Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2018

Kształt wody [2017/2018]

Idąc do kina na Kształt wody nie wiedziałam czego mam się spodziewać, jednak oczekiwałam filmu lżejszego, fantastycznego, czegoś z kategorii Czarownicy która była w jakiś sposób przerażająca, jednak widok dziecka (od pewnego wieku, oczywiście) w kinie nikogo nie dziwił. Na Kształt wody z dzieckiem iść nie można. Na pewno czegoś takiego nie przypuszczałam zobaczyć na sali kinowej, wyszłam z kina skonfundowana z nawałnicą myśli w głowie. To Guillermo del Toro w swojej specyficznej formie i wizji świata, który jest doskonale niedoskonały.

Anatomia skandalu | Sarah Vaughan

Niektórzy ludzie wydają się być nienaruszalni, nietykalni i ponad prawem. Czasem jednak i ich dopada chwila słabości i czas, kiedy stają na świeczniku i muszą się tłumaczyć i dowodzić swoich niewinności. Losy Jamesa, dobrego i przystojnego polityka, są w rękach kobiet, które albo go uratują, albo sprowadzą na samo dno.

DZIEŃ OSTATNICH SZANS | ROBYN SCHNEIDER [przedpremierowo]

Początek wszystkiego, debiut literacki, Robyn Schneider przypadło mi bardzo do gustu, dlatego też z wielką nadzieją podeszłam do Dnia ostatnich szans. Na szczęście się nie zawiodłam.

Dziadek do Orzechów | Ernst Theodor Amadeus Hoffmann

Kto powiedział, że w lutym nie można czytać książki świątecznej? W związku z tym, że w ferworze przeprowadzkowym Dziadek do Orzechów zniknął w którymś z pudeł, dopiero niedawno zabrałam się za lekturę. Wykorzystałam do tego piękną zimową aurę i nieraz smutną, bo jesienną. W każdym razie, próbowałam wczuć się w klimat.

Replika | Lauren Oliver

Z Lauren Oliver i jej książkami miałam do czynienia w sumie trzy razy. Najpierw przeczytałam jej debiut, czyli 7 razy dziś, który bardzo przypadł mi do gustu, jakiś czas później poznałam Pandemonium, środkową część serii, z którego nie pamiętam dosłownie nic, ale nie było najgorsze (tak mi się coś kojarzy – na szczęście mam tego bloga i mogę wrócić do recenzji). Natomiast Replika tej autorki mnie pokonała, wymęczyła i najzwyczajniej w świecie zawiodła.

Styczeń 2018 w pigułce

Styczeń, styczeń, Nowy Rok, a już luty przydreptał. Kiedy to się stało? Oszczędzę Wam gadaniny pod tytułem jak ten czas szybko leci!. Ano leci i nic na to nie poradzimy, nawet próby życia slow nam w tym nie pomogą, niestety. Postanowiłam sobie, i mam nadzieję, że wykonam to dwanaście razy w 2018 roku, że każdy miesiąc będę w jakiś sposób podsumowywać. Tak, stworzę swoich ulubieńców, którymi będę Was katować. Dlaczego? Bo mogę, bo chcę, bo miło będzie mi wrócić za jakiś czas do tych pigułek i powspominać. Bo czas naprawdę szybko leci, a pamięć jest ulotna i warto tworzyć swoje kapsuły czasu.

Dachołazy | Katherine Rundell

Niech Was nie zwiedzie letnie zdjęcie z książką, albo mój plecaczek z pandą jedzącą arbuza. Jestem stara i cierpiąca na demencję, bowiem zapomniałam Wam napisać o Dachołazach, jednej z ciekawszych powieści dla młodszych czytelników, jakie miałam okazję przeczytać w 2017 roku.