31 maja 2012

STOSIK MAJOWY -NUMER SIEDEMNAŚCIE

Witam Was serdecznie. ;) 


Nie mam już gdzie trzymać książek, co jest autentyczne i szczerze stresujące. Jednak ten stosiczek, który nazbierał się w miesiącu maju pokazuje tak naprawdę, jaki ostatnio dopadł mnie stan. Nie czytam. a jedna książka na dwa tygodnie, to stanowczo za mało. Nie wiem co się dzieje, ale bardzo mnie to męczy. Dni mijają bardzo szybko, jakbym była gdzieś obok, a w sumie niczego nie robię pożytecznego. Aktualnie nadrabiam seriale, ponieważ zaniedbałam także i je. Mam wielką nadzieję, że po sesji wszystko wróci do normy i znowu będę męczyła wszystkich swoimi recenzjami. ;) 




W tym miesiącu w moje ręce wpadła jedna książka. To: Mogę schudnąć. Cała prawda o odchudzaniu autorstwa Tobiasza Wilka i Agnieszki Płanety. Otrzymałam ją od Wydawnictwa Esprit, za ci bardzo dziękuję. Z pewnością przyda mi się ona, gdyż jest to "profesjonalny przewodnik jak trwale się odchudzić". A jest to problem, który mnie nurtuje od pewnego czasu. Jednak o tej książce opowiem Wam w najbliższym czasie. 

Myślę, że w czerwcu zrobię małą wyprzedaż na blogu. Mam kilka tytułów na półkach, które wiem, że nie przeczytam, pomimo największych chęci. Sprawa jest tylko taka, że podpisuje od razu książki... i tutaj rodzi się moje pytanie, czy byłby ktoś zainteresowany książką, która JEST PODPISANA? Niebawem wystawię listę razem ze zdjęciami i sami ocenicie. ;) 

Życzę Wam miłego dnia!


30 maja 2012

Potomstwo - Jack Ketchum

 Jack Ketchum – właściwe nazwisko: Dallas Mayr, mieszka w Nowym Jorku. Jeden z najpopularniejszych twórców horrorów na świecie. Autor sławnej Dziewczyny z sąsiedztwa, wielokrotnie nagradzany i wyróżniany. Napisał dwanaście powieści, z których pięć zostało sfilmowanych. Jego zagorzałym czytelnikiem jest sam Stephen King.

Bardzo mocna okładka od razu rzuca się w oczy. Noworodek brudny od krwi śpiący spokojnie na stosie czaszek. Ale czy on na pewno śpi? Mnie od razu włącza się potrzeba przeczytania tej książki. Potomstwo, to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jacka Ketchum'a i bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na nie. Autor trafił w mój gust czytelniczy, chociaż wcześniej nie przypuszczałam, że lubię tego typu krwawe sceny.

„Niewykluczone, że Potomstwo to najbardziej przerażający horror, jaki kiedykolwiek przeczytacie.”
Robert Bloch, autor Psychozy

Historia nie jest łatwa do opowiedzenia, a tym bardziej do streszczenia. Znajdują się w niej postaci, które bardzo mocno zadziwiają swoim sposobem egzystencji i odmiennością. Żyją zgodnie z naturą i własnymi prawami, chodzą bez ubrań. Także dbają o powiększenie swojej populacji. Ich własny kult nakazuje zabijanie ludzi i zjadanie ich. Ofiary jednak nie są przypadkowymi przechodniami. Wybierane są całe rodziny, które mają wśród siebie małe dziecko. Porywają je i przyłączają do swojej koczowniczej grupy.

Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy pewna kobieta wraca późno do domu. Swoje maleństwo zostawiła pod opieką młodej dziewczyny. Jednak zamiast śpiącego w kołysce dziecka, zostaje masakrę w kuchni – rozczłonkowane ciało jeszcze żywej nastolatki. Matce jednak nie jest pisane dalsze życie, ponieważ czeka ją ten sam los. Tułów bez głowy, narządów wewnętrznych i kończyn dla funkcjonariuszy miasta Dead River nie są obcym widokiem. Historia się powtarza po jedenastu latach. Ale jak to jest możliwe, skoro byli pewni, że pozabijali wszystkich innych?

Poznajemy młode małżeństwo z dzieckiem mieszkające praktycznie w środku lasu. Są ze sobą zgrani, szczęśliwi i dzielą się obowiązkami rodzicielskimi. Mają wspólną znajomą Claire, która przyjechała do nich z wizytą wraz z synem Luke'm. Kobieta przechodzi przez trudne chwile, gdyż mąż ją zostawił z ogromnymi długami. W towarzystwie swoich przyjaciół może zapomnieć o swojej ciężkiej sytuacji i przez moment swoje myśli skierować w całkiem inną stronę. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że grupa innych zaatakowała ich dom i życie tych ludzi teraz wisi na przysłowiowym włosku.

Przyznaję, że całkowicie wciągnęłam się w powieść jaką stworzył Jack Ketchum. Dodatkowo, pisarz posługuje się bardzo przystępnym sposobem pisania, dlaczego historię czyta się bardzo łatwo, ale niekoniecznie przyjemnie. Z przyjemnością jest tutaj już inaczej, gdyż autor porusza naprawdę kontrowersyjne i szokujące tematy i zachowania ludzkie. Z pewnością nie chciałabym się znaleźć w tej rzeczywistości, w jakiej znaleźli się bohaterowie książki. Przedstawieni zostali jako silne psychicznie osoby, które mimo bardzo trudnych warunków, dawały radę, a także nie traciły nadziei na przetrwanie i wyjście z tej zasadzki cało. Czytając, byłam pełna podziwu dla Luke'a, który mając niespełna dziesięć lat, potrafił zaopiekować się sobą oraz Melissą – noworodkiem. Ba! Potrafił ich ochronić i nie dać się złapać przez te straszne postaci. Jednak największym priorytetem dla niego było bezpieczeństwo jego matki, jedynej bliskiej osoby, która mu pozostała...

Potomstwo, to zdecydowanie warta uwagi powieść, która jednocześnie szokuje jak i wzrusza. Niejednokrotnie miałam w oczach łzy, kiedy bohaterowie byli bliscy śmierci z rąk tych bestii w ludzkiej skórze. Uznaję swoje pierwsze spotkanie z Jack'em Ketchum'em za w pełni udane, dlatego też polecam tę książkę wszystkim fanom horrorów i krwawych scen.

* Informacja o autorze z okładki książki: "Potomstwo" 
** Cytat z okładki książki: "Potomstwo" 


Za książkę dziękuję: 


22 maja 2012

TAG Pytaniowy.

Witam Was serdecznie. ;)


Już od jakiegoś czasu krąży ciekawy Tag pytaniowy. Bardzo mi się podoba to w nim, że samemu można wymyślać pytania. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo ileż można czytać odpowiedzi na jedno i to samo? 
Zostałam oTAGowana przez Marudę007 za co bardzo dziękuję. ;) Myślę, że jest to bardzo ciekawa forma poznania siebie nawzajem. Z tego co widzę, większość blogerów brało już w tej zabawie udział. Jak każda taka zabawa, ta również posiada swoje zasady, a oto i one:

1. Każda oTAGowana osoba ma za zadanie odpowiedzieć na 11 pytań zadanych przez 'Taggera' i odpowiedzieć na nie na swoim blogu.
2. Po odpowiedzeniu na zadane pytania wybierasz nowe 11 osób do TAGowania i piszesz je w swoim w poście.
 
3. Tworzysz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i piszesz je w swoim TAGowym poście.
 
4. Wymieniasz w danym poście osoby oTAGowane przez Ciebie.
 
5. Nie oznaczaj oTAGowanych już osób.
 
6. Poinformuj wypisane osoby, że zostały oTAGowane 


1.Czego nie lubisz w blogowaniu?

Nie lubię chyba braku czasu na odwiedzanie innych, bo niestety takie chwile się zdarzają. Także nie lubię komentarzy w stylu: "Fajny blog. Zapraszam do siebie". Mam jednak nadzieję, że żaden mój komentarz na Waszych blogach nie został w ten sposób odebrany. ;) 

2.Jakiego gatunku książki byś na pewno nie przeczytał/a?

Ciężko mi jest stwierdzić. Od kiedy prowadzę bloga z recenzjami otworzyłam się na dużo nowych gatunków. Kiedyś uciekałam od książek historycznych, a teraz z chęcią przeczytałabym kolejną książkę B. Cornwella. Chyba nie należy się ograniczać, więc moja odpowiedź brzmi: Przeczytałabym każdy gatunek. 

3. Jaki jest Twój ulubiony film?

Mam kilka filmów, które oglądam, kiedy tylko muszę coś włączyć w tle. Są to jednocześnie moje ulubione filmy, które znam na pamięć i które uwielbiam. 

Po pierwsze: Rent. Bo lubię musicale, bo zakochałam się jak byłam na tej sztuce w teatrze. A film oglądałam miliard razy i dalej mi się nie znudził. 
Po drugie: Fame. I wady i zalety posiada. Ale ja go lubię, bo tak.
Po trzecie: Ang
us - stringi i przytulanki. Trochę dziecka we mnie jest i oglądam filmy dla trzynastolatek. 

I to są te trzy pozycje, które oglądam jak sprzątam, jak się uczę... Tak, żeby szły w tle. 

Reszta, to filmy, które zasłużyły na moje uznanie, albo kojarzą mi się bardzo dobrze.;) 

Po czwarte: Ostatni dom po lewej stronie. 
Po piąte: Nienarodzony

4.Co śmiesznego wydarzyło się, kiedy byłeś/aś dzieckiem?

Szczerze, nie wiem. Chyba nie miałam szczęśliwego dzieciństwa.;P Żartuję oczywiście. Ale na ten czas nie umiem sobie przypomnieć niczego, co byłoby szczególnie śmieszne. 

5. Wolisz szpilki, trampki czy tenisówki?

Szpilki, trampki i tenisówki. Chociaż nie wiem czym się różnią trampki od tenisówek.;P Ale najczęściej chodzę w trampkach. 

6. Jaki kanał najczęściej oglądasz?

Nie oglądam telewizji raczej. Ale jak już coś oglądam, to Disney Channel z siostrzenicą. ;)


7. Przeglądasz takie strony jak np. kwejk, demotywatory?

Kwejka oglądam, ale bardzo mi się to nie podoba. ;) Ograniczam. Na demotywatorach chyba nie byłam dwa lata. ;) A na inne wchodzę sporadycznie: Komixy, Mistrzowie, jebzdzidy, Wiocha.

8. Ulubiony zespół?

Hm... ciężko stwierdzić. Aktualnie nie ma takiego, który bym ubóstwiała. Nie jestem fanką zespołów, po prostu słucham tego, co mi się podoba w danej chwili. 
Lubię Queen, Kings Of Leon, My Chemical Romance.

9. Wolisz kurtkę czy płaszcz?

Chyba jednak płaszcz. ;)

10. Czego zawsze zapominasz z domu?

Najczęściej jest to telefon, po który się wracam, jeżeli przypominam sobie o nim dość wcześnie. Na drugiej pozycji na pewno będą klucze. A na trzeciej: coś, co miałam wziąć, bo komuś obiecałam przynieść. ;)

11. Podoba ci się nowy hymn na Euro?

To temat dość kontrowersyjny aktualnie. Nie wiem czy mogę się wypowiedzieć. Muszę przyznać jednak, że nie słyszałam naszej przyśpiewki [to nie hymn Euro! ;)], bardzo długo, bo nie miałam na to ochoty. Jedynie podczas oglądania odcinka Niekrytego Krytyka na temat "Koko Euro Spoko" usłyszałam oryginalne wykonanie. ;) Chyba ten człowiek wyraził moje odczucia do tej pieśni ludowej. ;) 




A oto osoby, które zapraszam do zabawy. Nie będzie to jedenastka, bo tylu nie uzbieram. ;)






Moja lista pytań:


1. Ulubiona bajka z dzieciństwa?
2. Kim chciałaś być jak dorośniesz?
3. Horror - film, czy horror - książka?
4. Znienawidzona piosenka?
5. Ulubiona słodycz?
6. Czy spełniło Ci się jakieś marzenie? Jak tak, to co to było?
7. Dlaczego zdecydowałaś się założyć bloga z recenzjami?
8. Gatunek książek, jaki czytasz najczęściej? 
9. Gatunek książek, jaki czytasz najrzadziej? 
10.Książka, która ma najciekawszą okładkę, to... ?
11. Książka, którą kupiłaś pochopnie i nadal jej nie przeczytałaś? 


To chyba tyle ode mnie dzisiaj. Jutro albo w czwartek przybędę do Was z nową recenzją. Wiem, że mnie nie ma tutaj, ani u Was, ale naprawdę mam ostatnimi czasy bardzo dziwne nastroje, kiedy nie chce mi się nic. Maj bardzo jest słaby pod względem czytania, a także odwiedzania Waszych blogów. Nie będę się tłumaczyć, bo to jest zbędne. 

Na koniec jeszcze dam tutaj dwa obrazki, które znalazłam na kwejku i bardzo mi się spodobały i od razu pomyślałam o moim zamiłowaniu książkowym. ;) 










17 maja 2012

Ciepłe ciała - Isaac Marion

Czerwona chmura wydobywająca się z głowy mężczyzny idącego przed siebie. Czy to krew, czy to może nowe życie? Okładka od razu przypadła mi do gustu, a po przeczytaniu książki, utwierdziłam się w przekonaniu, że został na niej ukazany główny bohater – R. Ciepłe ciała, to debiut amerykańskiego pisarza, Isaaca Marion'a. Moją opinie poznacie w dalszej części tekstu.

Jak już wspomniała wyżej, głównym bohaterem jest R, Zombie, który na początku zapoznaje czytelników z tym, czym się stał po śmierci. Dowiadujemy się, że świat nie jest piękny, rządzą nim inne siły, a przede wszystkim, walka o przetrwanie. Ludzie mieszkają w Twierdzy, gdzie ukrywają się przed Zarazą, a także ćwiczą jej zabijanie. Stworzenia te żywią się ludzkim ciałem i krwią. Jednak największym rarytasem jest mózg. Z racji tego, że nie mają one własnych wspomnień, korzystają z okazji do poczucia się przez chwile kimś mającym uczucia i pamiątki z życia.

Przyszłość jest dla mnie równie mglista, jak przeszłość. Nie potrafię martwić się ani o jedną, ani o drugą, a i teraźniejszość nie jest szczególnie ważna. Można powiedzieć, że dzięki śmierci stałem się bardziej zrelaksowany.”

Już w pierwszym rozdziale domyślamy się, że R nie jest taki jak reszta. Jest bardziej wygadany – co jest wielkim osiągnięciem – a także wydaje się, że potrafi myśleć i rozumie to, co dzieje się dokoła. Gdyby chciał, mógłby być przywódcą, ale woli się tak naprawdę odizolować od pozostałych.

„Ironia bycia zombie wynika z tego, że wszystko jest zabawne, ale nie możesz się uśmiechać, bo zgniły ci wargi.”

Wszystko zmienia się z dniem, kiedy Zombie wyruszają wolnym krokiem na polowanie. Znajdują grupkę młodych osób i zjadają ich. R zajmuje się jednym z chłopaków, a kiedy delektuje się jego mózgiem, doznaje dziwnego uczucia. Postanawia uwolnić i uratować dziewczynę Perry'ego, swojej ofiary. Zabiera Julie do własnego „mieszkania” na opuszczonym lotnisku. Jeszcze nie wie dlaczego miał poczucie obowiązku wobec dziewiętnastolatki. Jednak ukryta tam, gdzie przebywają Martwi, nie jest do końca bezpieczna, o czym przekona się już wkrótce.

Julie przyzwyczaja się do miejsca, w którym przebywa, zaczyna się nawet dogadywać z R. Spędzają ze sobą wiele chwil, rozmawiają – w dużej mierze dziewczyna – zwierzają się sobie. Poznajemy w międzyczasie historię nastolatki, jak straciła matkę, jak oddaliła się od chłopaka – a raczej on od niej, a także jak prawie straciła kontakt z ojcem. Życie w tej rzeczywistości nie jest łatwe, nie tylko dla tej bohaterki, ale i dla wszystkich Żywych. Ludzie ciągle się martwią o swoje przetrwanie, bo nigdzie tak naprawdę nie jest bezpiecznie.

Przez to, że główny bohater zjadł mózg Perry'ego, zaczynają się z nim dziać różne dziwne rzeczy. Ma sny, które są jakby opowieściami o minionym życiu chłopaka; ma uczucia względem Julie, czyli coś, czego zwykły zombie nie mógłby odczuwać. To tylko początek zmian, jakie dokonywały się w jego wnętrzu, także był to początek swego rodzaju rewolucji, której powodem był on sam i nastoletnia Julie.

Te czasy już się skończyły. Seks, niegdyś uniwersalne prawo – tak niepodważalne, jak grawitacja – stracił racje bytu. Równanie jest wymazane, tablica czysta.”

O Ciepłych ciałach wiedziałam już od dłuższego czasu. W pewnym momencie bardzo dużo recenzji na ich temat, pojawiało się na blogach. Zaciekawiona treścią, chciałam przeczytać tę książkę. Mimo tego, nie wiedziałam czego tak naprawdę mogę się po niej spodziewać. Spędziłam z lekturą całe dwa tygodnie. Było to związane z moim zajmowaniem się wszystkim i niczym oraz marnowaniem czasu na nic nierobieniu, nad czym bardzo ubolewam, gdyż nie lubię takich stanów. Ten fakt jednak nie oznaczał, że omawiana przeze mnie pozycja nie jest warta uwagi. Wręcz przeciwnie. Przyznaję, że czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Jest to specyficzna historia o Zombie, która na początku mnie nieco dołowała. Utrata jakichkolwiek ludzkich odruchów, brak możliwości normalnego porozumiewania się, czy czytania, sprawiały, że zaczynałam się zastanawiać nad sensem naszego życia [drugim powodem mogły być zajęcia z filozofii ;)]. Na pewno jest to coś nowego, coś czego jeszcze wcześniej nie miałam okazji poznać. Styl autora jest prosty, nie sprawia żadnego problemu – w sumie narratorem jest R, więc sposób przedstawienia rzeczywistości nie mógł być zbyt trudny. Czasami niestety zdawał mi się zbyt banalny. Fantastyka ta nie jest ciekawą wizją świata, w którym chcielibyśmy żyć. Fankom paranormal, pisarz nie zapewnił lukrowej opowieści o miłości, o pokonywaniu różnic. Tutaj pokazane zostały granice, zła władza istot, które utraciły panowanie nad własnymi instynktami.

Fascynująca ewolucja klasycznego współczesnego mitu.”
Simon Pegg *


Isaac Marion stworzył coś innego od tego, co jest współcześnie oferowane w tym gatunku. Historia nie jest łzawa, ani tak naprawdę prosta. W tej powieści nawet żywy może być już martwy. Ponieważ ludzi tak pochłania walka z Zombie, zapomnieli o swoich uczuciach, o potrzebach jakie posiadali przed rozpowszechnieniem się tej zarazy.

Szczerze powiedziawszy, nie umiem określić tego, na ile podobała mi się ta książka. Z pewnością bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły historia i pomysł na fabułę, bo to było coś świeżego. Z drugiej jednak strony spodziewałam się trochę więcej akcji, dramatów i grania na emocjach. Treść jest po prostu przyjemna, do przeczytania w chwili, kiedy nie ma się ochoty na ambitniejszą literaturę. Nie zawiodłam się, ani nie zachwyciłam Ciepłymi ciałami. Mogę jednak polecić debiutanckie dzieło Isaaca Marion'a, bo warto czasami zastanowić się nad życiem i nad tym, co by było, gdyby światem rządził głód Zombie.


* Cytat z okładki książki: „Ciepłe ciała”

Za książkę dziękuję: 




12 maja 2012

Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki. - Marcel Pagnol


Tak jak wspominałam przy okazji stosika marcowego, moja przygoda z serią biograficzną francuskiego pisarza rozpoczęła się od drugiej części. Ten fakt na szczęście wcale nie spowodował nieporozumień w odbiorze lektury. Kiedy tylko otrzymałam możliwość przeczytania pierwszego tomu, od razu się ucieszyłam, ponieważ byłam ciekawa, co znajduje się w niej, zwłaszcza, że Czastajemnic miałam już za sobą.


Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki, to pierwsza część cyklu Wspomnień z dzieciństwa, o przygodach Marcela. Główny bohater w zabawny sposób opowiada o swoich rodzicach, rodzeństwie i najbliższej rodzinie. Matka, Augustyna, to kobieta prosta, która zajmuje się krawiectwem, natomiast ojciec, Franciszek, to nauczyciel. Młodzieniec ma dwójkę młodszego rodzeństwa, brata Pawła i małą siostrzyczkę. Jego relacje z rodziną są dość dobre, a sam Marcel wydaje się być grzecznym i porządnym dzieckiem.

Muszę przyznać, że podczas czytania bawiłam się bardzo dobrze, poznając historie z życia chłopca. Jednak z przykrością stwierdzam, że były także takie momenty, podczas których się nudziłam i przysporzyły mi małe trudności. Przede wszystkim chodzi mi o wydarzenia związane z nauką polowania przez ojca Marcela, Franciszka. A także wszystkie sceny polowań. Jak dla mnie, mogłyby one zostać skrócone i wtedy lektura dla mnie stałaby się przyjemniejsza.

Taka jest słabość naszego rozumu – najczęściej używamy go, by uzasadnić to, w co wierzymy.”

Jeżeli chodzi o mnie, to pewnie całkiem inaczej odbierałam tę książkę niż inni czytelnicy. Otrzymywałam w niej odpowiedzi na niektóre sytuacje, jakie miały miejsce w części drugiej. Na przykład poznałam tajemnicę rozpoczęcia przyjaźni Marcela i Lili, a także dowiedziałam się, jak to się stało, że chłopak wraz ze swoją rodziną spędza wakacje w słonecznej Prowansji. Młody bohater tak samo został przeze mnie polubiany

Nie trzeba robić rewolucji. Rewolucja to słowo źle dobrane, ponieważ znaczy całkowity obrót. W rezultacie Ci, którzy są na górze, spadają na dół, ale potem powracają na swoje poprzednie miejsce... I wszystko zaczyna się od nowa.”

Za każdym razem, kiedy czytam kolejne powieści Marcela Pagnola jestem pod wrażeniem lekkości jego pióra. Potrafi zabawnie opowiadać o na ogól zwyczajnych rzeczach czy sprawach. Mimo momentów, które nieco mnie zniechęcały, a także przeciągającego się czasu czytania, cieszę się, że zdecydowałam się na przeczytanie tejże lektury. Francuskiego pisarza poznałam dzięki takim dziełom jak: Żona piekarza i Czas tajemnic. Jeżeli tylko mam możliwość, z chęcią czytam jego książki, gdyż bardzo podoba mi się jego styl i sposób pisania. Za każdym razem swojemu czytelnikowi gwarantuje moc przygód oraz dobrą zabawę. Można także przy jego utworach zmusić się do refleksji na tematy związane z problemami miłości albo więzów rodzinnych. W tym przypadku czuję, że lepiej poznałam autora, jego dzieciństwo, poglądy oraz odbieranie rzeczywistości. Nawet jako młody człowiek, wydaje się być dojrzały i ukierunkowany. Jednak, mimo to, w jego zachowaniu nie zabrakło dziecinności i dość dziwnych pomysłów.

Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki, to ciepła historia o rodzinie, czasie dzieciństwa i dojrzewania młodego Marcela. Myślę, że każdy będzie w stanie polubić głównego bohatera, a także poznać styl życia w tamtych latach. Osobiście polecam ten cykl, ponieważ jest wart uwagi.


Za książkę dziękuję: 

Zobacz również:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...