Przejdź do głównej zawartości

Czytanie z soczewką


M Wydawnictwo do swojej oferty wprowadziło bardzo interesujący produkt, mianowicie soczewkę ułatwiającą czytanie Biblii. Pismo Święte ma drobniutką czcionkę, która niestety może być przeszkodą dla osób starszych i tych mających problemy ze wzrokiem. Taka soczewka naprawdę bardzo dobrze powiększa tekst, dzięki czemu, odczytywanie poszczególnych wersów nie powinno być aż taką trudnością. Produkt ten jest lekki i cieniutki, a także dobrze leży w dłoni. Na początku wydał mi się niepraktyczny, za duży, jednak po chwili próbowania go, swoje pierwsze obawy odrzuciłam na bok. Soczewka jest świetnym pomysłem i dużą wygodą. 

Możecie ją kupić tutaj. Osobiście polecam ;)


Komentarze

  1. A mnie ta soczewka trochę rozczarowała... Bylam pewna, że będzie bardziej poręczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pismo święte mam już w swoim domu, ale taka powiększająca soczewka bardzo by mi się przydała, gdyż mam kilka książek z naprawdę drobną czcionką.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie coś przydałoby się mojej mamie... chyba będzie trzeba w to zainwestować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam otrzymać taką soczewkę i po wypróbowaniu jej też postaram się opisać swoje wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydawnictwo miało naprawdę fajny pomysł. Sama czasem nie pogardziłabym taką soczewką :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe, ale przecież są specjalne wydania z większą czcionką więc... :]

    OdpowiedzUsuń
  7. Zupełnie nie dla mnie. Jak tak patrzę na zdjęcia tej soczewki... Nie, wolę tradycyjne okulary ;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…