Przejdź do głównej zawartości

Falcon. Na ścieżce kłamstw | Katarzyna Wycisk



    Polska literatura fantastyczna nie jest mi zbyt bliska, rzadko po nią sięgam, czasem jednak warto zrobić wyjątek. I tym wyjątkiem stał się dla mnie debiutancki tytuł Katarzyny Wycisk Falcon. Na ścieżce kłamstw. Zdecydowanie jestem pozytywnie zaskoczona tą lekturą, zadziwiła mnie swoją wartkością i wciągającą fabułą.


    Główna bohaterka, Alex, nie ma rodziców, zginęli w niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Mieszka z babcią, którą bardzo kocha, pracuje i … nie ma czasu na odpoczynek czy rozrywkę. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego wieczoru jest świadkiem morderstwa, widzi człowieka władającego ogniem. Czy to możliwe? Czy takie rzeczy istnieją? Od tego momentu dziewczyna nie jest bezpieczna, musi opuścić babcię, jedynego członka rodziny, i walczyć o swoje życie.






    Falcon. Na ścieżce kłamstw jest bardzo dobrze napisanym debiutem. Podczas lektury nie nudziłam się, wręcz z wypiekami na twarzy śledziłam losy głównej bohaterki i jej nowo poznanych znajomych. Nie brak w tejże książce sztampowych elementów tak bardzo charakterystycznych dla fantastyki młodzieżowej, albo jak kto woli, dla fantastyki dla dziewczyn. Jednak mimo wszystko, całość czytało mi się naprawdę dobrze, szybko, a cała akcja została zgrabnie i logicznie poprowadzona. Autorka posługuje się lekkim piórem, bohaterowie są całkiem ciekawie wykreowani, nie papierowi, tylko rzeczywiści.

    Ogólnie rzecz ujmując, nie mam się do czego doczepić ;) Katarzyna Wycisk zaskoczyła mnie swoim debiutanckim dziełem. Nie mogę się doczekać kolejnej części ;)   

Komentarze

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…