Przejdź do głównej zawartości

Osaczona - P.C. Cast + Kristin Cast


Pierwszy raz patrzę na czystą kartę w OpenOffice i nie wiem co mam napisać o książce. Jak zacząć? Mowa teraz o piątej części Sagi Dom Nocy: Osaczona autorstwa duetu Phyllis Christine Cast i Kristin Cast. 

Moja przygoda z tą serią zaczęła się, ponieważ zaciekawił mnie opis pierwszej części: „Naznaczona”. Szczerze powiedziawszy, już wtedy się zawiodłam na tej powieści, gdyż spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Jednak, jeśli zaczęłam, muszę i skończyć. Dlatego też, dzisiaj postanowiłam napisać o Osaczonej, która, tak jak wcześniej wspomniałam, jest już piątą częścią serii. 

W porównaniu do poprzednich części, Osaczona nie przykuła aż tak mojej uwagi. Wcześniejsze mimo wszystko czytałam jednym tchem, nie mogłam się od nich oderwać ani na moment. A ta część, trochę mnie nudziła, denerwowała, momentami chciałam nią rzucić w kąt. Ale nie mogłam tak postąpić z książką. 

Seria Dom Nocy napisana przez matkę i córkę, pokazuje, jak można źle wykorzystać dobry pomysł na książkę. Osobiście uważam, że główna myśl serii jest niesamowicie wciągająca, poruszająca, a nawet i nie jest aż taka banalna. Ale samo wykonanie daje wiele do myślenia. 

Zoey Redbir, miała niespełna siedemnaście lat, kiedy została naznaczona. Przez to musiała się przenieść do innej szkoły, Szkoły dla Wampirów. Stała się młodą adeptką i musiała nauczyć się nowego trybu życia. Jedyną osobą, która zaakceptowała jej przemianę, jest jej Czirokeska babcia. Matka i jej ojczym nie byli zadowoleni z naznaczenia córki, gdyż należeli do kościelnej grupy i kojarzyli jej naznaczenie z dziełem szatana. Ale, kto by tak nie pomyślał?

Osaczona zaczyna się w momencie, kiedy Zoey i jej przyjaciele znajdują się w tunelach, aby uchronić się w ten sposób przed Krukami Prześmiewcami, a także ich ojcem, przystojnym Kaloną. Neferet, najwyższa kapłanka w Domu Nocy odwróciła się od bogini Wampirów, Nyks, przeszła na złą stronę. Jednak uczniowie szkoły, wierzą swojej kapłance i bez jakichkolwiek obaw, zostają w Domu Nocy. Ale czy na pewno z własnej woli? Potężna moc Kalony hipnotyzuje ich, Potwór kontroluje ich w snach. A Zoey i jej przyjaciele chcą uratować szkołę przed ogarniającym ją mrokiem. Jak tego dokonają? - To pytanie ciągle mi towarzyszyło podczas czytania. 

Należy wspomnieć, że dzięki Neferet powstał nowy rodzaj wampira, czerwony. Ci „normalni”, posiadają znaki na czołach koloru niebieskiego. Jednak u tych nowych, znak jest czerwony. Ci adepci, na szczęście w większości przeszli na dobrą stronę i postanowili pomóc w pokonaniu Kalony i jego synów. Kramisha, czerwona adeptka, posiada wizje, poprzez które tworzy wiersze. Dzięki nim, pisała o samym Kalonie, dzięki czemu Zoey wraz z przyjaciółmi przez jeden z wierszy mogli domyślić się jak pokonać tego Potwora. 

Dialogi prowadzone przez głównych nastoletnich bohaterów momentami sprawiały, że czułam się dużo starsza niż jestem. Zastanawiałam się, czy normalna, Polska - i nie tylko - młodzież, posługuje się takim słownictwem...Osobiście ja, jako nastolatka nie używam wyrażeń w stylu: ”ja pierdziu” czy „o w mordę jeża”. Chociaż to drugie jest jeszcze powszechnie znane i możliwe, że stosowane przez młodzież. 

Sama Zoey Redbird, adeptka Domu Nocy jak dla mnie jest wyidealizowana. Posiada moc pięciu żywiołów: wody, ducha, wiatru, ognia, ziemi. Według mnie, nie powinna zostać rzucona na aż tak głęboką wodę, gdyż jej przyjaciele, każdy z osobna, posiadają moc któregoś żywiołu. Chyba za dużo władzy jest w posiadaniu tych młodych ludzi. Czy tylko ja mam takie wrażenie? 

Przeczytawszy tę książkę czułam niedosyt. Miałam wrażenie, że autorki skupiły się nie na tym co trzeba. Samej akcji było stanowczo za mało. Zakończenie nie było aż takie zaskakujące i trzymające w napięciu. A jak dla mnie, cała część tego cyklu, skoncentrowana była w większości na sferze miłosnej. Zoey, jak w poprzednich tomach, ma problemy z chłopakami. Posiada swojego ludzkiego „partnera” - Heath'a, z którym była jeszcze jako człowiek, także ma wampirzego „małżonka”, Erika, którego poznała dopiero w Domu nocy. Jednak dwa problemy to za mało. Autorki wymyśliły dla Zoey jeszcze trzeciego chłopaka, któremu nie wierzą jej przyjaciele, gdyż sam służył samej Neferet. Reasumując: z książki zrobił się nudny melodramat i romans. Za mało było konkretów, a za dużo zwykłych wydarzeń i rozmów bohaterów. 

Książka nie jest taka zła jaka może się wydawać. Okładkę ma bardzo ładną, a dla takiego wzrokowca jak ja, jest to ważna cecha. Sam pomysł też nie jest zły, wciąga czytelnika, jednak tak jak już wcześniej wspominałam, wykonaniem nie mogły się pochwalić P.C. Cast i Kristin Cast. Polecam, ale nie osobom, które czytają „ambitniejszą” literaturę wampiryczną. 

Komentarze

Zobacz również:

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC | JANINA BĄK

Do książki Janiny Bąk przymierzałam się od marca, jeszcze przed jej premierą. Jestem właśnie z tych opornych matematycznie, jednak zawsze statystyka była moim ulubionym działem, z którego mogłam sobie podciągnąć ocenę. Uff, na szczęście to już za mną. Skusiłam się na Statystycznie rzecz biorąc. Czyli ile trzeba zjeść czekolady żeby dostać Nobla , jednak lektura musiała nieco poczekać na swoją kolej. Musiałam chyba nabrać zaufania do autorki, polubić się z nią i dojrzeć do decyzji. Ostatecznie sięgnęłam po powyższą książkę dosyć spontanicznie, bowiem zaczęłam ją czytać córce do snu i praktycznie większość treści poznawałam czytając na głos. Polubienie się z Janiną Bąk na jej Instagramie i pokochanie jej poczucia humoru nie było zbyt trudne. Uwielbiam ją, jest niesamowicie inteligentną babką. Dlatego też wiedziałam, że czytanie Statystyki będzie i pożyteczne i zwyczajnie… przyjemne. I się nie myliłam. Autorka potrafi rozbawić czytelnika, przy okazji rzuca trafne spostrzeżenia na tema

AKCJA CZYTELNICZA CZYTAJ.PL

Kolejny raz wystartowała akcja czytelnicza Czytajpl, w tym roku jej hasłem przewodnim jest Znowu czytam!  Przez cały listopad na platformie Woblink jest dostępnych dwanaście darmowych książek, do posłuchania i/lub poczytania. 12 tytułów, to naprawdę dużo i jest w czym wybierać.  Sama bardzo lubię tę akcję, bo zawsze jestem w stanie znaleźć coś ciekawego dla siebie, a nawet - tak jak w zeszłym roku - odnaleźć genialny tytuł, w tym przypadku mam na myśli Chrobot Tomka Michniewicza. I na tę edycję również liczę, mam nadzieję, że wśród poniższej listy przesłucham coś ciekawego.  Jakub Ćwiek „Topiel” (Wydawnictwo Marginesy) Wojtek Drewniak „Historia bez cenzury 5. I straszno, i śmieszno – PRL” (Wydawnictwo Znak)  Paulina Hendel „Strażnik” (We Need YA)  Mikołaj Łoziński „Stramer” (Wydawnictwo Literackie)  Karolina Macios „Czarne morze” (Wielka Litera)  Andri Snær Magnason „O czasie i wodzie” (Karakter)  Jakub Małecki „Horyzont” (Wydawnictwo SQN)  Robert Małecki „Zadra” (Czwarta Strona)  Rem

CHWILOWA ANOMALIA. O CHOROBACH WSPÓŁISTNIEJĄCYCH NASZEGO ŚWIATA | TOMASZ MICHNIEWICZ

Po moim zeszłorocznym odkryciu i przesłuchaniu Chrobotu Tomasza Michniewicza, nie mogłam nie skusić się na Chwilową anomalię tegoż autora. Jak grzyby po deszczu wydawane są książki o tematyce pandemicznej, bo to chwytliwe jest, głośne, ale ja nadal staram się trzymać od nich z daleka. Czytałam jedynie Pandemię. Raport z frontu Pawła Kapusty, bo wiedziałam, że ta książka będzie dobra i rzetelna. W tym przypadku również wierzyłam, iż Michniewicz nie napisze niczego dla głośnego tytułu, aby złapać więcej czytelników. Chwilowa anomalia. O chorobach współistniejących naszego świata nie jest książką oczywistą, bo rozmowy przeprowadzane z zaproszonymi rozmówcami, profesorami, specjalistami i ekspertami w swoich dziedzinach nie są stricte pandemiczne, choć ostatecznie do tego tematu dążą. Jest to mądra książka, otwierająca oczy i tłumacząca wiele kwestii z ekonomi, technologii czy ze świata polityki. Dla mnie bardzo wartościowymi rozmowami były te z instruktorem psychologii konfliktu, Jacki