Przejdź do głównej zawartości

JEDNAK MNIE KOCHAJ | LAURA KNEIDL


Ostatnio miałam ochotę przeczytać coś dla młodzieży, coś z gatunku, po który sięgam dosyć rzadko, czyli new adult. Dosyć spontanicznie pobrałam na legimi* książkę Jednak mnie kochaj Laury Kneidl i zaczęłam czytać.

Nie, w ogóle moja decyzja o doborze lektury nie była pokierowana piękną okładką, w ogóle. ;)

Sage jest osiemnastolatką, która wyjechała do innego stanu na studia. Niby nic dziwnego, naturalna kolej rzeczy, że licealiści idą po szkole na studia. Jednak nie w tym przypadku. Dziewczyna wyjechała z domu w dniu swoich urodzin, bez słowa. Zniknęła, bo chciała się uwolnić. W nowym mieście spotkało ją wiele nieszczęść, jednak są one niczym w porównaniu z tym, od czego nastolatka uciekła z domu rodzinnego. Swój dramat Sage trzymała w tajemnicy, jej mama i siostra nie wiedzą co przeżywała. Nawet nie zwierzyła się swojej najlepszej przyjaciółce, że była notorycznie krzywdzona. Doprowadziło to do stanów lękowym i zwyczajnego strachu przed obcymi mężczyznami. Co dokładnie przeżywała Sage czytelnik jednak może się tylko domyślać, bo nic wprost nie jest napisane.

Życie nastolatki nie jest naładowane tylko negatywnymi emocjami i przeżyciami. W nowym mieście spotyka dziewczynę, z którą dość szybko nawiązuje dobry kontakt a nawet łączy je szybko przyjaźń. A brat dziewczyny okazuje się wielką pomocą w jej stanach lękowych i kołem ratunkowym w ciężkich chwilach.

Tak jak można się domyślić z tytułu, książka Jednak mnie kochaj, jest romansem, ale nietypowym i relacje między bohaterami nie są błahe, a opierające się na wzajemnym zaufaniu i szacunku. Sage nie jest zwyczajną nastolatką, do niej podchodzi się jak do jeża, a inni bohaterowie również nie są zwyczajni, choć na pierwszy rzut oka są zwyczajni, są przewidywalni, a później okazuje się, że mogą swoją osobowością, wyborami czy życiowymi historiami jednak zadziwić. Nie są to oczywiste postaci, co mnie bardzo cieszy. Autorka właśnie fajnie kreuje bohaterów, buduje ciekawe pole do opisywania ich historii, dodatkowo posługuje się całkiem przyjemnym w odbiorze stylem pisania, takim lekkim ale nie infantylnym. 

Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła ta pozycja, bo nie jest ona tak zwyczajnie lekka i niezobowiązująca. Porusza ona trudne i ważne tematy, takie jak ataki paniki, lęki, a także opisuje poniekąd rolę przyjaźni w życiu człowieka. Nie spodziewałam się aż tak wartościowej lektury, ale widocznie tym razem za piękną okładką poszła też dobra, wartościowa treść.

Pora wrócić na Ziemię z tej pięknej tęczy, bo w powyższym tytule nie ma aż tak kolorowo, bo niestety są rzeczy, które mi się nie spodobały. Głównie jednak chodzi mi o zakończenie, które mnie zniechęciło do sięgnięcia po kontynuację. Przeczytałam kilka stron drugiego tomu i jakoś nie kusi mnie do pociągnięcia tematu, co mnie niezmiernie smuci. Zakończenie tomu pierwszego było jednym wielkim bólem dla mnie jako czytelniczki, bo naprawdę sądziłam, że autorka nie będzie robiła dramatów, myślałam, że Kneidl pozwoli normalnie porozmawiać głównej bohaterce z jedną z postaci, a tutaj… rozczarowałam się niepotrzebnym zamieszaniem, na którym (jak przypuszczam) będzie zbudowana druga część historii.

Jednak mnie kochaj, to prawie idealna książka, ale ewidentnie dopełnieniem całości musi być jej kontynuacja, i ja ją przeczytam, tylko potrzebuję chwilki, aby do tego dojrzeć i przeciwstawić się krzyczącym „nie, nie!” głosom w mojej głowie. Mam nadzieję, że moje wszystkie obawy pójdą w kąt, że nic się nie spełni i spotka mnie pozytywne rozczarowanie.

*tak, często wspominam na blogu o legimi (i storytel też), ale nikt mi za to nie płaci ;)

Komentarze

  1. Nie lubię romansideł, ale może być ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Legimi to super sprawa. :) Na samą książkę nie mam chęci. New adult to gatunek, w którym się jakoś nie odnajduję, choć teoretycznie kwalifikuję się do grupy docelowej tego typu książek. Niedawno dla jednej książki z tego nurtu zrobiłam wyjątek i starczy mi na dłuuugo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuły dla młodzieży bardzo często są powiązanie z pierwszymi miłościami, romansami itp :)0 w tym wieku najwięcej się dzieje i popełnia się najwięcej błędów.
    Przy najbliższej okazji postaram się zdobyć książkę, choć nie jestem młoda :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie korzystam z legimi, ale mimo to mogłabym przeczytać ten nietypowy romans. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twojej recenzji zapowiada się całkiem ciekawa historia, bardzo chętnie przeczytam 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

YOU | SERIAL A KSIĄŻKI

W ubiegłym roku na Netflixie pojawił się serial You , który wciągnął bardzo wiele osób w swoją historię. Ja go obejrzałam dopiero po przeczytaniu książki i był to jak dla mnie bardzo dobry krok. Nieświadomie odłożyłam oglądanie na później nieświadomie, że jest to serial na podstawie książki właśnie. Książkę przeczytałam, serial obejrzałam i chciałam Wam o tym napisać, chciałam porównać te dwie rzeczy. Ale odkładałam tekst i jakoś zwątpiłam w sens, aż tu nagle pojawił się drugi sezon. Słyszałam opinie, że jest lepszy od pierwszego, zaczęłam więc oglądać. Ale kiedy Ukryte ciała do mnie dotarły, porzuciłam Netflixa, aby jednak najpierw sprawdzić treść powyższego tytułu. I to również był dobry krok. Postanowiłam napisać troszkę o swoich odczuciach o serialu, trochę go porównuję do książek, bo jest to jednak ważne. Moje zdanie o Ty i Ukrytych ciałach  znajdziecie na blogu, zatem zachęcam do lektury. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że jako zwykły oglądacz serialu jestem zawiedziona fak

KASZTANOWY LUDZIK | SØREN SVEISTRUP

Od teraz, kiedy będę widziała gdzieś kasztany, będą mi się kojarzyły z książką Kasztanowy ludzik duńskiego scenarzysty i pisarza Sørena Sveistrupa. One bowiem witały śledczych na miejscu zdarzenia, co może być przerażającym, jesiennym akcentem. Tytuł ten miał swoją premierę w październiku 2019 roku i zdobył naprawdę dobre recenzje. Sama czytałam go dość długo, akurat nieszczęśliwie trafił sobie na mój zastój czytelniczy, ale... kiedy tylko się odblokowałam, wciągnęłam się w akcję i przepadłam. Książka jest kryminałem, którego zadaniem jest niesienie pewnego przesłania, a przynajmniej ja, jako matka , tak go odebrałam. Niestety nie mogę Wam tej myśli przewodniej za bardzo ujawnić, bo byłby to ogromny spoiler. Ale zdradzę jedynie, że autor porusza trudne kwestie rodzinne, ich tajemnic i rzeczy, które mogą się dziać za zamkniętymi drzwiami, a dziać się nie powinny. Rosa Hartung po prawie roku żałoby wraca do pracy, jest politykiem. Rok wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościac

Merida Waleczna (2012)

Tytuł: Merida Waleczna / Brave Premiera: 21 czerwca 2012 (świat), 17 sierpnia 2012 (Polska) Produkcja: USA Reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman Scenariusz: Brenda Chapman, Irene Mecchi, Mark Andrews, Steve Purcell Reżyser dubbingu: Wojciech Paszkowski Dialogi w polskim dubbingu: Jakub Wecsile Bohaterowie: Merida – Dominika Kluźniak I Elinor – Dorota Segda Król Fergus – Andrzej Grabowski Lord Dingwall – Mieczysław Morański Lord MacGuffin – Sylwester Maciejewski Lord Macintosh – Krzysztof Kiersznowski Młody MacGuffin – Cezary Kwieciński Młody Macintosh – Jan Bzdawka Miałam dzisiaj tę przyjemność pójścia do kina ze swoją siostrzenicą. Mamy niedaleko – musiałyśmy tylko wyjść z domu, przejść kilka kroków, przez parking i... już byłyśmy na miejscu w mniej niż minutę. W tak doborowym towarzystwie, każda produkcja wychodzi jeszcze lepiej. A teraz, na świeżo po seansie opowiem Wam o Meridzie Walecznej , która porwała moje małe serduszko. Za