Burka w Nepalu nazywa się Sari | Edyta Stępczak


„Dobra kobieta zawsze będzie obawiała się tego, co inni o niej powiedzą, a zła będzie robić, co chce, i chodzić, dokąd chce” - str. 73

Czasem są takie książki, o których ciężko coś napisać, bo brak jakiegokolwiek komentarza. I nie chodzi o to, że są one słabe czy nudne i nic nie wniosły do naszego życia, bynajmniej. Jest wręcz przeciwnie, bo reportaż Edyty Stępczak Burka w Nepalu nazywa się Sari,to bardzo wartościowy tytuł i nie ma takich słów, które byłyby odpowiednie, aby o nim opowiedzieć. Jednak spróbuję.
Kiedy czyta się takie książki, ma się wrażenie, że nie docenia się własnego życia. Zwłaszcza my, kobiety, chcemy więcej i więcej, a w Nepalu czy Chinach najgorszą rzeczą jaka może się przydarzyć rodzicom, to córka. A bycie kobietą w niektórych krajach Azjatyckich to przekleństwo, brak możliwości decydowania o własnym życiu, wieczne poniżanie i usługiwanie mężczyznom.


„Nepalska kobieta na kolejnych etapach życia zależy od ojca, brata, męża, teścia i syna, to oni kontrolują jej seksualność oraz zdolności reprodukcyjne. Postrzegane jako własność mężczyzn, kobiety nie mają wpływu na prokreację – o tym, kiedy i ile razy zajdą w ciążę, decyduje mąż i członkowie jego rodziny. Zatem rodzice wybierają córce męża, a mąż i teściowie stanowią o ilość potomstwa.” - str. 72

Autorka w swojej książce porusza tematy takie jak: prawa, a przede wszystkim obowiązki kobiet, aranżowane małżeństwa, handel ludźmi, prostytucja i gwałty, czy edukacja. Widać, że Stępczak włożyła dużo pracy w napisanie powyższej książki, kontaktowała się z wieloma instytucjami i fundacjami, a także przytacza w niej dużo wypowiedzi Nepalskich kobiet o ich sytuacji rodzinnych, a zdobycie tych wszystkich informacji (jak sama pisze) nie zawsze było proste. Niewiele z powyższych tematów dotyczy problemu mężczyzn, bo jedynie małżeństwa i edukacja, mogą na nich mieć bezpośredni wpływ. Chyba najcięższy w tej pozycji jest fakt, że bardzo często kobiety w Nepalu są dla siebie wrogami, zamiast się jednoczyć, wspierać - poniżają.
Burka w Nepalu nazywa się Sari, to wstrząsający reportaż, podczas lektury marzyłam o tym, aby to była jakaś fikcja literacka, zbiór bzdur i stereotypów. Ale nie... Skala problemu przemocy psychicznej i fizycznej wobec kobiet jest ogromna i przytłaczająca, ale na szczęście znaleźli się odważni, którzy postanowili zawalczyć z systemem. Nie jest to równa walka, ale powoli dążąca do zmian, przede wszystkim do zmian w myśleniu młodych ludzi, którzy mogą zapoczątkować jakieś rewolucje w podstawowych prawach człowieka.


„Religia ma przemożny wpływ na status kobiet; instytucjonalizuje okrucieństwo i usprawiedliwia różnorakie formy skierowanej przemocy w rodzinie i społeczeństwie. Społeczny wizerunek kobiety nie wywodzi się jednak wprost z religii, ale od ludzi, którzy ją na przestrzeni wieków interpretowali. Manipulacja przy użyciu religii służyła zwiększeniu podległości kobiet wobec mężczyzn.” - str. 12

Zdecydowanie za mało czytam reportaży, co muszę koniecznie zmienić. Takie książki jak ta Edyty Stępczak sprawiają, że chce się czytać ich więcej, chce się wiedzieć jak życie kobiet wygląda w różnych miejscach świata, i ogólnie chce się zdobywać wiedzę o życiu innych ludzi i ich kulturze. Burka w Nepalu nazywa się Sari, to warty uwagi tytuł, otwierający oczy, emocjonujący i szokujący. Jeżeli macie mocne nerwy, to polecam serdecznie.


Komentarze