Przejdź do głównej zawartości

Wypowiedz jej imię | James Dawson


Chyba każdy kiedyś słyszał legendę o Krwawej Mary, a później z lekką obawą spoglądał w lustro, prawda? James Dawson w książce Wypowiedz jej imię przedstawił swoją wersję tej opowieści oraz konsekwencje jakie mogą czekać każdego, kto ośmieli się stanąć o północy przed lustrem i pięć razy powtórzyć słowa Krwawa Mary

Akcja powieści toczy się w Anglii, w szkole z internatem. Podczas zakazanego wieczoru Halloween, główna bohaterka, Bobbie, z dwójką nieszczęśników postanowili zabawić się w wywoływanie Mary. Może na początku zabawa wydawała się niewinna, jednak później miała swoje opłakane skutki. Dziewczyna postanowiła poznać historię byłej uczennicy swojego liceum, o której jest owa legenda i zmierzała jej śladami, a to, co odkryła, okazało się zaskakujące i niemieszczące się w głowie.


Książka Wypowiedz jej imię jest ciekawie napisana. Główna bohaterka jest z jednej strony bardzo inteligentna i mądra, a z drugiej w jakiś sposób nieporadna, a przy tym urocza i... sarkastyczna, co ogromnie mnie przyciągnęło do Bobbie i ją polubiłam. Na łamach tej powieści, nastolatka przeżywa skrajne emocje, z jednej strony strach, bo śmierć jest tuż obok, a z drugiej... pierwsze młodzieńcze zauroczenie, co dodaje trochę słodyczy powieści. Jest to książka skierowała głównie do nastolatek, jest niepokojąca ale z drugiej strony lekka i dobrze się ją czyta. Tak, można się nieco lękać podczas lektury i bać przechodzić obok witryn sklepowych, bo coś może tam przecież na nas czekać...

Czy polecam powyższy tytuł? Jak najbardziej! Nie sądziłam, że książka dla nastolatek może mnie tak wciągnąć i jednocześnie straszyć, zwłaszcza, kiedy w trakcie czytania słyszy się dziwne stuki... Rzadko kiedy sięgam po literaturę dla młodzieży, dlatego ucieszyłam się, że tym razem się nie zawiodłam i nie dostałam płytkiej i infantylnej opowiastki, tylko konkretną, interesującą opowieść.


Komentarze

  1. Widzę, że to coś dla mnie. Lubię straszące powieści :) choć dawno już nic takiego nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG mam ją właśnie w TBR i tylko czekam by ją wylosować heheh :D

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spodziewałem się po pierwszym akapicie Twojej recenzji, że tak naprawdę to książka dla nastolatek. Zaintrygowałaś mnie swoją opinią i chyba muszę się rozejrzeć za ta powieścią.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

1000 lat po Ziemi (2013)

USA | PRZYGODOWY/Sci-Fi | 2013 Przed obejrzeniem tej produkcji nie interesowałam się jej oceną oraz opiniami krążącymi po Internecie. Chciałam mieć wolny od interpretacji i ocen umysł. Sądzę, że wyszło mi to na dobre. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, na co nastawiać. Lubię być zaskakiwana przez twórców. Lubię, kiedy świat przedstawiony różni się od tego, w którym żyjemy. Jednak za fantastyką i filmami przygodowymi nie przepadam jakoś szczególnie, nieraz tylko robię dla nich wyjątek. Poznajcie moją opinię na temat: 1000 lat po Ziemi .

Merida Waleczna (2012)

Tytuł: Merida Waleczna / Brave Premiera: 21 czerwca 2012 (świat), 17 sierpnia 2012 (Polska) Produkcja: USA Reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman Scenariusz: Brenda Chapman, Irene Mecchi, Mark Andrews, Steve Purcell Reżyser dubbingu: Wojciech Paszkowski Dialogi w polskim dubbingu: Jakub Wecsile Bohaterowie: Merida – Dominika Kluźniak I Elinor – Dorota Segda Król Fergus – Andrzej Grabowski Lord Dingwall – Mieczysław Morański Lord MacGuffin – Sylwester Maciejewski Lord Macintosh – Krzysztof Kiersznowski Młody MacGuffin – Cezary Kwieciński Młody Macintosh – Jan Bzdawka Miałam dzisiaj tę przyjemność pójścia do kina ze swoją siostrzenicą. Mamy niedaleko – musiałyśmy tylko wyjść z domu, przejść kilka kroków, przez parking i... już byłyśmy na miejscu w mniej niż minutę. W tak doborowym towarzystwie, każda produkcja wychodzi jeszcze lepiej. A teraz, na świeżo po seansie opowiem Wam o Meridzie Walecznej , która porwała moje małe serduszko. Za

ILUZJONISTA | REMIGIUSZ MRÓZ

Ostatnio pisałam na blogu o Nieodnalezionej   Remigiusza Mroza, książce, która średnio przypadła mi do gustu, choć miała swoje zalety. Z tym autorem mam tak, że jedne powieści wciągają mnie bez reszty, a drugie są nieco dla mnie przesadzone. Kiedy dowiedziałam się o premierze Iluzjonisty , byłam troszkę podekscytowana, bowiem Behawiorysta bardzo przypadł mi do gustu, więc nowych przygód Gerarda Edlinga byłam niesamowicie ciekawa. Mam wrażenie, że Mróz w swoich książkach ma dwa oblicza. W jednych pokazuje postaci niezniszczalne, gdzie jest dużo scen przemocy, a w drugich zaskakuje niesamowitymi logiką i umysłem mordercy. Przy okazji dzisiejszej, najnowszej jego książki, mamy do czynienia z tym drugim aspektem, co mnie bardzo cieszy. Gerard Edling został wykładowcą na studiach, co może zaskakiwać, gdyż siedział w więzieniu. Został jednak uniewinniony, a jego winy zostały zapomniane i cofnięte. Niestety, sprawa sprzed lat do niego wróciła i musi wrócić do niej, pomóc w śledzt