Przejdź do głównej zawartości

OPIEKUNOWIE | DEAN KOONTZ


Lubię słuchać audiobooków podczas spacerów z córką. I chyba wiele razy o tym wspominałam tutaj ;) Jest to dla mnie niejednokrotnie możliwość przeczytania książki, na którą nie mam czasu w normalnym trybie. I właśnie szukając czegoś do posłuchania, trafiłam na tytuł Opiekunowie. Dean Koontz dotychczas był dla mnie autorem, którego znałam jedynie z nazwiska, nie wiedziałam czy to, co tworzy może mnie zainteresować. Okazało się, że jak najbardziej. Jego książka całkowicie przypadła mi do gustu i chociaż staram się nie słuchać niczego powyżej 7 godzin (jakoś samo tak wychodzi, ale przestaję już patrzeć na czas audiobooków!), to 12 godzin słuchania jego powieści było samą przyjemnością.

No dobra, przyjemnością, to może duża przesada, bo historia łatwa ani lekka, ani tym bardziej przyjemna nie jest. Jest niepokojąca, a przede wszystkim niebezpieczna. Występuje w niej wiele niebezpieczeństw zarówno ze strony ludzi śmiertelnych jak i istot, w których DNA grzebano.

Akcja rozpoczyna się kiedy Travis wyjeżdża na odludzie, aby nieco się rozerwać postrzelać do węży. Nie będziemy komentować tutaj, co dla kogo jest rozrywką i formą rozluźnienia, okej? I podczas tego odpoczynku natrafia na psa, który potrzebuje jego pomocy, bo coś czai się w ciemnej dróżce. Mężczyzna przygarnia psa, bo okazuje się ten bezpańskim około rocznym psiakiem, którego wkrótce nazywa Einsteinem, bowiem golden retriever jest bardzo mądrym zwierzęciem. Zaskakująco inteligentnym. Szczęśliwym zrządzeniem losu Travis spotyka na swojej drodze trzydziestoletnią Norę, która zdaje się nie znać świata i jego zasad. Przez lata była źle traktowana przez ciotkę i po jej śmierci nie potrafi się otworzyć. Ich spotkanie w parku jest znamienne, zwłaszcza, że to ten inteligentny pies staje się ich swatką. Niedługo po tym pierwszym spotkaniu dwójka bohaterów staje się nierozłączna i próbują rozwikłać zagadkę pochodzenia Einsteina i tego, czego pies się boi. Ich odkrycia są niezwykłe i niepojęte.

Książka Opiekunowie jest wielowątkowa, a raczej wielobohaterowa. Bo sama fabuła bardzo mocno trzyma się głównego wątku, czyli… laboratorium, w którym modyfikowano DNA i chciano stworzyć niesamowite istoty. Jak już wiemy, jest pies, który jest inteligentny, jednak zagadką może być to, kim albo czym jest to, czego owy pies się boi. Oprócz Nory i Travisa, w skład bohaterów wchodzą między innymi: płatny morderca, policjant federalny, prawnik Nory, a także kilka ofiar Obcego. Dla mnie, powyższy tytuł jest świetnie napisany, przepełniony akcją, jest rozbudowany ale nie nudny. Zaskoczył mnie, bo bałam się, że jego objętość jednak może być przytłaczająca, a nie była.

Cieszę się bardzo, że moje pierwsze spotkanie z twórczością Koontza okazało się takim strzałem w dziesiątkę! Nie wiem czy jest coś, co mi się w tej książce nie podobało. Dla mnie może nie był to horror, jednak gatunkowo książka wpasowuje się w tematykę, bo są trupy oraz niezidentyfikowana postać atakująca w mroku. Może i się nie bałam, ale wierzę, że czytając książkę wieczorem przy zgaszonym świetle w niektórych momentach można by było poczuć odpowiedni klimacik.

Opiekunowie to zdecydowanie książka, którą mogę polecić. Sama teraz będę musiała zapolować na jakieś inne tytuły autora. Może macie coś do zaproponowania?

Komentarze

  1. Ja również bardzo lubię audiobooki. Często ich słucham w drodze lub podczas sprzątania, albo na rowerze. :) Sama nie znam twórczości Koontza póki co, ale dużo dobrego czytam na temat jego książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Audiobooki do mnie jakoś nie przemawiają, zawsze podczas słuchania zasypiam momentalnie 😂
    Twórczość Koontza znam (oczywiście w wersji papierowej) i serdecznie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolę papierowe książki, ale takich też chętnie posłucham :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

OFFLINE. JAK DZIĘKI ŻYCIU BEZ PIENIĘDZY I TECHNOLOGII ODZYSKAŁEM WOLNOŚĆ I SZCZĘŚCIE | MARK BOYLE

Nie da się nie zauważyć, że technologia zawłaszcza sobie naszą codzienność, że jesteśmy od niej uzależnieni. Z jednej strony spełnia ona swoją, chyba najbardziej promowaną, funkcję, czyli zbliża do siebie ludzi, którzy mogą się ze sobą kontaktować niezależnie od miejsca zamieszkania. Z drugiej jednak strony, oddala ona ludzi od siebie. Sama nie mogę patrzeć na to, jak ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, wpatrują się w ekrany. Albo kiedy turyści zamiast korzystać z wypoczynku i przeżywać atrakcje, oglądać je własnymi oczami, np. w oceanarium, wszystko nagrywają i oglądają przez ekran telefonu. Po co?

Technologia to jedno, ale sama elektryczność w naszym życiu zakorzeniła się w tak oczywisty i bezpardonowy sposób, że nie wyobrażam sobie przetrwania bez niej. Tak, przetrwania. Mogłabym odciąć się na kilka dni od energii, technologii, ale byłaby to forma rozrywki, wyciszenia tudzież zebrania myśli, a nie sposób na nowe życie. A jednak znalazł się człowiek, który postanowił skończyć z typow…

GDYBYM MOGŁA KUPOWAĆ KSIĄŻKI, TO BYM SIĘ SKUSIŁA #4

Dzień dobry moi mili!Mam wrażenie, że w tym roku zrobiłam dla siebie najlepszą rzecz jaką mogłam zrobić, a mianowicie założyłam konto na Legimi. A końcem 2018 roku stworzyłam swój profil na Storytel. Te dwie decyzje zaowocowały u mnie zmianą stosunku do książek i ich formy. Dzisiaj nie będę pisać stricte o powyższych aplikacjach, wspomnę natomiast o kilku książkach, na które z chęcią bym się skusiła w najbliższym czasie, czyli mowa będzie o premierach książkowych. Jednym z moich postanowień na ten (jakże cudowny dla całego świata!) 2020 rok było nie kupowanie żadnych książek. I faktycznie owego postanowienia się trzymam, dlatego seria o interesujących mnie zapowiedziach książkowych nazywa się Gdybym mogła kupować książki, to bym się skusiła. Nie szukam aktualnie jakichś najlepszych ofert sprzedaży, nie śledzę wyprzedaży książkowych, w ogóle mnie nie kuszą promocje. Naprawdę. Jak wiem, że jakaś interesująca mnie książka ma premierę, w pierwszej kolejności sprawdzam Legimi. Jeżeli jest …

PODSUMOWANIE WYZWANIA KOBIECEJ FOTO SZKOŁY I MOJE ZDJĘCIA

Cześć! Dzisiaj wyjątkowo w sobotę i wyjątkowo nie o książkach tudzież filmach. Dzisiaj będzie o zdjęciach, które publikowałam w ramach wyzwania Dominiki z Kobiecej Foto Szkoły. Zacznijmy jednak od tego, że Dominika ma super dar tłumaczenia ludziom jak zrobić ładne zdjęcia w warunkach domowych, zawsze doradzi i rozwieje wątpliwości. Kobieta złoto. A  jeżeli jej nie znacie (w co wątpię!), to szybko nadrabiajcie jej profil Kobieca Foto Szkoła na Instagramie i dołączcie do jej obserwatorów ;) Dominika jest założycielką super inicjatywy pod hasztagiem #instawtorek i każdy chętny, jak sama nazwa wskazuje - co wtorek - publikuje zdjęcie o określonej tematyce. Dwa razy w roku jest organizowana akcja, która trwa przez 5 dni i na każdy dzień jest podany wcześniej temat. Na email natomiast są wysyłane wskazówki i dobre rady jak wykonać dane zdjęcie, a także są organizowane lajwy, aby móc podzielić się swoimi wrażeniami z akcji. W tym roku jest to moje pierwsze wyzwanie zdjęciowe, we wtorkowych b…