Przejdź do głównej zawartości

Pani Fletcher | Tom Perrotta

Niejednokrotnie pewnie słyszeliście pojęcie opuszczone gniazdo. Dziecko wyjeżdża na studia, a rodzic nie wie co ma ze sobą zrobić, gdyż cały jego sens istnienia opierał się właściwie na tej pociesze. Co robić? Jak zapełnić swój wolny czas? Kim tak naprawdę jestem? Poniekąd na te pytania odpowiada książka Toma Perrotty Pani Fletcher.
Przed dylematem, jak w powyższych pytaniach, stanęła Eve, której syn opuścił rodzinne gniazdo, by zająć się dalszą edukacją. Jest to ambitna kobieta, więc postanowiła zacząć chodzić na studia wieczorowe, a przy okazji zaczęła też rozpoznawać swoje potrzeby, zwłaszcza te seksualne. Jej syn Brendan, również jest narratorem powyższej powieści, jest nieco zadufanym w sobie, zagubionym nastolatkiem, który ma przebłyski dobrego zachowania, jest zupełnym przeciwieństwem swojej mamy.  
Mogłoby się wydawać, że ukazanie w jednej książce seksualności zarówno kobiety po czterdziestce – rozwódki, oraz jej syna, uczącego się jakiejkolwiek sztuki miłości, jest co najmniej kontrowersyjne i nie na miejscu. Jednak w ogólnym rozrachunku nie wydało mi się to dziwne. Jest to dość ciekawy zabieg, napisany ciętym, tylko chwilami wulgarnym językiem. Książkę Pani Fletcher czyta się błyskawicznie i podejrzewam, że wczuć w sytuacje bohaterów, nie tylko tych głównych, może się niejeden czytelnik. Odkrywanie swojej seksualności nie jest czymś prostym, a opisanie jej ze smakiem może graniczyć z cudem, jednak autorowi się to udaje, chociaż niejednokrotnie jego tekst może zaszokować, a odbiorca będzie musiał sobie odpowiedzieć na niejedno pytanie, między innymi: „Czy takie zachowanie jest zgodne z moim kodeksem moralnym?”.
Czasem warto przeczytać coś lżejszego, ale nie ogłupiającego. Taką właśnie książką była dla mnie Pani Fletcher, dobra, wciągająca i nieraz bawiąca. Jeżeli lubicie przełamywanie tematów tabu, to powyższy tytuł może być właśnie dla Was. ;)


Komentarze

Zobacz również:

TWOJA ANATOMIA. KOMPLETNY (I KOMPLETNIE OBRZYDLIWY) PRZEWODNIK PO LUDZKIM CIELE | ADAM KAY

Mam nadzieję, że mamy już wyjaśnioną bardzo ważną kwestię odnośnie mojej osoby - mam totalną i nieuleczalną sklerozę. W 2021 roku przeczytałam książkę Adama Kay'a Twoja anatomia . Umieściłam ją nawet w rankingu najlepszych książek ubiegłego roku, ale jakoś umknęło mi to, aby o niej troszkę napisać zarówno tutaj jak i na blogu. Twoja anatomia. Kompletny (i kompletnie obrzydliwy) przewodnik po ludzkim ciele , to książka kierowana do młodzieży, jednak sama bardzo wiele ciekawych informacji związanych z naszym organizmem odnotowałam. Jest to pozycja napisana z charakterystyczną dozą humoru Kay'a, a ja owy humor bardzo lubię. Autor w ciekawy i zabawny sposób opisuje działanie poszczególnych narządów w ciele człowieka i rzuca wieloma ciekawostkami z nimi związanymi. Podczas lektury żałowałam troszkę, że sama w czasie nauki biologii w klasach gimnazjalnych czy licealnych nie miałam dostępu do tego typu pozycji. Jak dla mnie jest to super książka do przyswajania wiedzy, bowiem opróc

ILUZJA | MIECZYSŁAW GORZKA

Czytając książkę Iluzja Mieczysława Gorzki, drugi tom serii Cienie przeszłości , miałam wrażenie, że ta historia się nie kończy. Wiele różnych rzeczy ma miejsce w tym tomie, tak wiele razy główny bohater dochodził do rozwiązania zagadki, że całość się dłużyła, aczkolwiek nie męczyła czytelnika. Po prostu zwrotów akcji jest tutaj cała masa. Akcja powieści toczy się kilka lat po zakończeniu Martwego sadu , chociaż ma się wrażenie, że u Marcina Zakrzewskiego nie zmieniło się praktycznie nic. Ciągle jest sam, chociaż próbował sobie ułożyć życie z kobietą, ale oddanie pracy zwyciężyło pojedynek miłość – zaangażowanie w łapanie morderców . W tej części mamy do czynienia z morderstwami, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Oprócz tego, na strychu wrocławskiej kamienicy odnaleziono ciało kobiety, która nie żyła od wielu już lat. Jak można się już domyślić, w tej części autor postanowił sięgnąć po znacznie cięższą emocjonalną amunicję i w swojej książce stworzył motyw nekrofilii. Br

SCENY EROTYCZNE W KSIĄŻKACH – CZY SĄ ONE W OGÓLE KONIECZNE?

Co? Po co w ogóle taki temat? Nie jestem znawczynią romansideł. Nie jest to nawet mój ulubiony gatunek literacki. Ale wiecie co, wypowiem się. Nie znam się, ale się wypowiem . Bo mogę. Nie da się ukryć, że od kilku lat na rynku wydawniczym pojawił się cały ogrom romansideł, a dokładniej nawet – literatury erotycznej. Kilka z nich przeczytałam i nie mogę zaprzeczyć, że potrafią one zaangażować czytelniczkę i wciągnąć w swój świat. Jednak nie o tym, czy taki typ literatury jest nam potrzebny chciałabym dzisiaj pisać. Podczas czytania książki Falling fast , a wcześniej Jednak mnie kochaj i Tylko bądź przy mnie zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak bardzo przez kilka lat zmienił się sposób opisywania scen erotycznych w książkach, w romansach, w literaturze, która chce nosić miano pięknej. Od kiedy zaczęły pojawiać się erotyki, autorzy (głównie autorki jak mniemam) zaczęli kombinować w swoich małych dziełach z opisami scen zbliżeń między bohaterami. Jest ich za dużo, albo są za obszer