17 marca 2017

Pokój | Emma Donoghue | Książka czy film?



Thriller psychologiczny to gatunek, w którym odnajduję się w stu procentach. Zazwyczaj. Lubię skomplikowane kreacje bohaterów, którzy mają kilka stron do odkrycia. W książce Emmy Donoghue Pokój intrygujących postaci nie brakuje, mimo to, momentami ciężko czytało mi się powyższy tytuł i musiałam robić sobie przerwy.


Mama i pięcioletni synek mieszkają w małym pokoiku na tyłach domu, którego położenia nie znają. Kobieta od siedmiu lat nie wychodziła na zewnątrz, a Jack nigdy nie poznał świata zewnętrznego. Są więzieni przez bezimiennego mężczyznę, bez szans na ucieczkę. A jednak pewnego dnia udaje im się ułożyć plan doskonały i odnaleźć drogę ratunku.

Cała historia jest przekazywana czytelnikowi przez małego chłopca, opisującego świat, którego w ogóle nie zna i odkrywającego dopiero to, co znajduje się na zewnątrz ich pokoju. Sprawia to, że styl samej książki jest nieco lżejszy, bardziej dziecinny, choć temat nie jest łaskawy i łatwy w odbiorze. Jednak to samo sprawia, iż opowieść jest jeszcze bardziej wstrząsająca i ujmująca. Tak, oddziałuje na czytelnika i każe mu zastanowić się nad problemem porwań i przetrzymywań ludzi, a także notorycznych gwałtów na kobietach. Powieść ta jest inspirowana właśnie historiami ofiar porwań, jednak najważniejsza w tym tytule jest kwestia samej adaptacji mamy i syna do świata zewnętrznego. Autorka pokazała jak więzienie w szopie zmieniło postrzeganie świata przez kobietę.


Wartkiej akcji w Pokoju nie zaznacie. Wszystko toczy się własnym, powolnym torem, do którego należy się dostosować. Osobiście polubiłam Jacka, narratora tejże historii i ubolewałam nad jego losem, a zwłaszcza tym, ile wysiłku kosztowało go przystosowanie się do warunków będących nazewnątrz pokoju.

Książkę polecam fanom gatunku i pasjonatom nieprostych tematów, w których psychika ludzka jest mocno nadwyrężona. Może nie jestem zachwycona Pokojem tak, jak się tego spodziewałam, ale była to po prostu dobra opowieść, która potrafiła zaciekawić i wciągnąć czytelnika.


KSIĄŻKA CZY FILM?


Moja przygoda z historią o więźniach w szopie rozpoczęła się od filmu, który bardzo mi się spodobał, wbił w fotel, a przede wszystkim zmusił mnie do zapoznania się z pierwowzorem.
W tym porównaniu zdecydowanie wygrywa ekranizacja. Lepiej buduje napięcie i bardziej wciąga, a opowieść sama w sobie jest płynniejsza. W książce jednak narracja pięciolatka przytłacza i sprawia, że całość jest toporna. Kreacja kobiety jest też łatwiejsza w odbiorze, bardziej zrozumiała.


Oczywiście nikogo nie zniechęcam do przeczytania książki, bo jest ona dobra, ale tylko dobra. Film jest mocniejszy, dosadniejszy, po prostu lepszy. Jest to w pełni subiektywne porównanie,więc zachęcam każdego do skonfrontowania sobie owej historii w tych dwóch formach.


Stosujecie się do zasady najpierw książka, później film?  


5 komentarzy:

  1. Wczoraj wspominałaś mi o tej książce i filmie, nie ukrywam, że mnie zaciekawiłaś. Poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jednak najpierw chcę poznać książkę, a potem film, choć film kusi mnie już od taaaak dawna, że nie wiem czy wytrzymam :D Zwłaszcza, że tak polecasz noooo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam i nie oglądałam, ale nadrobię jedno i drugie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Film oglądałam. Długo nie mogłam przestać o nim myśleć.
    Książki nie czytałam. Może, gdy kiedyś wpadnie mi w ręce przeczytam dla porównania :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze mam przed sobą i powieść i film, ale wolałabym wpierw przeczytać książkę, dopiero później obejrzeć film :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...