Przejdź do głównej zawartości

Stracona | Amy Gentry



Wyobraź sobie, że twoje dziecko znika. Ale nie w magiczny sposób, tylko w okrutny, bowiem zostaje uprowadzona z własnego domu w środku nocy. Świadkiem tego wszystkiego jest twoje młodsze dziecko z przerażenia schowane w szafie, bojące się chociaż pisnąć. Jedna noc może zaważyć na całym twoim życiu, może odcisnąć piętno na sercach całej twojej rodziny.
Osiem lat po porwaniu Julie, poznajemy jej mamę, Annę, jedną z narratorek tej powieści. Jest wykładowcą na uczelni, szczęśliwą żoną i osobą ostrożnie stąpającą po sferze rodzicielstwa, gdyż ciężko porozumiewa się ze swoją młodszą córką, Jane. Pewnego wieczora, kiedy cała trójka, mama, tata i dziecko, zasiada do posiłku, do ich drzwi ktoś dzwoni. Nie zgadniecie, to Julie po ośmiu latach pojawia się u progu swojego domu. Nie jest cudem odnalezioną porwaną, jest cudem powracającą dwudziestojednoletnią kobietą, a to nie podoba się pewnemu prywatnemu detektywowi, który wątpi w to, co mówi o sobie przybyła. Czy słusznie?

Odbudowanie relacji matka-córka nie jest proste, co pokazuje autorka, Amy Gentry, w książce Stracona. Ukazuje, że strata potrafi wyrządzić wielkie szkody w psychice ludzkiej i tak jest właśnie tutaj, Anna ma do siebie żal za to co się stało, chce jednak jak najlepiej dla Julie, co wychodzi jej z różnym skutkiem. Relacja mama-Jane jest natomiast bardzo napięta, aż się prosi, aby ten wulkan kiedyś wybuchnął. Autorka pokusiła się na wykreowanie dobrego męża, oddanego ojca, który wie kiedy i jak się odezwać, który wie czego potrzebują jego córki, ale także i żona. Nie bójcie się, to nie żaden ideał, którego nikt nigdy nie widział, legenda niczym ta o jednorożcach, to facet z krwi i kości, popełniający błędy, ale starający się robić wszystko jak najlepiej jest tylko w stanie.

Gentry zgrabnie żongluje swoją opowieścią. Raz przytacza wydarzenia mające miejsce w teraźniejszości, pełnej wątpliwości i żalu teraźniejszości. A dwa, zaznajamia czytelnika również z tym, co ma do powiedzenia o sobie Julie, powoli od końca poznaje on jej historię, bardzo zaskakującą. Zaskakującą tym bardziej, ponieważ odbiorca nie jest pewien tożsamości kobiety, która podaje się za Julie, wie, iż coś dziewczyna kręci i już parę jej kłamstw wyszło na jaw. Ja jako czytelnik próbowałam wczuć się w rolę matki, która wierzy, że w domu jest jej pierworodne dziecko, ale kilka rzeczy wskazuje na to, iż może się mylić.

Można wiele napisać o Straconej. Można napisać, że jest hipnotyzująca, bo od razu czytelnik wpada w trans i musi przeczytać ją do końca, aby poznać prawdę. Można napisać, że jest klimatyczna, ale nie mroczna. Kilka tajemnic sprzed lat wychodzi na jaw, kilka strasznych rzeczy się rozwiązuje, jest też w tej powieści wiele niedomówień i niedopowiedzeń. Można napisać, że jest trudna i ważna, gdyż porusza poważny problem społeczny,z którego powagą ludzie muszą się zmierzyć. Jaki to problem, nie mogę Wam zdradzić, bo nie chcę absolutnie nic Wam zaspojlerować.

Stracona Amy Gentry, to dobrze napisana powieść o stracie, o wątpliwościach rodzicielskich, o zmianach zachodzących w człowieku. Jeżeli lubicie thrillery psychologiczne, na pewno ta książka przypadnie Wam do gustu, chociaż nie jest to typowy thriller. Polecam serdecznie, na pewno się nie zawiedziecie.

Komentarze

Zobacz również:

CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE | MAGDALENA WITKIEWICZ

Ostatnimi czasy mam dużą ochotę na czytanie książek Magdaleny Witkiewicz, bowiem wiele osób je poleca. Ja również należę do tej grupy, bo pierwsze dwie jej książki, które czytałam (Opowieść niewiernej oraz Pierwsza na liście) bardzo przypadły mi do gustu, jednak później miałam przestój z czytaniem czegoś tejże autorki, a jak do niej wróciłam, był to słaby powrót. Ale! Całe szczęście na mojej drodze stanęły audiobooki Uwierzw Mikołaja, a następnie Czereśnie zawsze muszą być dwie, które to odbudowały mi twórczość pani Witkiewicz. O tym ostatnim tytule dzisiaj krótko opowiem.
Główną bohaterkę, Zofię Krasnopolską, czytelnik poznaje w momencie, kiedy ta uczęszcza do podstawówki, a dokładnie w dniu, kiedy jest na pierwszych w swoim życiu wagarach. Zachowanie tej wzorowej uczennicy nie może przejść bez echa, zatem dziewczyna musi zaopiekować się panią Stefanią, która jest przyjaciółką szkoły. Jak się okazało, Zosi opłaciło się wybrać na wagary, bowiem dzięki karze zyskała piękne przyjaźń …

DOM NA KURZYCH ŁAPACH | SOPHIE ANDERSON

Książki dla dzieci i młodzieży dotychczas nie były często przeze mnie czytane, jednak od niedawna coraz bardziej na nie zwracam uwagę. Oczywiście jest to związane z tym, że zostałam mamą i poniekąd robię małą selekcję tego, jakie tytuły są wartościowe i godne polecenia młodym czytelnikom. Jedną z takich ciekawych książek może być właśnie Dom na kurzych łapach Sophie Anderson.
Jest to taka historia, którą czyta się wyśmienicie, bo świat wykreowany jest zwyczajnie ciekawy nawet dla starszego odbiorcy. No cóż, mamy tutaj legendę o Jagach, którzy to (mogą to też być panowie) pomagają duszom przejść na drugą stronę przez Bramę. Mieszkają oni w ożywionych domach, które mogą się przemieszczać i robią to chętnie. Główną bohaterką powyższej powieści jest dwunastoletnia Marinka mieszkająca ze swoją babcią. Dziewczynka wie, że jej przeznaczeniem jest być kolejną Babą, jednak ona tego nie chce. Chce podróżować, zobaczyć świat, mieć przyjaciół, zamiast siedzieć z dala od żywych ludzi i spotykać …

TO NIE JEST TWOJE DZIECKO | MAŁGORZATA FALKOWSKA

Dałam drugą szansę Małgorzacie Falkowskiej. Chciałam spróbować, czy jej styl pisania jest dla mnie, bo po Spełniaczach miałam raczej negatywne odczucia. Sięgnęłam zatem po To nie jest twoje dziecko, bo książka zapowiadała się naprawdę dobrze. Liczyłam na emocje i pozytywne wrażenia z lektury. No cóż...
To nie jest tak, że skreśliłam od razu autorkę, że podeszłam negatywnie do kolejnego tytułu spod jej pióra. Wręcz przeciwnie! Byłam nastawiona bardzo pozytywnie. Sama fabuła wydawała się interesująca, początek – pomimo małych zgrzytów, których postanowiłam się nie czepiać! - był naprawdę ciekawy i dobry. Jednak wyglądało to tak, że do pewnego momentu książka To nie jest twoje dziecko mnie wciągała, aż tu nagle BUM! Dosłownie miałam wrażenie, że czytam nie tę książkę, nie tę historię, że ktoś od nowa stworzył bohaterów i ich charakterystykę. Bo jedna z bohaterek zmieniła się o 180 stopni, tak w momencie. Na początku była przyjazna, zdecydowana i konkretna, aż tu nagle zrzuciła maskę prz…