Przejdź do głównej zawartości

Gdański depozyt - Piotr Schmandt

Piotr Schmandt – z wykształcenia polonista i teolog. Jego hobby to czytanie i podróże samochodowe. Interesuje się także historią średniowiecza i XX wieku, historią zegarmistrzostwa, piłką nożną oraz polityką. Bibliofil zafascynowany przyrodą, zabytkami, a nade wszystko kuchnią krajów byłej monarchii austro-węgierskiej. Autor książek: „Koncha i perła”, „Pruska zagadka” oraz „Fotografia”. *

Biorę do ręki książkę autorstwa Piotra Schmandta i jestem zachwycona już samą okładka, która bardzo dobrze oddaje to, w jakich czasach jest ulokowana akcja powieści. Kolor sepii sprawia, że jeszcze bardziej czytelnik czuje zapach minionej epoki, jej klimat i atmosferę. Obraz także odpowiednio pasuje do opisu jaki znajduje się na okładce:

Pasjonujący kryminał w kolorze sepii, niekiedy z przewagą czerni.”

Dwudziestolecie międzywojenne, Wolne Miasto Gdańsk. Wszystko zaczyna się, gdy spotyka się trzech poważanych mężczyzn, dyrektor Komisariatu Rządu RP Zygmunt Noskowski, major Karol Szalewski oraz referent Władysław Osowski. Ten ostatni dostał list od nieznajomego, który podpisał się Georg Rook. Razem z tajemniczą wiadomością pojawia się gdański depozyt, który z każdą kolejną informacją staje się coraz bardziej atrakcyjny, mimo tego, że nikt nie wie, co znajduje się w pięciu jakże kuszących skrzyniach. Dyrektor, major oraz referent postanawiają zdobyć owy depozyt, jednak to nie jest dla nich bezpieczne. W akcję zamieszane zostają różne osoby, zarówno te poważane jak i niepozorne, przez co nikt nikogo nie podejrzewa o zdradę. Przed czytelnikiem odkrywane zostają tajemnice skrywane przez Wolne Miasto.

„Gdański depozyt”, to moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Schmandta. Autor prezentuje swojemu czytelnikowi zawiłą zagadkę, której rozwiązanie wcale nie jest takie łatwe. Pisarz posługuje się bardzo prostym stylem, przez co jego tekst czyta się szybko i przyjemnie. Słownictwo jest adekwatne do czasów, w jakich toczy się akcja powieści. Mimo tego, że tematyka na pierwszy rzut oka jest dość poważna, wcale wydarzenia nie są przedstawione w sposób trudny czy przytłaczający. Wręcz przeciwnie, książka jest zdumiewająco wciągająca, przejmująca i przede wszystkim nie męcząca formą. Bohaterowie są prostymi ludźmi, nie wydają się być przerysowani, a ich cechy przesadzone swoim przekazem. Jedyne, co mnie denerwowało w całości to, to, że major Karol Szalewski został przedstawiony w taki niepoważny sposób. Może moje zdumienie wynika z tego, że w inny sposób sobie wyobrażam człowieka, który służył w wojsku, wydaje mi się, że powinna to być całkowicie poważna osoba, a tutaj troszkę ten obraz został zachwiany. Jeśli chodzi o treść, to P. Schmandt bardzo ciekawie manipulował czytelnikiem. Poszczególni ludzie byli pokazywani bezimiennie, jako ktoś, kto jest zamieszany w różne mroczne interesy, aby później odbiorca się zdziwił, gdyż nie podejrzewał kogoś o taki czyn. Bardzo mi się spodobał ten zabieg, gdyż dodawał temu kryminałowi tajemniczości i nieprzewidywalności. Chociaż zawsze można było snuć przypuszczenia co do poszczególnych wydarzeń i postaci.

Powiem szczerze, że „Gdański depozyt”, pomimo że się tego nie spodziewałam, całkowicie mnie zafascynował i zachęcił do czytania książek z okresu, który został przedstawiony w książce. Piotr Schmandt stworzył warte uwagi dzieło, zarówno dla tych, którzy lubią wycieczki historyczne, jak i tych, którzy wolą czasy współczesne. Jednak wydaje mi się, że ta powieść zainteresuje przede wszystkim fanów kryminałów i zawiłych zagadek, tajemniczych postaci, których tutaj nie brakuje. Z czystym sumieniem polecam tę książkę.

* Informacja z okładki książki: „Gdański depozyt”.   


Za książkę dziękuję:

Komentarze

  1. Bardzo lubię klimaty międzywojenne. Myślę że sięgnę po tą książkę, jeśli tylko nadarzy się okazja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam w planach, a każda recenzja tylko wzmaga apetyt na nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie pozostaje nic innego, tylko przeczytać. ;)

      Usuń
  3. Czytałam już dwie książki Schmandta i obie bardzo mi się podobały, dlatego chętnie sięgnę po "Gdański depozyt" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też sięgnę kiedyś po inne książki tego autora, jestem ciekawa co pokazuje w swoich innych odsłonach. ;)

      Usuń
  4. W Gdańsku byłam parę razy i mi się podobał, więc chętnie bym przeczytała książkę z fabułą tam właśnie odbywającą się. W dodatku bardzo lubię książki o tamtych czasach: wojny etc. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam w Gdańsku raz czy dwa ;)

      w taki razie, jedyne czego mogę życzyć, to odnalezienia tej książki i przeczytania jej. ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC | JANINA BĄK

Do książki Janiny Bąk przymierzałam się od marca, jeszcze przed jej premierą. Jestem właśnie z tych opornych matematycznie, jednak zawsze statystyka była moim ulubionym działem, z którego mogłam sobie podciągnąć ocenę. Uff, na szczęście to już za mną. Skusiłam się na Statystycznie rzecz biorąc. Czyli ile trzeba zjeść czekolady żeby dostać Nobla , jednak lektura musiała nieco poczekać na swoją kolej. Musiałam chyba nabrać zaufania do autorki, polubić się z nią i dojrzeć do decyzji. Ostatecznie sięgnęłam po powyższą książkę dosyć spontanicznie, bowiem zaczęłam ją czytać córce do snu i praktycznie większość treści poznawałam czytając na głos. Polubienie się z Janiną Bąk na jej Instagramie i pokochanie jej poczucia humoru nie było zbyt trudne. Uwielbiam ją, jest niesamowicie inteligentną babką. Dlatego też wiedziałam, że czytanie Statystyki będzie i pożyteczne i zwyczajnie… przyjemne. I się nie myliłam. Autorka potrafi rozbawić czytelnika, przy okazji rzuca trafne spostrzeżenia na tema

AKCJA CZYTELNICZA CZYTAJ.PL

Kolejny raz wystartowała akcja czytelnicza Czytajpl, w tym roku jej hasłem przewodnim jest Znowu czytam!  Przez cały listopad na platformie Woblink jest dostępnych dwanaście darmowych książek, do posłuchania i/lub poczytania. 12 tytułów, to naprawdę dużo i jest w czym wybierać.  Sama bardzo lubię tę akcję, bo zawsze jestem w stanie znaleźć coś ciekawego dla siebie, a nawet - tak jak w zeszłym roku - odnaleźć genialny tytuł, w tym przypadku mam na myśli Chrobot Tomka Michniewicza. I na tę edycję również liczę, mam nadzieję, że wśród poniższej listy przesłucham coś ciekawego.  Jakub Ćwiek „Topiel” (Wydawnictwo Marginesy) Wojtek Drewniak „Historia bez cenzury 5. I straszno, i śmieszno – PRL” (Wydawnictwo Znak)  Paulina Hendel „Strażnik” (We Need YA)  Mikołaj Łoziński „Stramer” (Wydawnictwo Literackie)  Karolina Macios „Czarne morze” (Wielka Litera)  Andri Snær Magnason „O czasie i wodzie” (Karakter)  Jakub Małecki „Horyzont” (Wydawnictwo SQN)  Robert Małecki „Zadra” (Czwarta Strona)  Rem

CHWILOWA ANOMALIA. O CHOROBACH WSPÓŁISTNIEJĄCYCH NASZEGO ŚWIATA | TOMASZ MICHNIEWICZ

Po moim zeszłorocznym odkryciu i przesłuchaniu Chrobotu Tomasza Michniewicza, nie mogłam nie skusić się na Chwilową anomalię tegoż autora. Jak grzyby po deszczu wydawane są książki o tematyce pandemicznej, bo to chwytliwe jest, głośne, ale ja nadal staram się trzymać od nich z daleka. Czytałam jedynie Pandemię. Raport z frontu Pawła Kapusty, bo wiedziałam, że ta książka będzie dobra i rzetelna. W tym przypadku również wierzyłam, iż Michniewicz nie napisze niczego dla głośnego tytułu, aby złapać więcej czytelników. Chwilowa anomalia. O chorobach współistniejących naszego świata nie jest książką oczywistą, bo rozmowy przeprowadzane z zaproszonymi rozmówcami, profesorami, specjalistami i ekspertami w swoich dziedzinach nie są stricte pandemiczne, choć ostatecznie do tego tematu dążą. Jest to mądra książka, otwierająca oczy i tłumacząca wiele kwestii z ekonomi, technologii czy ze świata polityki. Dla mnie bardzo wartościowymi rozmowami były te z instruktorem psychologii konfliktu, Jacki