Przejdź do głównej zawartości

7 razy dziś - Lauren Oliver

Lauren Oliver ukończyła filozofię i literaturę na uniwersytecie w Chicago, potem przeprowadziła sie do Nowego Jorku. Uwielbia gotować, jest uzależniona od kawy i dodaje keczup do wszystkiego, nawet do kanapek z pomidorem. *

Co bym zrobiła, gdybym kolejny raz obudziła się tego samego dnia? Gdybym wiedziała co się wydarzy minuta po minucie, jakie błędy zrobiłam lub czego nie zrobiłam. Może chciałabym wszystko zmienić, a może wolałabym pozostawić wszystko takim, jakie było pisane? 7 razy dziś, to historia dziewczyny, która siedem razy przeżywa piątek, 12 lutego.

"Jak to możliwe, myślę sobie, że można tak bardzo się zmienić, a nie móc zmienić niczego wokół siebie?"

Samantha Kingston jest popularną dziewczyną w szkole i tylko z takimi osobami się zadaje. Ma trzy dobre przyjaciółki oraz przystojnego chłopaka. 12 lutego w szkole obchodzony był Dzień Kupidyna, a wieczorem jeden z uczniów, Kent, urządzał w swoim domu imprezę, mimo tego, że nie należał do grona "lubianych". Sam i Kent kiedyś, jak byli dziećmi, przyjaźnili się, jednak wszystko nagle się zmieniło. Główna bohaterka nadal czuje sympatie do tego nastolatka, ale poprzez swoje towarzystwo, wcale nie zachowuje się zbyt lojalnie czy po prostu odpowiednio względem niektórych.

"Nie widzimy prawdziwych rzeczy, tych rzucających cienie. I tak się teraz czuję, jakby otaczały mnie cienie, jakbym widziała tylko odbicie rzeczy, a nie ją samą."

12 luty kończy się wypadkiem samochodowym, w którym uczestniczyły cztery przyjaciółki, Sam, Lindsay, Elody i Ally. Główna bohaterka dostaje szansę, aby siedem razy przeżyć dzień swojej śmierci. Stara się zmienić koleje losu, wydarzenia, ale to nie jest proste w momencie, kiedy nikt oprócz jej samej nie wie, co tak naprawdę wydarzyło sie na imprezie u Kenta oraz tuż po jej zakończeniu. Piątek powtarzany siedem razy sprawił, że dziewczyna już nie była tą lubianą licealistką. Stała się lepsza, bardziej wyrozumiała, a także zaczęła dostrzegać zakłamanie z jakim się stykała. Zobaczyła to, że nie do końca znała swoją przyjaciółkę, a na chłopaka, Roba, nie może tak naprawdę liczyć. Wszystko się zmieniło dookoła, ale jak naprawić 12 lutego, aby już się nie powtarzał?

"Może w chwili śmierci czas otacza cię ze wszystkich stron, a ty obijasz się w nieskończoność w tym małym pęcherzyku. Może życie po śmierci to jakby wersja >>Dnia Świstaka<<. Nie tak sobie wyobrażałam śmierć – nie wyobrażałam sobie, że nastąpi coś takiego. Ale kto miał mnie o tym uprzedzić?"

Przyjęcie u Kenta miało bardzo poważne skutki. Jedna z licealistej, Juliet Sykes, postanowiła rzucić się pod pędzący samochód – tak, ten sam, którym główna bohaterka jechała wraz ze swoimi koleżankami. Juliet była uważana za odludka, a także była prześladowana przez tych lubianych i wyśmiewana przez większość uczniów. Chciała z tym skończyć, chciała skończyć ze sobą, a Samantha musiała ją uratować – a przynajmniej tak uważała. Dziewczyna nie miała prostego zadania. Jak miała przekonać do siebie osobę, z którą nigdy wcześniej nie zamieniła słowa, a ponadto była jednym z jej wrogów? Kingston przez te siedem dni przeszła bardzo głęboką wewnętrzą wędrówkę. Poznała samą siebie, oraz otoczenie w jakim przebywała. Miała czas, aby zrobić rzeczy, których nie zrobiłaby, albo nie przypuszczałaby zrobić. Rzeczy takie, które odkładałaby na później.

"Wydaje mi się, że przeżywanie tego dnia w kółko nie byłoby takie złe i wyobrażam sobie, że to właśnie zrobię – będę żyć wiecznie, póki nie skończy się czas, póki wszechświat się nie zatrzyma."

7 razy dziś, to pierwsza książka tejże autorki. Mimo tego, że jest to jej debiut, nic o tym nie świadczy. Lauren Oliver stworzyła bardzo ciekawą fabułę oraz akcję, która całkowicie mnie wciągnęła. Przyznam, że nie mogłam się oderwać od tej powieści, gdyż bardzo mnie zastanawiało to, co pisarka przygotowała na sam koniec dla głównej bohaterki oraz dla nas, czytelników. Mogloby się zdawać, że powtarzany w kółko jeden dzień będzie nudny w odbiorze, jednak to przypuszczenie jest całkowicie mylne. Poszczególne wydarzenia, autorka przedstawiała z różnych punktów widzenia, mając na uwadze fakt, że Samantha przechodzi egzystencjalną zmianę. Także niektóre rzeczy się zmieniały, ponieważ dziewczyna przeżywała dzień w całkiem inny sposób, niż byśmy się mogli spodziewać. Bardzo spodobała mi się narracja. Wszystko jest widziane oczami nastolatki, jednak wcale problemy, ktore chodzą jej po głowie nie są banalne czy ckliwe. Może na początku wydaje się ona pusta, ale później okazuje się bardzo inteligentną osobą. A przede wszystkim, jest ona pełną współczucia i empatii nastolatką, która wcale nie jest tak powierzchowna jak jej trzy przyjaciółki. Czasami wydawało mi się, że książka ta ma pełnić rolę przestrogi dla tych, którzy zatracają się w swoim egoiźmie i widzą jedynie czubek własnego nosa. Przecież należy otworzyć szerzej oczy i zacząć dostrzegać ludzi, którzy być może potrzebują naszej pomocy i zrozumienia.

Debiutancka powieść Lauren Oliver jest wartą uwagi pozycją, którą polecam nie tylko osobom poniżej dwudziestego roku życia. Moim zdaniem, jest to lektura dla każdego przedziału wiekowego, gdyż nie jest zwykłym zabijaczem czasu. 7 razy dziś, to książka pokazująca nas samych, nasze błędy i zachęcająca do tego, aby coś w swoim życiu teraz zmienić, bo później... już będzie za późno.


* Informacja z okładki książki "7 razy dziś" Lauren Oliver 

KSIĄŻKA Z PÓŁKI. 

Wygrana w konkursie organizowanym przez portal nakanapie.pl 

Komentarze

  1. Byłam nią zainteresowana tuż po jej pojawieniu się na rynku i nadal chętnie bym ją przeczytała. Utwierdzasz mnie tylko w tym przekonaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był na nią bum w pewnym momencie. Z braku czasu, nie czytałam jej, ale nie żałuję. ;) Polecam. ;)

      Usuń
  2. Po Twoim wpisie z pewnością zainteresuje się tą książką. Muszę też pogratulować Ci formy bloga, masz oryginalne wpisy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zainteresowałam Cię. ;)

      Bardzo zaskoczył mnie i zarazem ucieszył Twój komplement. Jest mi bardzo miło, że podobają Ci się moje wpisy oraz to, jak prowadzę bloga.
      Pozdrawiam. ;)

      Usuń
  3. Recenzja bardzo ciekawa :) A co do książki to udało ci się mnie zainteresować, choć z reguły nie czytam takich książek.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. ;)
      Cieszy mnie, że przyczyniłam się do małej zmiany orientacji książkowej. ;)

      Usuń
  4. Książka stoi na mojej półce i czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

POWRÓT Z BAMBUKO | KATARZYNA NOSOWSKA

Kiedy sięgałam po książkę Powrót z Bambuko Katarzyny Nosowskiej, czułam niezwykłą ekscytację. Miałam gorszy dzień i szukałam jakiegoś pocieszenia. Pamiętając, że A ja żem jej powiedziała... było i na poważnie i na śmiesznie, myślałam, że tym razem z książką Nosowskiej będzie tak samo. Myliłam się. 
Ta książka nie pociesza, nie podnosi na duchu. 
Ta książka dołuje. 
Ale to dołowanie się nie prowadzi do niczego złego, a wręcz przeciwnie. Prowadzi ono do ogromu myśli i analizy otaczającego nas świata. 
Powyższy tytuł poznawałam w formie audio, a czytała go autorka i dawała mu jeszcze większe wydźwięk i duszę. Trochę jednak żałowałam, że nie byłam w stanie śledzić tekstu oczami, że nie mogłam trzymać fizycznej książki i zaznaczać w niej cytatów. Znaczników byłoby naprawdę dużo. 

Jeżeli tak jak ja, czekaliście na kontynuację A ja żem jej powiedziała..., chcieliście książkę w tym samym klimacie, to się zawiedziecie. A raczej… nie zawiedziecie się w ogóle! Ja się nie zawiodłam, ja się dostosował…

PAŹDZIERNIK Z DRESZCZYKIEM

Cześć!Październik jest zdecydowanie moim ulubionym miesiącem, i nie chodzi mi tylko o to, że na jego początku mam urodziny. Koniec października jest dla mnie również ekscytujący, bo jest wtedy... Halloween, a ja uwielbiam to święto duchów. Co roku sobie obiecuję, że w jego trakcie przeczytam książki z gatunku horroru, coś z dreszczykiem i nutką niepewności. I w tym roku w końcu zrobię sobie mały maraton literatury grozy, bo czemu nie? Zatem zagrzebię się pod kocem, może przebiorę się w strój czarownicy raz czy dwa, aby dodać sobie innych wrażeń igrając z prawem. No i poczytam. Moje plany czytelnicze na październik nie będą jakieś ogromne, bo zdaję sobie sprawę, że nie mam takiej siły przerobowej jaką bym chciała. Jestem zdania, że lepiej sobie zaplanować mniej, a zrobić więcej, niż postąpić odwrotnie i się rozczarować i mieć do samej siebie pretensje.  Na listę wciągnęłam cztery tytuły, które już są u mnie w bibliotecznych zbiorach i tylko czekają aż po nie sięgnę. Grzesznik Artura Urb…

NIEZGODNA (2014)

USA | AKCJA/SCI-FI | 2014
Nie czytałam książki Niezgodna dlatego też nie miałam żadnych oczekiwań odnośnie filmu powstałego na jej podstawie. Chciałam jedynie zobaczyć godny uwagi seans, który umili mi ponad dwie godziny oglądania. Ogólnie muszę powiedzieć, że produkcja całkiem pozytywnie mnie zaskoczyła, jednak nie zachwyciła. Niczego mi nie urwała, ot, taki seans, ze scenami walki i intrygami w tle.