Przejdź do głównej zawartości

NIE MA | MARIUSZ SZCZYGIEŁ


Dołująca, poruszająca, dziwna, specyficzna, zastanawiająca, nieoczywista. Jest wiele określeń, które mogłyby opisać – ale nie w pełni! - książkę Mariusza Szczygła. Sięgając po tytuł Nie ma oczekiwałam reportaży, które poruszą moją duszę, które sprawią, że przystanę, że zacznę się zastanawiać nad wieloma rzeczami.

Książkę Nie ma słuchałam na raty, powoli, bo inaczej się nie dało. To nie są tego typu reportaże, które się pochłania w jeden-dwa wieczory, bo emocje z nich kipią, a nasze policzki są zarumienione z wrażenia. W tytule Szczygła nie ma sensacji, nie ma grania na pierwotnych, prostych emocjach czytelnika. Jest jednak w środku wiele zaskoczeń i zadziwień, bo obok opowieści o śmierci jest opowieść o niemożliwości odnalezienia odpowiedniego koloru. Reportaże są nierówne, ale to nie znaczy, że jedne są gorsze, po prostu poruszają kwestie na bardzo różnych poziomach i podkreślają to, że każdy z nas jest inny i dla każdego z nas „nie ma” ma inne oblicze.
A przynajmniej ja to tak rozumiem. 


Nie była to dla mnie łatwa lektura, oj nie. Ma bardzo specyficzną formę, której długo nie umiałam się poddać, zwłaszcza, że zapoznawałam się z nią w wersji audio. I troszkę żałowałam w tym przypadku, że nie czytam fizycznie tej książki, na pewno wydźwięk byłby u mnie znacznie większy. Było to też dla mnie pierwsze spotkanie z twórczością autora i było ono bardzo intrygujące i tajemnicze. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać, być może myślałam, iż będzie ono znacznie inaczej wyglądało, a jednak zaczęłam z grubej rury, od dołujących niejednokrotnie treści.

Nie ma
nie jest książką dla każdego. Jeżeli ktoś lubi reportaże, to pewnie odnajdzie w tych historiach coś dla siebie. Autor rozmawia z wieloma ludźmi, przybliża ich tragedie życiowe albo też te lepsze momenty. Ale musicie się przygotować na dużo smutku, który jest niejednoznaczny i nieoczywisty dla każdego.

Komentarze

Zobacz również:

Merida Waleczna (2012)

Tytuł: Merida Waleczna / Brave Premiera: 21 czerwca 2012 (świat), 17 sierpnia 2012 (Polska) Produkcja: USA Reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman Scenariusz: Brenda Chapman, Irene Mecchi, Mark Andrews, Steve Purcell Reżyser dubbingu: Wojciech Paszkowski Dialogi w polskim dubbingu: Jakub Wecsile Bohaterowie: Merida – Dominika Kluźniak I Elinor – Dorota Segda Król Fergus – Andrzej Grabowski Lord Dingwall – Mieczysław Morański Lord MacGuffin – Sylwester Maciejewski Lord Macintosh – Krzysztof Kiersznowski Młody MacGuffin – Cezary Kwieciński Młody Macintosh – Jan Bzdawka Miałam dzisiaj tę przyjemność pójścia do kina ze swoją siostrzenicą. Mamy niedaleko – musiałyśmy tylko wyjść z domu, przejść kilka kroków, przez parking i... już byłyśmy na miejscu w mniej niż minutę. W tak doborowym towarzystwie, każda produkcja wychodzi jeszcze lepiej. A teraz, na świeżo po seansie opowiem Wam o Meridzie Walecznej , która porwała moje małe serduszko. Za

PS Kocham Cię - Cecelia Ahern

Cecelia Ahern od 2004 roku jest bestsellerową irlandzką pisarką. Jej debiutem była powieść PS Kocham Cię , która została także sfilmowana. Inne jej książki, to: Na końcu tęczy, Gdybyś mnie teraz zobaczył, Kraina zwana Tutaj, Dziękuję za wspomnienia, Pamiętnik z przyszłości. PS Kocham Cię na mojej półce czekało trochę ponad rok, ale wreszcie udało mi się znaleźć czas na nią i przede wszystkim ochotę. Wiele dobrego słyszałam na temat samej powieści, którą ceniono bardziej niż film powstały na jej podstawie. Ekranizację widziałam wcześniej i zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego zdecydowałam się na zakup tego tytułu. Jakie są moje wrażenia? Przekonacie się w dalszej części tekstu. Główną bohaterką jest Holly Kennedy, pogrążona w żałobie wdowa, która nie może dojść do siebie po śmierci swojego ukochanego. Mimo swojego młodego wieku, ma zaledwie trzydzieści lat, spotkała ją tak wielka tragedia. W swojej sytuacji na szczęście może liczyć na przyjaciół i kochającą rodzinę, ale

KASZTANOWY LUDZIK | SØREN SVEISTRUP

Od teraz, kiedy będę widziała gdzieś kasztany, będą mi się kojarzyły z książką Kasztanowy ludzik duńskiego scenarzysty i pisarza Sørena Sveistrupa. One bowiem witały śledczych na miejscu zdarzenia, co może być przerażającym, jesiennym akcentem. Tytuł ten miał swoją premierę w październiku 2019 roku i zdobył naprawdę dobre recenzje. Sama czytałam go dość długo, akurat nieszczęśliwie trafił sobie na mój zastój czytelniczy, ale... kiedy tylko się odblokowałam, wciągnęłam się w akcję i przepadłam. Książka jest kryminałem, którego zadaniem jest niesienie pewnego przesłania, a przynajmniej ja, jako matka , tak go odebrałam. Niestety nie mogę Wam tej myśli przewodniej za bardzo ujawnić, bo byłby to ogromny spoiler. Ale zdradzę jedynie, że autor porusza trudne kwestie rodzinne, ich tajemnic i rzeczy, które mogą się dziać za zamkniętymi drzwiami, a dziać się nie powinny. Rosa Hartung po prawie roku żałoby wraca do pracy, jest politykiem. Rok wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościac