Przejdź do głównej zawartości

Stosik czerwcowy - numer sześć


Mam za sobą bardzo stresujący miesiąc. Ale... ufff... matura zdana. niepewność poszła w niepamięć. Humor jest już lepszy. ;) 


Przed państwem prezentuje się mój czerwcowy zbiór książek. I nie tylko moich. Z mamą w tym miesiącu zaszalałyśmy i wybrałyśmy kilka książek z jej tematyki. Któż wie... może także i ona zacznie pisać dla Was recenzje? ;)

  

Od lewej strony: 

1. "Miłość, tylko miłość" Mirosław Sośnicki - Do recenzji od Wydawnictwa MTM. Bardzo mnie ucieszył autograf autora,zwłaszcza, że książki otrzymałam dzisiaj, tuż przed wyjazdem po wyniki matur.

2. "Modżiburki dwa" Mirosław Sośnicki - Także od Wydawnictwa MTM. Również z autografem autora. Tytuł książki jest bardzo intrygujący i już nie mogę się doczekać, jak zapoznam się z tajemnicą owego tytułu. Dziękuję bardzo za te dwie książki ;)

Od prawej strony:

3. "Szeptem" Becca Fitzpatrick - Zakup własny. 
4. "Crescendo" Becca Fitzpatrick - Dostałam na Dzień Cioci ;) [Tak, tak  - nie ma takiego dnia] 

Od góry: 

5. "Wycieczka na tamten świat" Anna i Siergiej Litwinowie - Książka do recenzji od Wydawnictwa Oficynka. Dziękuję bardzo ;)

6. "Neva" Sara Grant - Książka wygrana na portalu nakanapie. Dziękuję ;)

7. Trylogia Millennium Stieg'a Larson'a - Zakup własny. 


A oto stosik mamy: 

  

Od góry: 

1. "Minaret",  "Tłumaczka"  Leila Aboulela 

2. "Arabska córka" Tanya Valko - do kompletu z "Arabską żoną" 

3. "Za zasłoną strachu""Pohańbione" Samia Shariff

Autografy: 

    

Zakładka od nakanapy:

 


Jak widać, moja czteroletnia siostrzenica pomagała mi dzisiaj przy robieniu zdjęć. Zarówno jej paluszek jak i twarzyczka prezentują dzisiaj moje małe zdobycze. ;) 

Komentarze

Zobacz również:

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…