Przejdź do głównej zawartości

WYNIKI KONKURSU


 

Witam Was ;) 

Zebraliśmy się przed monitorami naszych komputerów/laptopów, aby usłyszeć radosną wieść. Mam już dla Was wyniki zorganizowanego przeze mnie konkursu. W jury zasiadłam ja oraz moja przyjaciółka Kornelia. Nie będę wspominać, że sprawdzałyśmy prace podczas ćwiczeń na studiach. ;) 

Dziękuję bardzo wszystkim za udział w tym konkursie. Czytanie Waszych odpowiedzi naprawdę sprawiło mi wiele przyjemności. Żałowałam jedynie, że mam do podarowania tylko jedną książkę! Naprawdę wiele odpowiedzi było wartych uwagi ;)


Decyzja jury jest obiektywna i niepodważalna. ;)
A zwycięzcą jest... 


Klaudia. 

Ze zwyciężczynią skontaktuję się poprzez e-mail. Gratuluję wygranej i życzę miłej lektury. ;)

A tutaj prezentuję Wam odpowiedź, która zwyciężyła oraz te, które także zwróciły uwagę jury: 

Gdzie zabierzesz książkę, gdy ją wygrasz?
 
Zabiorę ją do swojego pokoju gdzie będzie czuła się bezpiecznie. Nic jej się tu nie stanie i będzie miała towarzystwo pośród innych pozycji. Gdy wreszcie oswoję się z informacją, że wygrałam, wezmę ją w ręce i zacznę czytać. Jeśli tylko gdzieś będzie się szykował jakiś wyjazd podczas jej czytania oczywiście jedzie ze mną, gdyż nie lubię się z czytanymi książkami rozstawać. W żadne niezwykłe miejsce jej nie muszę zabierać gdyż książka kiedy sama jest niezwykła nadaje miejscu niesamowitości i zabiera nas w zupełnie inny świat. Wystarczy kanapa, koc, lampka gdy już się będzie robiło ciemno i już jest idealne niesamowite miejsce do czytania.

*
Ja bym książki nie zabrała nigdzie, bo nie lubię książek niszczyć w
torbie, gnieść im okładek, nic z tych rzeczy: lubię czytać siedząc na
kanapie w ciepłym wygodnym domciu:)

*
Książkę zabiorę do tramwaju linii 11, która spod domu wiezie mnie na Uniwersytet. Do tramwaju, by podróż nie ciągnęła się jak makaron spaghetii, a upłynęła szybko, jak mgnienie oka. Do tramwaju, by współpasażerowie mogli mi jej zazdrościć i pomyśleć "też chciał(a)bym tę książkę!".

*
Gdy los okaże się dla mnie łaskawy i obdaruje mnie książką ,,Wycieczka na tamten świat’’, to jedno jest pewne, choć  nie będzie to tytułowa podróż na tamten świat, to jednak miejsce okaże się równie ekstremalne…..
Nie mam zbyt dogodnych warunków mieszkalnych i ciasnota w każdym kącie, więc szukam sposobu i miejsca, gdzie mogę wejść w swój książkowy świat. Jesienią i zimą, skazana jestem na domowe pielesze i wstyd się przyznać, ale tak po cichu powiem, że przesiaduję w łazience pod prysznicem. Nie, nie kąpię się tam z książką, tylko z grubą poduszką pod pupą, siedzę i zagłębiam się w kryminały czując, że jestem w samym środku tajemniczych morderstw, widzę jak morderca podchodzi do mnie, trzymając  w ręku nóż i … zapadam w ciemność …  ratunkuuu!!!! ech to znowu mąż mi światło zgasił, bo za dużo energii zużywam …

*

Gdy już wygram "Wycieczkę na tamten świat",( pomijając fakt, że będzie u mnie w domu) to na pewno skończy razem ze mną na parkingu pod targiem. Gdzie będę walczyć z sennością czekając na babcie która obowiązkowo robi kilku godzinną rundkę co czwartek.
Choć moim ulubionym miejscem do czytania jest dom, gdy już wszyscy śpią, to często czytam w samochodzie czekając. Nie dłuży mi się czas, a wręcz mam wrażenie, że przeczytam więcej książek na które mam ochotę.


Zabrałabym tę książkę do łóżka, bo w nim często przenoszę się w inny
świat, podczas snu i nie tylko :P

*

Prawie codziennie jeżdżę na uczelnie i z pociągiem i to tam zazwyczaj czytam swoje lektury. Bardzo lubię podróżować z jakąś książką - miło zajmuje czas, a ja dodatkowo pobudzam wyobraźnię wśród tylu ludzi. Zdarzyło mi się nawet kiedyś przejechać stację ponieważ tak się zaczytałam :) Czy byłam zła? Nie! Wypełniłam czas oczekując na kolejny pociąg czytając dalszy ciąg zdarzeń z opowiadania :) Jestem niezadowolona kiedy "dobiegam" do ostatniej kartki, wówczas szukam nowej, przyjemnej lektury.


Pozdrawiam serdecznie, Klaudyna.

Komentarze

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…