15 czerwca 2017

Początek wszystkiego | Robyn Schneider




W okresie letnim, kiedy słoneczko pięknie świeci, a człowiek myśli jedynie o tym, aby poleniuchować na trawie z książką w ręku, najmilej czyta się lektury lekkie, ale nie głupie, przyjemne, ale nie przeciętne. I właśnie taką magiczną i mądrą książką jest debiut literacki Robyn Schneider Początek wszystkiego.


Ezra Faulkner jest licealistą należącym do grupy tych fajnych, którego życie zmienia się w momencie, gdy ma wypadek samochodowy. Jego pasja do grania w tenisa musi zostać porzucona, ponieważ od teraz, chłopak porusza się o lasce. Po samotnie spędzonych wakacjach przepełnionych rehabilitacjami i rozmyślaniem o sensie istnienia, wraca do szkoły, gdzie czeka go pewna, niełatwa, przygoda.

Jest dziewczyna, Cassidy Thorpe, nowe w liceum, fascynująca, inna niż wszystkie dziewczyna. Ukrywa swoją historię życiową, trzeba ją lubić taką jaka jest. I Ezra ją polubił, ze wzajemnością.


Początek wszystkiego jest o dojrzewaniu i trudnych chwilach życiowych. To nie jest powieść o buncie nastoletnim, o ciężkim wieku. To historia o tym, że nagle można stracić to, co się kocha, że trzeba zmienić swoje ścieżki życiowe, a czasem bez pomocy nie jesteśmy w stanie się podnieść. To tytuł skierowany głównie do młodzieży, jednak kilka rzeczy dla siebie starszy czytelnik też w nim znajdzie.


Jest to mądra i momentami skłaniająca do przemyśleń książka, którą serdecznie i z czystym sercem mogę polecić. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tak lekko i jednocześnie dobrze napisaną powieść dla nastolatków. 




4 komentarze:

  1. Na tę książkę zwróciłam uwagę już przy okazji sprawdzania czerwcowych zapowiedzi :) Piękna okładka, wydaje mi się, że historia zawarta na kartach powieści również :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W planach ją mam, ale kiedy i czy ją przeczytam - nie mam bladego pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem się zastanawiam, czy jestem gotowa "cofnąć się w czasie" i przeczytać coś dla nastolatków, czy jednak mój wiek nie pozwoli mi cieszyć się taką lekturą. Pewnie 10 lat temu byłaby zachwycona perspektywą poznania tej opowieści. Teraz się waham.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*