Przejdź do głównej zawartości

SLENDER MAN (2018)

Dzisiaj będzie o filmie, o którym mam całkiem odmienne zdanie niż reszta świata, a przynajmniej niż ludzie z filmweb.pl I nie chodzi o to, że komuś się podobało a mi nie – odwrotnie. Kiedy tylko w zapowiedziach na Netflix pojawił się Slender Man, byłam uszczęśliwiona, bo bardzo chciałam go zobaczyć. Czekałam na premierę i bardzo szybko przystąpiliśmy do oglądania z mężem.

Prawie się nam nie udało.

Bo wiecie… lubię horrory, ale nie lubię się bać. A ja mam bardzo bujną wyobraźnię i czasami trasa łazienka-sypialnia jest dla mnie męką. I ze Slender Manem miałam duży problem na początku, ponieważ siedziałam jak sparaliżowana. Okej, byłam sparaliżowana strachem. I wytrzymałam pół godziny i poprosiłam męża o wyłączenie. Musiałam przetrawić to, co zobaczyłam na ekranie.

Następnego wieczora mieliśmy podejście drugie. Tym razem zobaczyliśmy całość.

Wcześniej tylko raz zdarzyło mi się, że film mnie zmroził, ale wtedy nie wyłączaliśmy go. Obejrzeliśmy do końca w przerażeniu. A tym razem… moja wyobraźnia poszalała, to było niesamowite. Weszłam w tę historię.

Slenderman, to postać, która sama w sobie jest przerażająca, jej historia jest mrożąca krew w żyłach. A kto grał kiedyś w grę o niej (tej postaci), to na pewno wie, że nie jest łatwe w spokoju się skupić na rozgrywce. Ach…


Małe miasteczko, oczywiście. Cztery przyjaciółki – nastolatki - mają babski wieczór i w jego trakcie postanawiają wezwać Slender Mana. Czytają instrukcję na stronie internetowej i włączają filmik, dzięki któremu postać ma możliwość przybycia. Trzy mroczne bicia w dzwon, szum liści, las i tajemnicze brama. Ale nic się nie stało. Do czasu.
Już kilka dni później jedna z dziewczyn nagle znika. Tak po prostu, w trakcie szkolnej wycieczki. Nie ma po niej śladu, jednak przyjaciółki zgodnie pomyślały, że może Slender Man ma coś z tym wspólnego. Od czasu wywoływania go mają koszmary i halucynacje, więc raczej wiele wskazuje, że potwór, którego wzywały dla żartu, pojawił się w okolicy i na nie poluje.

Potwór bez twarzy jest przerażający, mami, zaprowadza w kozi róg. Mąci w umyśle, aż nie wiadomo co jest prawdą a co nie. Doprowadza też do kłótni między przyjaciółkami, a jak wiadomo – w takiej sytuacji lepiej działać zespołowo.

Slender Man raczej negatywne opinie zbiera w sieci, czego w sumie nie rozumiem tak do końca. Jest to nietypowa interpretacja internetowej legendy, bo jest dość współczesna i takich środków też stwór używa do kontaktu ze swoimi ofiarami. Podejrzewam, że mogło to się nie podobać niektórym odbiorcom. Może niektórzy by woleli, by potwór nie używał telefonu czy Internetu, a grasował tylko na przypadkowe ofiary, czaił się na nie pośród drzew. To, co mi się podobało w filmie, to fakt, że dziewczyny, nastolatki nie są ukazane w negatywny i irytujący sposób. Jedna z głównych bohaterek ma świetny kontakt z młodszą siostrą i z rodzicami, co wydaje mi się nie takie częste w horrorach, albo nawet ogólnie w filmach z nastolatkami. Po drugie, jak dla mnie są to zdjęcia. Fajne ujęcia, ciekawe rozwiązania. Dobrze się na to wszystko patrzy, nic nie jest przekombinowane, a mogło być, bo to horror z upiorem bez twarzy.



Sama historia jest w porządku, wydaje się całkiem logiczna. Chociaż nie powiem, żeby nie miała jakichś swoich wad. Nieraz mnie zaskoczyła rozwiązaniami, bo na przykład - pierwsza dziewczyna, która zaginęła wydawała mi się postacią, która będzie wiodąca, a okazało się całkiem inaczej. Poza tym, druga z głównych bohaterek wydawała się natomiast bardzo sceptycznie nastawiona do świata, negująca wszystko, a tu nagle była tą, która uwierzyła w legendę i szukała informacji o upiorze grasującym głównie na dzieci. Takie zaskoczenie. Nie jest to sztampowy horror pod względem charakterystyki postaci.
Minusem filmu może być nagłe zakończenie. Mam wrażenie, że nie została ta historia opowiedziana do końca, brakuje jej jakiejś puenty, podsumowania. Być może zadziałać tutaj na widza ma otwarte zakończenie, ale jakoś… nie trafiło to do mnie.

Pomijając owe zakończenie, film wydaje mi się wart uwagi. I jeżeli lubicie horrory, to polecam Slender Mana. Wiem, nie ma za wysokiej oceny na filmweb, ale zazwyczaj horrory zbierają niskie noty i raczej się nimi nie kieruję. Chociaż wiem, że i komentarze o tej produkcji są różne. Mnie jednak się podobało. Jeżeli widzieliście – dajcie znać jak Wasze wrażenia.

Komentarze

  1. Muszę koniecznie obejrzeć ten film, moja wyobraźnia działa dokładnie tak samo jak Twoja 😂 i też droga z sypialni do łazienki i na odwrót przebiega błyskawicznie. Zawsze wychodzę z założenia, że ile ludzi, tyle opinii, każdy ma prawo do swojego zdania. Jeśli polecasz to tym bardziej obejrzę. Tak dla smaczku napiszę, że ostatnio kiedy wracałam z łazienki do sypialni w całkowitej ciemności przypomniał mi się Pennywise, to był dopiero sprint 😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, też mi się to zdarza. Albo zakonnica z Obecności 2!

      Usuń
    2. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama z tymi strachami 😉

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

NIEWIARYGODNE (2019) | SERIAL NETFLIX

Zwykły, leniwy sobotni wieczór. Dziecko zasnęło, a rodzice siadają do kolacji. W planach miałam czytanie, ale postanowiliśmy do posiłku coś włączyć. Netflix. Padło na miniserial, który mieliśmy od jakiegoś czasu na liście. Na Niewiarygodne.

Pierwszy odcinek nas zmroził, i to dosłownie. Nie drgnęliśmy przez cały jego czas trwania, a po moich policzkach płynęły łzy. Tych emocji nie da się opisać. Już wiedziałam, że nici z czytania. Serial nas pochłonął i nie mogliśmy już skupić się na niczym innym. Dwa wieczory i osiem prawie godzinnych odcinków. Nieźle, bo nie mieliśmy maratonu serialowego od niemal roku. 

Niewiarygodne to historia dziewczyny, która została zgwałcona. To historia dziewczyny, która pod presją organów ścigania, odwołała swoje zeznania, tym samym tracąc swoją autentyczność, ale nie tylko. Straciła też swoje życie. Marie Adler, główna bohaterka, pomimo swojego młodego wieku ma na koncie wiele ciężkich przeżyć. Czy, paradoksalnie, to właśnie jej przeszłość zaowocowała tym,…

WILCZERKA | KATHERINE RUNDELL

Za mną już trzy książki Katherine Rundell: Dachołazy, które skradły moje serce, Odkrywca, który był całkiem okej. Dzisiejszą gwiazdą jest natomiast Wilczerka, która podobała mi się zdecydowanie najbardziej.
Śledząc wydarzenia w książce, zastanawiałam się, jakiej grupie wiekowej jest ona dedykowana. Nie brakuje w niej przemocy, brutalności a nawet rozlewu krwi. I dopiero kiedy przybliżyłam mężowi fabułę, uznał, iż jest to typowa baśń, którą mogą czytać i starsi i młodsi. I chyba to jest racja.
Główna bohaterka, dwunastoletnia Fieo, może pochwalić się ogromną odwagą. Razem z mamą mieszkają w chacie pośrodku lasu, a ich zajęciem jest opieka nad porzuconymi przez arystokrację, wcześniej nieznającymi dziczy, wilkami. Marina i Fieodora są wilczerkami, co niekoniecznie podoba się carowi. W następstwie tego, matka dziewczynki zostaje aresztowana, a dodatkowo, szalony generał Rakow, fan ognia, pali ich dom, a Fieo zostaje z niczym. Dwunastolatka postanawia zatem odbić rodzicielkę i zemścić się…

TRYLOGIA: DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI | WHITNEY G.

Nie wierzę, że mam za sobą romans, a na dodatek trylogię. Nie wierzę, że to jest taki... pikantny romans ociekający seksem. Czasami potrafię samą siebie zaskoczyć, bo potrzebowałam czegoś lekkiego, żeby na chwilę całkowicie się rozluźnić. I tego typu książki mają to do siebie, że wciągają, że nie pozwalają się odłożyć, bo przyciągają do siebie czytelniczkę i zmuszają do lektury. I sama dałam się złapać w pułapkę, do której świadomie się zbliżyłam. Dzisiaj krótko napiszę o całej trylogii Domniemanie niewinności Whitney G., w której skład wchodzą tytuły: Oskarżyciel, Niewinna, Prawo miłości. Jest to seria z prawniczym twistem, a każdy rozdział rozpoczyna się jednym słówkiem z dziedziny prawa i wyjaśnieniem go – przyjemne z pożytecznym – nauką. Nie będę omawiała każdej z książek z osobna, bo są one w specyficzny sposób napisane, a dodatkowo, szkoda by mi było za bardzo zdradzać fabułę drugiego i trzeciego tomu. 
Andrew jest prawnikiem, oczywiście bardzo dobrym. Ma za sobą trudne przejścia…