego, że zaczynam świrować.”

Michał Marlowski dostarcza przesyłkę w wyznaczone miejsce, do ośrodka psychoterapeutycznego, gdzie poznaje Elżbietę Krzywobłocką, a także niedostępną i podchodzącą do wszystkich z rezerwą, Joannę. Od tej chwili w powieści, nic już nie jest normalne oraz przewidywalne. W swoim debiucie, pisarz serwuje swojemu czytelnikowi historię pełną zaskoczenia i niedowierzania. Akcja w książce ciągle zmienia swój tor, przez co momentami nie nadążałam za psychologiczną układanką autora. Pan Marek Wiśniewski w swojej powieści „Rzeka szaleństwa” zabiera czytelnika do świata pełnego spisków i podstępów, gdzie nie wiadomo kto jest kim, komu warto ufać a komu już nie. Stworzył inteligentnego głównego bohatera, oraz niebanalną fabułę swojej powieści. Spodobał mi się styl tego pisarza. Wykreował naprawdę ciekawy świat, do którego warto wejść i zapoznać z panującymi regułami gry. Zaprezentował on postaci, które prezentowały różne nurty filozoficzne, jednak tym, który najbardziej przykuł moją uwagę był ten prezentowany przez kapitana Listkiewicza. Filozofia Heraklita głosząca panta rhei – wszystko płynie jest swoistą radą życiową wypowiadaną w dialogach prostego człowieka.

Ciekawe jednak było to, w jaki sposób zawód – tu prowadzenie barko po w praktyce nieuregulowanej rzece – wpływa na widzenie rzeczywistości i pośrednio samego siebie. Wszystko było płynne, zmienne i właściwie tymczasowe. Wszystko się działo.”

Samo zakończenie powieści sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno ono mnie satysfakcjonuje. Na pewno muszę przyznać jedno, tego się nie spodziewałam. Do przeczytania lektury autorstwa Marka Wiśniewskiego zachęcam każdego, kto lubi w książkach wiele zaskakujących momentów i dużo niewiadomych zarówno postaci jak i sytuacji z nimi związanych. Książka „Rzeka szaleństwa” jest warta uwagi i chwili zadumy nad treścią w niej zawartą.


Za książkę dziękuję:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*