Przejdź do głównej zawartości

Moja mała wolność - Danuta Hasiak


Szczerze powiedziawszy, nie jestem znawcą poezji, nie czytam jej z zamiłowaniem. Dlaczego? Wydaje mi się, że po prostu nie potrafię interpretować wierszy w ten sposób, w jaki autor by sobie tego życzył. Jednak mimo tych własnych uprzedzeń, biorę do ręki tę delikatną niczym płatek książeczkę o bardzo rozczulającym wyglądzie. Odchylam skrzydełko, a tam wpis od samego Adama Ziemianina:

Wiersze Danuty Hasiak niosą świeżość i bezpretensjonalność. Są jak bukiet kwiatów, w którym znajdziesz niezapominajki, subtelne konwalie, ale i osty, a nawet gałązkę tarniny, bo bukiet wtedy jest najciekawszy, gdy mieni się różnymi odcieniami.”

Nie znalazłam wśród wierszy pani Danuty Hasiak ani jednego wiersza, który nie byłby wierszem wolnym. Hm... może to tylko moje niedopatrzenie? Hm... żaden z wierszy nie jest podporządkowany jakimkolwiek regułom stylistycznym. Każdy z nich jest wolny, przez co bardzo lekko czyta się te wiersze i z łatwością interpretuje na swój własny, nienarzucany przez nikogo sposób.
Najbardziej ze wszystkich wierszy znajdujących się w tomiku, intrygował mnie ten o tytule: Moja mała wolność. Tak właśnie nazwała swój tomik sama pisarka, dlatego tak bardzo mnie on zaciekawił. Dlaczego nie znalazł się na miejscu pierwszym, tylko skrył się wśród innych i czekał na odkrycie przez czytelnika?
„Moja mała wolność”, to wiersz, który [według mnie] mówi o tym, że kiedy tylko człowiek chce, może znaleźć się w każdym miejscu na ziemi. To zależy już od samego człowieka. Nikt nie jest ograniczony przez nic, ani przez nikogo. Sami sobie tworzymy własne reguły.
„Credo” natomiast, to wiersz, który poraził mnie jednocześnie swoją delikatnością, a także ukrytą stanowczością.
nie budźcie mnie” - polecenie które brzmi bardzo twardo, oschle, można dostrzec tryb rozkazujący. Jednak, kiedy doczytuje się:

mam swój budzik 
który bije 
w rytm mego serca”

od razu następuje uczucie ulgi, jak i również ciepła powstałego w okolicy klatki piersiowej. Wiersz ten jest subtelny, a jednocześnie bardzo dosłowny.

jej miłość 
w rytm samby 
ulatywała z dymem 
nerwowo palonych papierosów”

„Uleciało z dymem”, to smutny wiersz, który opowiada o tym, jak namiętność szybko przemija. Uczucia są bardzo ulotne. Wczoraj kobieta była szczęśliwa, jej zmysły grały muzykę namiętności, a
dzisiaj 
siedziała sama 
najbliżej orkiestry”

Poszukiwała tego, co już było jedynie wspomnieniem.
Wiersz, który został dedykowany synowi Marcinowi jest bardzo prawdziwy. „Szczęśliwy lot” przybliża odbiorcy młodość, a przede wszystkim to, że osoba młoda kręci się wokół własnej osi, według własnych zasad. Młodość jest beztroska, nieodpowiedzialna, do czasu, kiedy ten młody człowiek:

„nie spadnie 
na ziemię”

Młoda osoba wcale nie myśli o innych, o konsekwencjach własnych czynów. Zatacza kręgi wokół narzuconego przez siebie pola manewru i nie zwraca uwagi na innych, na to, co czeka go dookoła. Nieraz przez to przelatują mu przez palce piękne chwile.

ma swoją stronę orła 
często zapominając o reszce”

Bardzo poruszył moją wyobraźnię wiersz o tytule: ”Mówiłaś coś do mnie córeczko”. Jest on bardzo smutny, zresztą jak większość wierszy pani Danuty Hasiak. Przedstawia on kobietę z dzieckiem, która myślami wędruje między sklepowymi półkami. Nie zwraca ona uwagi w ogóle na to, co mówi do niej mała córeczka. Dziewczynka została ukazana w lepszym świetle niż jej mamusia, która przez gorączkę świątecznych zakupów, nie zwracała uwagi na ludzi wokół niej.
Nie każdy wiersz znajdujący się w tym tomiku trafił do mnie. Niektóre mnie zaskakiwały, inne wzbudziły ogromne emocje, jeszcze inne przeczytałam bez większego zagłębiania się w nie. Po prostu nie trafiły do moich uczuć. To jednak nie znaczy, że tomik „Moja mała wolność” pani Danuty Hasiak nie jest warty uwagi. Wręcz przeciwnie. Każdy odbiorca zwraca uwagę na inne rzeczy, na rożne tematy poruszane w wierszach.
W tomiku znalazło się kilka wierszy o miłości. Jednak mimo tego, nie potrafię stwierdzić, czy te opisane historie są szczęśliwe. W każdym z nich odczułam jakąś tęsknotę za uczuciem, niespełnienie, a także samotność. Mimo tego, że na początku wszystko zapowiada się pięknie i idealnie, następuje zwrot akcji, pojawia się coś, co psuje całą dobrze zapowiadającą się miłość. To zjawisko można zaobserwować w przypadku wiersza: „Serce i buciki”. Najpierw:

w mojej bajce
to ty jak dobra wróżka
ubrałeś w marzenia 
biednego Kopciuszka”

A już później:

o północy
też uciekłam
zgubiłam 
serce i bucik”

Są takie rzeczy, które mimo biegu lat są odbierane przez ludzi ciągle w ten sam sposób. Mimo przemijającego czasu, wiersze i dzieła sztuki pozostają nienaruszone. Można o tym przeczytać w utworze: „Emily Dickinson”:

jednak na przekór wszystkim 
przetrwała w wierszach”

A także w wierszu: „Tancerka pana Degas”:

Panie Degas 
jakich farb pan użył 
że bukiecik niezapominajek 
który wypadł jej z dłoni 
prosto w moje 
jeszcze po stu latach 
tak mocno pachnie”

To tylko kilka z wierszy, które znalazły się w tomiku pani Danuty Hasiak. Nie jestem w stanie przytoczyć tutaj każdego z nich, bo te, które znalazły się w mojej recenzji, są tymi, które naprawdę zwróciły moją uwagę. I zostaną przeze mnie w szczególny sposób zapamiętane. Większość wierszy autorki, to jej osobiste odczucia, które szczerze powiedziawszy, nie zawsze są rozumiane przez czytelnika. Ale czy to jest ważne? Poeta tworzy dla siebie, nie dla masy.
Tomik Moja mała wolność Danuty Hasiak, to książeczka, którą warto mieć w swojej biblioteczce i powoli czytać, aby odkryć w sobie wiele emocji i delikatność, jaką niosą za sobą te wszystkie ulotne myśli.


Za książkę dziękuję:

Komentarze

  1. Ja także nie znam się na poezji, ale czasami lubię sobie przysiąść i przeczytać parę wierszy. Możliwe, że do tego tomiku także zajrzę, jeśli znajdę go w bibliotece.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiście uwielbiam poezję, chyba tylko ja z całej klasy na polskim czułam prawdziwą przyjemność czytając i interpretując wiersze.. ten tomik chętnie przytulę, bo fragmenty, które umieściłaś w swojej recenzji trafiają do mnie w 100%

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

ZŁODZIEJASZKI | KATHERINE RUNDELL

Niedawno pisałam na blogu o książce Wilczerka Katherine Rundell, która bardzo przypadła mi do gustu i plasuje się wysoko na liście najlepszych (przeczytanych przeze mnie) książek 2020 roku. Dzisiaj natomiast przybywam do Was z krótką opinią na temat Złodziejaszków tej samej autorki. Tym samym mam za sobą wszystkie pozycje Rundell wydane nakładem Wydawnictwa Poradnia K. Czy to znaczy, że mogę się czuć jak ekspert od książek tejże pisarki? Absolutnie nie. Mam jednak mały pogląd na to, co kobieta już napisała i jakie postaci wykreowała.

A było tego niemało. Każda jej powieść jest barwna i wielowątkowa. Postaci nie są płaskie, nie mają też łatwego życia, borykają się niejednokrotnie z niemałymi problemami pomimo młodego wieku. Zawsze są to młode nastolatki i młodzi nastolatkowie, którzy nie boją się wyzwań i odwagi mają zdecydowanie więcej od niejednego dorosłego. Zawsze są to takie osoby, które mają pomieszane losy rodzinne i muszą liczyć na siebie. A dopiero w trakcie przygód znajdują p…

ZDARZYŁO SIĘ WCZORAJ | MAURA ELLEN STOKES

Po literaturę młodzieżową sięgam stosunkowo rzadko, bo nie zawsze umiem się w niej odnaleźć zarówno jeśli chodzi o historię czy prowadzoną narrację. Zatem jej tematyka musi mnie w jakiś sposób zainteresować. I tak właśnie było w przypadku książki Maury Ellen Stokes Zdarzyło się wczoraj, która mnie zaciekawiła pomysłem autorki.

A pomysł do łatwych nie należy, bo odnosi się do śmierci i żałoby. I może jest to oklepany temat, który pojawia się często w literaturze jako główny wątek, jednak w książkach dla młodzieży może zostać różnie przedstawiony. Może okazać się sukcesem ale też i małą klapą. Tutaj klapy nie zaobserwowałam, bo podoba mi się to, co zbudowała Stokes w swojej powieści.
Pomimo tego, że bliżej mi już trzydziestki (o mój Boże!) niż lat nastu, czytając Zdarzyło się wczoraj, nie miałam poczucia, że klimat mi nie odpowiada, albo że jestem nie na miejscu, bo to już nie jest książka dla mnie, że powinnam czytać już tylko książki dla kobiet. Oczywiste jest to, że otoczenie główne…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…