Przejdź do głównej zawartości

Kwiecień 2018 w pigułce


Kwiecień zaowocował piękną pogodą, możliwościami spędzania czasu na kocyku w parku czy na wędrówkach po lesie. W kwietniu przeczytałam też prawie sześć książek, co jak dla mnie jest naprawdę dobrym wynikiem. Nadeszła już najwyższa pora na małe podsumowanie ubiegłego miesiąca, troszkę się w nim działo, byliśmy w kilku trasach, spotykaliśmy się ze znajomymi. Ogólnie było to miłe trzydzieści dni.

Jeżeli chodzi o zdjęcia, to kilka ich zrobiłam w kwietniu, a to dzięki miłej wędrówce po lesie. Ostatnio wychodzę ze strefy swojego komfortu, bowiem wolę zanudzać w domu, aniżeli wychodzić na dzikie tereny. W tym roku się to właśnie zmienia. Rewolucja.


W tym roku również spełniam swoje tatuażowe marzenia, zrobiłam sobie kolejną dziarkę. Jednak nie pokażę Wam jej jeszcze, bo... nie zrobiłam zdjęcia, naprawdę. Tak jak Wam ostatnio wspominałam, rękaw sam się nie zrobi, więc powoli swoje naklejki na ręce zbieram, póki co, mam ich trzy sztuki.


Może przejdę teraz do książek, bo kilka bardzo fajnych mi się ostatnio trafiło. Godną uwagi jest zdecydowanie znana wszystkim z Instagrama Czwarta małpa. Nie dziwię się, że jest ona tak popularna i przy okazji bardzo fotogeniczna. Jeżeli jesteście fanami thrillerów i kryminałów, a jeszcze tej pozycji nie znacie, sięgajcie, bo naprawdę warto. Ważną książką, którą miałam okazję przeczytać było Cięcie o obrzezanych kobietach. Nie chcę Wam za dużo o niej pisać, bo uważam, że jest to pozycja do poznania osobiście. Zarówno o Czwartej małpie jak i Cięciu pisałam na blogu, zaglądajcie.


Oprócz dobrych książek, miałam też do czynienia z tymi słabszymi, albo... gniotami. Zdecydowałam się w kwietniu na swoje pierwsze spotkanie z twórczością Danielle Steel i okazało się, że nie jest to autorka dla mnie. Nie wszystko stracone, to książka o niczym, nudna niczym flaki z olejem i przegadana, po 100 stronach odrzuciłam ją, bo nie dałam rady przetrwać tego koszmaru. Nie polecam. Dzisiaj oddałam ten tytuł do plenerowej biblioteczki, może znajdzie swoich czytelników, którzy lubią styl autorki. ;) Co najgorsze, książka ta sprawiłam, że nie umiem się zabrać za żadną książkę, do niczego mnie nie ciągnie, nie lubię takiego stanu.


No i na koniec mam serial. W sumie bardzo przypadkowo zaczęłam go oglądać, bowiem na czas składania i wieszania prania, włączyłam sobie Riverdale. Wiele razy nazwa tego serialu przewijała mi się na różnych profilach na Instagramie, nie miałam pojęcia o czym on w ogóle jest, włączyłam w ślepo. Pierwszy odcinek nie do końca mi się spodobał, jednak postanowiłam dać Riverdale szansę. Nie uważam, żeby to był super ambitny serial, jest raczej głupkowaty, choć momentami intrygujący. A tam gdzie ciało, tam jest i moja ciekawość. Aktualnie jestem już w sezonie drugim, sądzę, że jest to naciągane wszystko i grubymi nićmi szyte, ale oglądam, bo... tak, bo mogę. Być może wymięknę w pewnym momencie, zwłaszcza jak będą chcieli pociągnąć osiemdziesiąt trzy sezony... To byłaby przesada.



Okej, tak właśnie się u mnie prezentował kwiecień. Był miły, choć nie mam za wiele o nim do powiedzenia. Może w maju będzie się działo coś więcej, jakieś wycieczki albo sesje zdjęciowe z książkami.
Mam nadzieję, że Wasz kwiecień minął w dobrych nastrojach, że przeczytaliście same dobre książki, obejrzeliście warte uwagi produkcje i spełniliście jakieś swoje marzenie ;)

Komentarze

  1. Aż nie chce się wierzyć, że początek kwietnia był szary i ponury a koniec to już lato...Cóż gdy się dużo czyta niestety trzeba trafić też na gnioty jak je zwiesz :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne zdjęcia i bardzo interesujące książki pokazałaś :D

    SERDECZNIE ZAPRASZAM NA NASZ BLOG

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

SERYJNI MORDERCY | MICHELLE KAMINSKY

Ostatnio zrobiło się u mnie kryminalnie i morderczo na tyle, że mąż zaczął się mnie bać. A będąc całkowicie szczerą tudzież poważną, to faktycznie temat morderstw mnie pochłonął i jakoś dobrze czyta mi się o zbrodniach. Wiem, brzmi okropnie. Jednak jak sama Michelle Kaminsky w książce Seryjni mordercy pisze „...seryjni mordercy nas fascynują i przerażają. Myśl o nich nieraz prześladuje nasze umysły...”* I możliwe, że tak jest troszkę u mnie, że zaczęłam śledzić prawdziwe historie i przestać nie umiem.

Na blogu niedawno wspominałam o książceRozmowy z seryjnymi mordercami, która jest jakby zupełnym przeciwieństwem tej, o której dzisiaj Wam nieco napiszę. Tytuł Seryjni mordercy Michelle Kaminsky ma bardzo specyficzną formę, bardzo skrótową i momentami ma się wrażenie, że czyta się poszczególne strony z Wikipedii. Jest to zbiór stu pięćdziesięciu pytań i odpowiedzi z kategorii kryminalnej. Im dalej w treść książki czytelnik się zagłębia, tym mroczniejsze tajemnice morderstw poznaje i całk…

OPIEKUNOWIE | DEAN KOONTZ

Lubię słuchać audiobooków podczas spacerów z córką. I chyba wiele razy o tym wspominałam tutaj ;) Jest to dla mnie niejednokrotnie możliwość przeczytania książki, na którą nie mam czasu w normalnym trybie. I właśnie szukając czegoś do posłuchania, trafiłam na tytuł Opiekunowie. Dean Koontz dotychczas był dla mnie autorem, którego znałam jedynie z nazwiska, nie wiedziałam czy to, co tworzy może mnie zainteresować. Okazało się, że jak najbardziej. Jego książka całkowicie przypadła mi do gustu i chociaż staram się nie słuchać niczego powyżej 7 godzin (jakoś samo tak wychodzi, ale przestaję już patrzeć na czas audiobooków!), to 12 godzin słuchania jego powieści było samą przyjemnością.

No dobra, przyjemnością, to może duża przesada, bo historia łatwa ani lekka, ani tym bardziej przyjemna nie jest. Jest niepokojąca, a przede wszystkim niebezpieczna. Występuje w niej wiele niebezpieczeństw zarówno ze strony ludzi śmiertelnych jak i istot, w których DNA grzebano.

Akcja rozpoczyna się kiedy…

UNORTHODOX (2020)

Po naszej rewelacyjnej, choć nie łatwej przygodzie z serialem Niemożliwe, skusiliśmy się z mężem na obejrzenie Unorthodox, o którym jest dość głośno ostatnio. Tym razem serial ma cztery odcinki, więc można całość zobaczyć w jeden – dwa wieczory.

Nie było łatwo, powiem szczerze. A jest to związane z tematyką, jaką podejmuje produkcja. Jednak postanowiliśmy z mężem przebrnąć przez serial, bowiem uznaliśmy, że dla prawdy warto się czasem lekko pomęczyć. Tak, serial Unorthodox jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami opisanymi w książce Deborah Feldman o tym samym tytule. Jak się po czasie okazało, słowo inspiracja jest dość kluczowe, co zdecydowanie może być ogromnym minusem całości.

Główna bohaterka Estera ucieka z Nowego Jorku od swojego męża, od społeczności ortodoksyjnych Żydów, w której żyje. Trafia do Berlina, gdzie spotyka otwartych ludzi ze szkoły muzycznej i dostaje od nich całe mnóstwo pomocy. Serial charakteryzuje się masą zbiegów okoliczności, bo nie da się ukryć, główna b…