Przejdź do głównej zawartości

Z ciemnością jej do twarzy - Kelly Keaton


              Ta książka już od jakiegoś czasu mnie intrygowała. Ilość recenzji, jakie pojawiły się w sieci jeszcze bardziej ciekawiły mój zmysł czytelniczy... aż w końcu powieść trafiła w moje ręce i zagłębiłam się w hipnotyzujących oczach dziewczyny widniejącej na okładce tejże lektury. „Z ciemnością jej do twarzy” autorstwa Kelly Keaton wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszych stron, a samą bohaterkę bardzo polubiłam, za to, że wcale nie jest zwykłą nastolatką. 

              Aristanae, to dziewczyna, która źle się czuje ze swoją innością. Posiada długie jasne włosy, których często chciała się pozbyć. Do tego stosowała już każdej techniki, łącznie z paleniem ich. Jednak na drugi dzień, włosy były tak samo długie jak przed tym ekstremalnym zabiegiem. Bohaterka dobrze wiedziała, że jest adoptowana, bowiem rodzina, w której aktualnie się znajdowała, nie była jej pierwszym tymczasowym domem. Ale to właśnie państwo Sandersonowie na swój sposób wychowywali tę dziewczynę oraz otworzyli drzwi, aby ta poznała swoją przeszłość. 

           Powieść zaczyna się w momencie, kiedy Ari jest w szpitalu psychiatrycznym, gdyż właśnie tam przebywała kiedyś jej matka. Próbuje poznać prawdę o chorobie swojej rodzicielki, jednak dowiaduje się, że kobieta zabiła się, pół roku po tym, kiedy porzuciła swoje dziecko. W szpitalu Ari otrzymuje pudełko po butach, gdzie znajdują się rzeczy jej matki. Dzięki temu podarunkowi, poznaje mały sekret swojej rodziny. Kobiety umierają przed ukończeniem dwudziestego pierwszego roku życia, tym samym porzucając swoje małe córeczki. Z listu, jaki pozostawiła dla niej matka wynika, że musi szybko uciekać, gdyż grozi jej niebezpieczeństwo. Ari już po chwili trafia w ręce tajemniczej postaci, którą udaje jej się unicestwić. Podejmuje również ciężką decyzję – postanawia pojechać do Nowego 2, miejsca, o którym nikt już nie pamięta, miejsca, w którym przed kilkunastoma laty miały miejsca kataklizmy, przez co z miasta uciekło wiele mieszkańców. Ciekawa swojego pochodzenia oraz historii swojej rodziny, chce tam pojechać. Wie jednak, że jest to niebezpieczne i że samotnej podróży w tamto miejsce zabronili jej przybrani rodzice oraz własna matka – co podkreśliła w swojej krótkiej wiadomości do córki. Siedemnastolatka na swojej drodze spotyka Crank, dwunastolatkę, która ku wielkiemu zdziwieniu głównej bohaterki, a także i mojemu zaskoczeniu, pracuje oraz prowadzi samochód. Zabiera Ari ze sobą i pozwala zamieszkać u siebie w domu. Tam bohaterka poznaje współlokatorów swojej nowej znajomej: Duba, Henriego, Violet oraz Sebastiana. Dzięki nim będzie mogła poznać siebie i klątwę jaka wisi nad nią, jako ostatnią kobietą ze swojego rodu.

               Kelly Keaton stworzyła bardzo barwny świat. Autorka wykazała się ogromną fantazja i wyobraźnią. Swoją powieść przemyślała dokładnie oraz starannie wykreowała postaci i klątwę, która wisi nad główną bohaterką. Nie wszyscy mieszkańcy Nowego 2 są zwykłymi śmiertelnikami. Nowi znajomi głównej bohaterki mają dziwne zdolności oraz cechy. W tym mieście nie ma szkoły ani żadnych norm prawnych. Dzieci pracują, są skazani na życie na własną rękę, a pojęcie jakim jest rodzina, niekoniecznie jest im znane. Każdy sam sobie wybiera towarzystwo, co właśnie zrobiła Crank razem ze swoimi znajomymi. Bardzo podobało mi się nawiązanie do mitologii. Ten zabieg bardzo wyróżnił tę książkę spośród już istniejących dzieł, które widnieją na księgarnianych półkach. W tej historii występują zarówno wampiry, czarownice jak i zmiennokształtni. Ta książka nie jest jednowątkową powieścią, która ma tylko cieszyć zmysły czytelnika. Główna bohaterka cierpi, gdyż czuje się inna, czuje, że nie pasuje do swojego otoczenia. Dopiero, kiedy znalazła się w Nowym 2, wydaje jej się, że spotkała podobne do niej osoby – osoby, które także są inne, niepowtarzalne. Sama klątwa, która ciąży nad jej rodziną jest dość intrygująca i niepowtarzalna. Szczerze powiedziawszy, nigdy nie odgadłabym takiego rozwiązania i przebiegu wydarzeń.

               Styl pani Kelly Keaton jest bardzo przyjemny. Z łatwością czytałam jej powieść i z każdym kolejnym zdaniem wciągałam się jeszcze bardziej w całą historię. Mimo tego, że książka jest skierowana raczej w stronę nastolatek, to powieść „Z ciemnością jej do twarzy” powinna zainteresować każdego fana tego gatunku. Historia nie jest banalna, czego można by było się spodziewać, gdyż sam temat wydaje się być wykorzystany i przemaglowany z każdej możliwej strony. Książka powiewa czymś świeżym i nowym, i tym właśnie bardzo mnie zainteresowała.

                 Bohaterowie w tej powieści są bardzo interesujący. Zwykli dwunastolatkowie są bardzo dojrzałymi osobami, które same pracują na siebie. Sama Aristanae jest bardzo barwną postacią. Wydaje się być niezależna i bojowo nastawiona do wielu rzeczy. Potrafi sama się obronić, co może zadziwić w tej powieści. Mimo tej cechy, Ari jest delikatną kobietą, która potrzebuje trochę czułości i uczucia. Może właśnie z tego powodu, w przeciągu zaledwie niecałej doby, zauroczyła się w jednym ze współtowarzyszy Crank, Sebastianie. To uczucie, które zawisło między Sebastianem a Ari wydało mi się dość dziwne i nieprawdopodobne. To wydarzyło się zbyt szybko, zwłaszcza, że główna bohaterka raczej jest dość samodzielną postacią, która raczej starała się odrzucać od siebie chłopaków. Dla Bastiana zrobiła wyjątek. Ten chłopak wywarł na mnie pozytywne wrażenie, mimo tego, że na samym początku był trochę niemiły i niedostępny. Ale chciał pomóc Ari. Sam był nietypową postacią, posiadającą mieszankę genów, ale więcej nie ujawnię, to zostawiam już zainteresowanym tą powieścią. Od samego początku polubiłam także postać Violet. Ta dziesięciolatka to uzewnętrznienie spokoju ducha, oraz samotnicy. Jest to indywidualistka zakochana w pięknych strojach i maskach. Także jej zwierzątko wzbudziło we mnie pozytywne emocje.

                     Nie umiem stwierdzić, czy samo zakończenie przypadło mi do gustu. To już musi każdy czytelnik samodzielnie ocenić. Kilka spraw nie zostało do końca wyjaśnionych. Mam nadzieję, że autorka szykuje już dla swoich odbiorców kontynuację, gdyż „Z ciemnością jej do twarzy” wydaje się być niedokończoną historią, wręcz krzyczącą i proszącą o dalsze wydarzenia. Przywiązałam się i polubiłam główną bohaterkę. I jestem bardzo ciekawa jakie losy mogą jeszcze spotkać Ari. Książkę serdecznie polecam. 


Za książkę dziękuję: 

Komentarze

  1. Mam tę książkę na oku. Zarówno okładka jak i treść mnie ciekawią, więc czemu nie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Spojrzałam na tytuł i pomyślałam sobie: "kurza stopa, coś mi to mówi". Myślałam i myślałam dłuższą chwilę i zorientowałam się że był przecież film o podobnym tytule: "Ze śmiercią jej do twarzy". Książka wydaje się być interesującą, ale mam wrażenie, że przeznaczona jest raczej dla nastolatek, tak jak wspomniałaś, więc pewnie nigdy nie sięgnę po nią... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę w planach czytelniczych :D Czekam tylko na przypływ gotówki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawe, choć przyznam się- nie słyszałam wiele dobrego o tej ksiażce. Raczej trafiałam na negatywne opinie lub żadne ;)Ale brzmi zachęcająco. Nie wiem skąd te negatywyy na różnych blogach. Myślę, że postawię tę pozycję w kolejce, która na razie jest bardzo dłuuuuuuuuuuuuuga. ;) Poza tym dodaje do obserwowanych blog- zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem już po lekturze jakiś czas. Mi się podobała, chociaż rzadko sięgam po tego typu literaturę. Najlepsze, że będą kolejne części a wtedy już przepadnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakończenie zawodzi przede wszystkim tym, że zapowiada kontynuację, a nie znalazłam o niej żadnej wzmianki, co sugeruje, że zwyczajnie może jej nie być. Byłaby to wielka strata, bo naprawdę dobrze się czytało:)

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i przyznam, że książka mi się podobała. ;) Autorka przedstawiła ciekawą fabułę i chętnie przeczytałabym kontynuację tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze się ją czyta, ale mnie jakoś nie przypadła do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak planuję i nie planuję;p Widziałam różne recenzje i chyba będę musiała sama zaryzykować i przeczytać. Jednak nie w najbliższym czasie, bo lista książek oczekujących jest wielka (jak zawsze)
    PS. Dodaję do linków:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Już od jakiegoś czasu przyglądam się tej książce, ale nie sądzę, żebym przeczytała ją w najbliższym czasie. Cały czas mam mieszane odczucia co do niej ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam i bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście, jakiś czas temu było o niej głośno. Wtedy jakoś ten wysyp recenzji mnie odrzucał, ale książka sama w sobie bardzo mnie do siebie przyciąga. Tak więc dodaję ją do listy ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

NIEWIARYGODNE (2019) | SERIAL NETFLIX

Zwykły, leniwy sobotni wieczór. Dziecko zasnęło, a rodzice siadają do kolacji. W planach miałam czytanie, ale postanowiliśmy do posiłku coś włączyć. Netflix. Padło na miniserial, który mieliśmy od jakiegoś czasu na liście. Na Niewiarygodne.

Pierwszy odcinek nas zmroził, i to dosłownie. Nie drgnęliśmy przez cały jego czas trwania, a po moich policzkach płynęły łzy. Tych emocji nie da się opisać. Już wiedziałam, że nici z czytania. Serial nas pochłonął i nie mogliśmy już skupić się na niczym innym. Dwa wieczory i osiem prawie godzinnych odcinków. Nieźle, bo nie mieliśmy maratonu serialowego od niemal roku. 

Niewiarygodne to historia dziewczyny, która została zgwałcona. To historia dziewczyny, która pod presją organów ścigania, odwołała swoje zeznania, tym samym tracąc swoją autentyczność, ale nie tylko. Straciła też swoje życie. Marie Adler, główna bohaterka, pomimo swojego młodego wieku ma na koncie wiele ciężkich przeżyć. Czy, paradoksalnie, to właśnie jej przeszłość zaowocowała tym,…

WILCZERKA | KATHERINE RUNDELL

Za mną już trzy książki Katherine Rundell: Dachołazy, które skradły moje serce, Odkrywca, który był całkiem okej. Dzisiejszą gwiazdą jest natomiast Wilczerka, która podobała mi się zdecydowanie najbardziej.
Śledząc wydarzenia w książce, zastanawiałam się, jakiej grupie wiekowej jest ona dedykowana. Nie brakuje w niej przemocy, brutalności a nawet rozlewu krwi. I dopiero kiedy przybliżyłam mężowi fabułę, uznał, iż jest to typowa baśń, którą mogą czytać i starsi i młodsi. I chyba to jest racja.
Główna bohaterka, dwunastoletnia Fieo, może pochwalić się ogromną odwagą. Razem z mamą mieszkają w chacie pośrodku lasu, a ich zajęciem jest opieka nad porzuconymi przez arystokrację, wcześniej nieznającymi dziczy, wilkami. Marina i Fieodora są wilczerkami, co niekoniecznie podoba się carowi. W następstwie tego, matka dziewczynki zostaje aresztowana, a dodatkowo, szalony generał Rakow, fan ognia, pali ich dom, a Fieo zostaje z niczym. Dwunastolatka postanawia zatem odbić rodzicielkę i zemścić się…

TRYLOGIA: DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI | WHITNEY G.

Nie wierzę, że mam za sobą romans, a na dodatek trylogię. Nie wierzę, że to jest taki... pikantny romans ociekający seksem. Czasami potrafię samą siebie zaskoczyć, bo potrzebowałam czegoś lekkiego, żeby na chwilę całkowicie się rozluźnić. I tego typu książki mają to do siebie, że wciągają, że nie pozwalają się odłożyć, bo przyciągają do siebie czytelniczkę i zmuszają do lektury. I sama dałam się złapać w pułapkę, do której świadomie się zbliżyłam. Dzisiaj krótko napiszę o całej trylogii Domniemanie niewinności Whitney G., w której skład wchodzą tytuły: Oskarżyciel, Niewinna, Prawo miłości. Jest to seria z prawniczym twistem, a każdy rozdział rozpoczyna się jednym słówkiem z dziedziny prawa i wyjaśnieniem go – przyjemne z pożytecznym – nauką. Nie będę omawiała każdej z książek z osobna, bo są one w specyficzny sposób napisane, a dodatkowo, szkoda by mi było za bardzo zdradzać fabułę drugiego i trzeciego tomu. 
Andrew jest prawnikiem, oczywiście bardzo dobrym. Ma za sobą trudne przejścia…