28 października 2011

WYNIKI KONKURSU


 

Witam Was ;) 

Zebraliśmy się przed monitorami naszych komputerów/laptopów, aby usłyszeć radosną wieść. Mam już dla Was wyniki zorganizowanego przeze mnie konkursu. W jury zasiadłam ja oraz moja przyjaciółka Kornelia. Nie będę wspominać, że sprawdzałyśmy prace podczas ćwiczeń na studiach. ;) 

Dziękuję bardzo wszystkim za udział w tym konkursie. Czytanie Waszych odpowiedzi naprawdę sprawiło mi wiele przyjemności. Żałowałam jedynie, że mam do podarowania tylko jedną książkę! Naprawdę wiele odpowiedzi było wartych uwagi ;)


Decyzja jury jest obiektywna i niepodważalna. ;)
A zwycięzcą jest... 


Klaudia. 

Ze zwyciężczynią skontaktuję się poprzez e-mail. Gratuluję wygranej i życzę miłej lektury. ;)

A tutaj prezentuję Wam odpowiedź, która zwyciężyła oraz te, które także zwróciły uwagę jury: 

Gdzie zabierzesz książkę, gdy ją wygrasz?
 
Zabiorę ją do swojego pokoju gdzie będzie czuła się bezpiecznie. Nic jej się tu nie stanie i będzie miała towarzystwo pośród innych pozycji. Gdy wreszcie oswoję się z informacją, że wygrałam, wezmę ją w ręce i zacznę czytać. Jeśli tylko gdzieś będzie się szykował jakiś wyjazd podczas jej czytania oczywiście jedzie ze mną, gdyż nie lubię się z czytanymi książkami rozstawać. W żadne niezwykłe miejsce jej nie muszę zabierać gdyż książka kiedy sama jest niezwykła nadaje miejscu niesamowitości i zabiera nas w zupełnie inny świat. Wystarczy kanapa, koc, lampka gdy już się będzie robiło ciemno i już jest idealne niesamowite miejsce do czytania.

*
Ja bym książki nie zabrała nigdzie, bo nie lubię książek niszczyć w
torbie, gnieść im okładek, nic z tych rzeczy: lubię czytać siedząc na
kanapie w ciepłym wygodnym domciu:)

*
Książkę zabiorę do tramwaju linii 11, która spod domu wiezie mnie na Uniwersytet. Do tramwaju, by podróż nie ciągnęła się jak makaron spaghetii, a upłynęła szybko, jak mgnienie oka. Do tramwaju, by współpasażerowie mogli mi jej zazdrościć i pomyśleć "też chciał(a)bym tę książkę!".

*
Gdy los okaże się dla mnie łaskawy i obdaruje mnie książką ,,Wycieczka na tamten świat’’, to jedno jest pewne, choć  nie będzie to tytułowa podróż na tamten świat, to jednak miejsce okaże się równie ekstremalne…..
Nie mam zbyt dogodnych warunków mieszkalnych i ciasnota w każdym kącie, więc szukam sposobu i miejsca, gdzie mogę wejść w swój książkowy świat. Jesienią i zimą, skazana jestem na domowe pielesze i wstyd się przyznać, ale tak po cichu powiem, że przesiaduję w łazience pod prysznicem. Nie, nie kąpię się tam z książką, tylko z grubą poduszką pod pupą, siedzę i zagłębiam się w kryminały czując, że jestem w samym środku tajemniczych morderstw, widzę jak morderca podchodzi do mnie, trzymając  w ręku nóż i … zapadam w ciemność …  ratunkuuu!!!! ech to znowu mąż mi światło zgasił, bo za dużo energii zużywam …

*

Gdy już wygram "Wycieczkę na tamten świat",( pomijając fakt, że będzie u mnie w domu) to na pewno skończy razem ze mną na parkingu pod targiem. Gdzie będę walczyć z sennością czekając na babcie która obowiązkowo robi kilku godzinną rundkę co czwartek.
Choć moim ulubionym miejscem do czytania jest dom, gdy już wszyscy śpią, to często czytam w samochodzie czekając. Nie dłuży mi się czas, a wręcz mam wrażenie, że przeczytam więcej książek na które mam ochotę.


Zabrałabym tę książkę do łóżka, bo w nim często przenoszę się w inny
świat, podczas snu i nie tylko :P

*

Prawie codziennie jeżdżę na uczelnie i z pociągiem i to tam zazwyczaj czytam swoje lektury. Bardzo lubię podróżować z jakąś książką - miło zajmuje czas, a ja dodatkowo pobudzam wyobraźnię wśród tylu ludzi. Zdarzyło mi się nawet kiedyś przejechać stację ponieważ tak się zaczytałam :) Czy byłam zła? Nie! Wypełniłam czas oczekując na kolejny pociąg czytając dalszy ciąg zdarzeń z opowiadania :) Jestem niezadowolona kiedy "dobiegam" do ostatniej kartki, wówczas szukam nowej, przyjemnej lektury.


Pozdrawiam serdecznie, Klaudyna.

25 października 2011

Okno z widokiem - Magdalena Kordel

Każdy z nas w bardziej lub mniej ciekawy sposób przeżył swoje dzieciństwo. To, co zapamiętaliśmy z tego czasu, zostanie już w naszej pamięci i być może podzielimy się ze swoimi dziećmi i wnukami wspomnieniami z dawnych lat. Czasami też miejsca z dzieciństwa sprawiają, że ciężko jest się z nimi rozstać już jako dorosła osoba, gdyż wywołują w nas głębokie emocje. Nieraz to, co postanowiliśmy sobie w dzieciństwie, odbija się w naszej przyszłości, sprawiając, że ciągle człowiek posiada te same wartości, które posiadał w latach dzieciństwa.

Czy nasze życie jest ukierunkowane? A może jest ktoś, kto ma wpływ na nasz los?

Sięgając po książkę Magdaleny Kordel: „Okno z widokiem”, najpierw zwróciłam uwagę na piękną okładkę, na której widnieje właśnie tytułowe okno, z widokiem na piękną, spokojną okolicę. Można przez to poczuć górski klimat Malowniczego miasteczka, bo tak właśnie nazywa się miejsce, w które powróciła główna bohaterka omawianej przeze mnie książki.

Na początku opowieści poznajemy małą dziewczynkę, która wraz ze swoimi rodzicami, starszą siostrą Olą, oraz babcią Matyldą mieszka w Malowniczym miasteczku. Dowiadujemy się, że owa dziewczynka fascynuje się tematem diabła, gdyż babcia opowiadała jej różne historie na jego temat, sama tez twierdziła, że się z nim codziennie spotyka. Cała historia może wydawać się urocza i dość niespotykana, gdyż dzieci zazwyczaj zastraszane są diabłami, a ta małolata wręcz lgnęła do ten istoty. Oczywiście ku dezaprobacie swojej mamy, która chciała uchronić swoje dziecko od sił nieczystych. Dziewczynka jednak znalazła sobie nowy obiekt, któremu zaczęła oddawać swoją cześć, a mianowicie był to pomnik świętego Antoniego, ulokowany na rozstaju dróg.

Róża jest archeologiem z zawodu i wykłada na uczelni w Warszawie. Jednak, kiedy w jej życiu trochę się pomieszało, postanowiła wrócić do Malowniczego, miasteczka położonego w górach Sudetach. W tym niezwykłym miejscu mieszka jej babcia Matylda oraz przyszywany dziadek Julian, z którymi łączy ją niezwykła więź. Można by tutaj odważyć się stwierdzić, że z dziadkami ma lepszy kontakt niż ze swoimi rodzicami, a nawet bliskimi znajomymi. Podczas tej wizyty, nasza bohaterka dowiaduje się, że pomnik, przy którym w dzieciństwie jak i również w późniejszych latach spędzała wiele czasu, ma zostać usunięty. Bowiem pojawił się nieznany inwestor, który chciał otworzyć jakieś przedsiębiorstwo w miejscu kapliczki oraz starego, mocno zniszczonego przez czas budynku. Jak można się domyślić, Róża, jak i reszta miasteczka, nie była zadowolona tym pomysłem i postanowiła zapobiec tejże tragedii. Dzięki pomocy profesora Rajtczaka, który także wykłada na uczelni w Warszawie, a także grupie młodych studentów, stara się odnaleźć historyczną pamiątkę tam, gdzie miała się rozpocząć potencjalna budowa, aby uniemożliwić zniszczenie ważnego miejsca dla mieszkańców tego miasteczka. Czy im się uda? Czy obędzie się bez żadnych kłopotów i przede wszystkim bez naruszenia prawa? A także, jaką historię niesie ze sobą figura świętego Antoniego? Po odpowiedzi odsyłam do książki.

„Okno z widokiem”, to moje pierwsze spotkanie z panią Magdaleną Kordel. I muszę tutaj przyznać, że ta pisarka bardzo przypadła mi do gustu poprzez swój sposób kreowania świata. Na pewno należy zaznaczyć, że pani Kordel ma niebanalny styl, który w szczególny sposób może zaintrygować czytelnika. W swoim tekście zgrabnie przeplata ze sobą poważne sytuacje z tymi, które wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. Widać, że pisanie tejże autorce przychodzi z łatwością, a z niebywałą lekkością kieruje losami swoich bohaterów, którzy – jak można wywnioskować – nie są wcale byle jakimi osobami. Dialogi czasem wydawały mi się nieco naciągane, nienaturalne, jednak mimo tego, styl pani Magdaleny Kordel był bardzo przyjemny w odbiorze.

Mimo tego, że bardzo dobrze się bawiłam podczas czytania tejże książki, zabrakło mi dalszych wieści o głównej bohaterce. Wynika to z faktu, że Róża przypadła mi do gustu i polubiłam ją na tyle, że chciałabym się dowiedzieć jak ułożyło się jej życie. Zachęcam do przeczytania tej powieści, aby spędzić miło czas i znaleźć się w niesamowitym miasteczku, jakim jest Malownicze.


Za książkę dziękuję:

18 października 2011

17/18 paźdzernik 2011r. ;)


Witam. ;) 

Jak widać, zdarzył się mały postój w publikowaniu recenzji. Wszystko to zawdzięczam moim studiom, które teraz wymagają ode mnie poświęcenia czasu. Mam w czwartek kolokwium, dodatkowo robię prezentacje... Taki właśnie kierunek sobie wybrałam, ale jestem jak na razie zadowolona.

Jak widać [po lewej stronie], aktualnie czytam książkę Bernarda Cornwella pt.: "Ostatnie królestwo". Jest to moje zaskoczenie czytelnicze. Nie spodziewałam się tego, że ta powieść o wojnie Wikingów sprawi mi tyle wrażeń czytelniczych i tyle przyjemności. Chyba właśnie zakochuję się w twórczości pana Corwella. ;) Niebawem pojawi się recenzja, w której umieszczę więcej swoich komentarzy na temat tejże lektury.

Prawdopodobnie pojawi się w międzyczasie recenzja książki dla dziennikarzy, którą czytam teraz. Właśnie ona przeszkadza mi w poznawaniu losów młodego Ulthreda!

Dziękuję wszystkim za chęć udziału w konkursie: "Wycieczka na tamten świat". Jestem bardzo szczęśliwa, że jest zainteresowanie tym konkursem. ;) Przypominam, że można brać udział w konkursie do 27.10 [włącznie]. 

KONKURS - więcej informacji.


Jak na razie to tyle ode mnie. Powinnam się zjawić niebawem, bo jak na razie, to nie mam czasu, aby korzystać z Internetu. I za to Was bardzo przepraszam. Nie zapomniałam o Was! ;) 


Pozdrawiam, Klaudyna.

12 października 2011

Inne okręty - Romuald Pawlak

Miłość w czasie wojny? Czy jest w ogóle możliwe tak głębokie uczucie, kiedy wszyscy dookoła martwią się o przetrwanie? Jak żyć w wrogim kraju, ze swoimi rywalami? A także, w jaki sposób można zapanować nad swoimi nadprzyrodzonymi mocami? Tego wszystkiego można dowiedzieć się dzięki lekturze: „Inne okręty” autorstwa Romualda Pawlaka.


Wiemy, że pierwsza próba podboju państwa Inków skończyła się klęską. Indianie odrzucili jakiekolwiek próby nawrócenia ich. Jednak Hiszpanie się nie poddają i w związku z czym wyrusza kolejna armada z tego kraju, aby podbić Indian. Pedro de Manjarres, główny bohater tej powieści, jest kapitanem hiszpańskiej karaweli, która przebywa na początku książki we współczesnej Ameryce. Wojna wisi w powietrzu, sytuacja między tubylcami a Europejczykami jest nieciekawa, wręcz nieprzyjemna. De Manjarres obawia się bitwy, jaka może nadciągnąć w każdej chwili. Bowiem w państwie panującym przez Inków, ma swoją ukochaną – Asarpay.

Nie jest to jednak traktat historiozoficzny, lecz książka o zwykłych ludziach.”

„Inne okręty”, to powieść o miłości, a także o honorze. Pedro de Manjarres nie może pogodzić się z rozłąką ze swoją ukochaną Indianką, dlatego postanawia wrócić i odnaleźć ową kobietę. W trakcie poszukiwań, napadają go Indianie i wraz z innymi pojmanymi Hiszpanami trafia do więzienia, gdzie czeka go niechybna śmierć. Jednak Inkowie zauważają na piersi głównego bohatera bardzo dziwny symbol, jest to znak ich boga. Po niedługim czasie okazuje się, że de Manjarres ma niezwykły dar, którego sam nie jest świadomy, bowiem, potrafi przepowiadać przyszłość. Asarpay pomaga Hiszpanowi uciec z niewoli, ale w tym czasie armady Hiszpańskie już przybyły do państwa Inków i rozpoczęła się wojna. Asarpay i de Manjarres trafili do obozu Hiszpańskiego i tylko dar głównego bohatera uratował ich od rychłej śmierci. Co było dalej? Czy udało im się uwolnić z niewoli? Jak potoczyła się wojna? A także – czy miłość w czasie wojny w ogóle jest możliwa? Po odpowiedzi odsyłam do książki.

Muszę przyznać, że styl pisania pana Romualda Pawlaka jest bardzo przyjemny i łatwy w odbiorze. Zwinnie przeplata między zdaniami ciekawostki historyczne oraz wątki miłosne. Bardzo dużym plusem powieści jest to, że narrator jest wszechwiedzący. Wydawało mi się nawet, że autor wkomponowuje w tekst dodatkowe, czasami krytyczne bądź ironiczne, co do poszczególnych bohaterów, komentarze. Z mojego punktu widzenia, był to duży plus i ciekawa forma przedstawienia narracji.

Osobiście nie jestem fanką powieści historycznych czy wojennych,dlatego też do tej książki podeszłam z małymi obawami. Mimo tego, że nie jest to gatunek, który wybieram na ogół, to przyjemnie spędziłam czas przy tejże lekturze. Przede wszystkim muszę stwierdzić, że wcale nie czułam podczas czytania tego, że akcja toczy się kilka wieków wstecz. Wręcz przeciwnie. Wydarzenia zostały ukazane w bardzo realny sposób, jakby odbiorca był tuż obok postaci, którzy biorą udział w walce czy w danej scenie. Także bohaterowie w „Innych okrętach” zostali ukazani dość ciekawie. Zwłaszcza przypadła mi do gustu Asarpay. Indianka była delikatna, a jednocześnie waleczna i pewna siebie. Nie wiedziałam na początku, czy można jej ufać, jednak wszystko zmieniło się z biegiem czasu.

Po książkach, które mają w sobie temat wojenny oczekuję krwi, ofiar i przede wszystkich akcji. Po „Innych okrętach” Romualda Pawlaka nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Z jednej strony, ciekawiła mnie ta książka, jednak z drugiej... nieco mnie męczyła. Nie każda sytuacja opisana w tej lekturze mnie ciekawiła. Nie każdą scenę czytało mi się z łatwością. Niektóre fragmenty wydawały mi się całkowicie zbędne, a inne niezrozumiałe. Jednak wydaje mi się, że to tylko kwestia gustu i tego, czy ktoś jest fanem danego gatunku czy też nie. Tak jak już wyżej wspomniałam, nie czytam często książek historycznych, czy wojennych, więc była to dla mnie pewna nowość. Z całą pewnością jeszcze nieraz sięgnę po tego typu treści, przede wszystkim po to, aby odkryć zalety powieści historycznych.

Autor zgrabnie omijał w swoich opisać, sceny drastyczne, czy też nieprzyjemne dla niektórych odbiorców. Mimo tematyki wojennej tej powieści, to pisarz wcale nie skupił się na samej walce. Więcej treści poświęcił dla wątku miłosnego, czy dla wędrówki Pedra de Manjarresa. I wydaje mi się, że to także jest bardzo dobre rozwiązanie dla tej historii. Sprawa nadprzyrodzonego daru głównego bohatera, mimo swojej dziwności, wcale nie została tak dobrze opisana. A szczerze powiedziawszy, oczekiwałam rozwinięcia tego wątku, i również większej ilości wizji.

„Inne okręty” Romualda Pawlaka to książka, która troszkę mnie rozczarowała i sprawiła lekki problem w czytaniu. Jednocześnie bardzo mnie ciekawiła i chciałam poznać dalsze losy bohaterów. Mam sprzeczne odczucia odnośnie tej powieści. Jednak muszę przyznać, że tę lekturę mogę polecić z czystym sumieniem każdemu znawcy i fanowi gatunku, ale także i tym, którzy chcą dopiero rozpocząć swoją przygodę z tego typu powieściami.


Za książkę dziękuję: 


Recenzja zajęła pierwsze miejsce w konkursie na recenzję tygodnia na portalu nakanapie.pl

07 października 2011

Mój pierwszy konkurs. ;)

Witam Was bardzo serdecznie w ten piątkowy dzień. ;) 

Mam dla Was niespodziankę. Szczerze powiedziawszy, to dla mnie samej jest to zaskoczenie. Postanowiłam zrobić dla Was konkurs - wygrywajkę. Los tak chciał, że zdublowała mi się książka i chcę się ową zdobyczą z kimś z Was podzielić. 

Pokolei: 


Do wygrania jest: 

 
Recenzję znajdziecie TU
Jest to książką Wydawnictwa Oficynka.

Nie wiem kto czytał tę książkę, a kto nie, ale myślę, że na pewno znajdzie się ktoś chętny na tę powieść. ;) 


Zasady: 

Długo nad tym myślałam.Nie wiedziałam, czy zwykłe: "zgłaszam się" mi wystarczy. Za to zbyt długa wypowiedź jest męcząca, a ja dbam o Wasz czas wolny i nie chcę nikogo przemęczać. Dlatego też wymyśliłam proste pytanie konkursowe: 

Gdzie zabierzesz książkę, gdy ją wygrasz? 

Liczę na kreatywność, a także i na szczerość. Możecie wymyślić abstrakcyjne miejsce, a także i opowiedzieć o miejscu, w którym najbardziej lubicie czytać książki. Wszystko zależy od Was. ;) 

Odpowiedzi na pytanie konkursowe... 

... proszę wysyłać na email: klaudia.dutkiewicz@wp.pl 
A także.... 
... proszę, abyście informowali mnie na blogu o wysłaniu emaila, aby nie wyszło jakieś nieporozumienie. ;) 

W emailu: 
Podajcie swój nick, adres bloga. A jeżeli nie macie bloga, to wystarczy swoje imię. ;) Muszę wiedzieć do kogo powędruje ta książka. ;) 

Czas trwania konkursu: 
7.10-27.10.2011r. 

Wyniki pojawią się prawdopodobnie 28.10.2011r. 

Druga zasada konkursu: 
Jak można się domyślić, to udział w konkursie mogą brać zarówno osoby posiadające bloga, a także te spoza owej sfery blogowej. Jednak zależałoby mi na tym, aby uczestnicy także odwiedzali mój świat Internetowy i pozostawiali po sobie ślad. wtedy będę wiedziała, że ktoś interesuje się w mniejszym bądź większym stopniu moim blogiem, bądź tego typu blogami. ;)


I to chyba tyle ode mnie. ;) 

Pozdrawiam, Klaudyna.


 

05 października 2011

Światło - Aleksander Wierny

Z czym kojarzy się ludziom Częstochowa? Z pielgrzymkami, z miejscem mistycznym, z miejscem mocno duchowym. Ilekroć sama byłam w Częstochowie, czułam ducha tego miasta i po prostu wiedziałam, że Częstochowa jest niezwykła. Pan Aleksander Wierny w swoim dziele: „Światło” podtrzymuje swojego czytelnika w tym przekonaniu. Ale teraz wiadomo, że nie zawsze to miasto jest pozytywnie niesamowite i niezwykłe.

Oskar Sawicki, był kiedyś nauczycielem języka polskiego. Jednak poznajemy go jako pracownika policji. Poprawia on bowiem raporty policyjne, gdyż jego dawna praca zaczęła go nudzić. Jego rodzina się rozpada. Ze swoją żoną prawie nie rozmawia i serwuje jej ciągłe kłamstwa o rzekomych nadgodzinach, a z nastoletnią córką nie ma żadnego kontaktu, gdyż ta straciła się w swojej subkulturze. Oskar Sawicki mieszka w Częstochowie, ma trzydzieści kilka lat, a jego życie jest całkowicie zwyczajne. Przez zrządzenie losu odkrywa blog pewnego mężczyzny, który wspomina swoje lata młodzieńcze. Okazało się, że ten blogowicz również zamieszkuje Częstochowę...


Bohater książki: „Światło” zawładnięty ciekawością postanawia spotkać się z autorem bloga. Później Sergiusz Gros stał się jego dobrym znajomym, ożywił jego dotychczasowe życie... A także po jakimś czasie – odwrócił je do góry nogami.

Wszystko zmienia swój dotychczasowy obraz, kiedy do Oskara dzwoni Magda Gros – żona owego blogowicza – i prosi, aby ten natychmiast do niej przyjechał, gdyż ona się boi swojego męża. Sergiusz Gros od tego wydarzenia całkowicie się zmienił, nie był już tym samym człowiekiem, znikał z domu na całe dnie, zwolnił się z pracy, ale mimo tego, przynosił do domu zwitki banknotów. Pochłonięty pracą Oskar Sawicki zaczął podejrzewać swojego już byłego przyjaciela o zamordowanie pewnej dwudziestokilkuletniej kobiety. Także rozpoczął swoje pierwsze w życiu śledztwo śladami Sergiusza, w którym pomagała mu Magda Gros. Żona Grosa znalazła notatnik swojego męża, w którym przeczytali rzeczy, o które nawet nie podejrzewali tego człowieka. Kim stał się Sergiusz Gros? Na to pytanie próbował odpowiedzieć właśnie Oskar Sawicki. Główny bohater całkowicie poświęcił się dla swojego śledztwa. Ale czy poznał prawdę o tym mężczyźnie?

Pan Aleksander Wierny posługuje się dość prostym językiem, dzięki czemu czytelnik, nie ma żadnego problemu z odbiorem dzieła tegoż autora. Także dialogi są naturalne i nie wydają się być w jakikolwiek naciągane, czy wymuszane. Wszystko jest spójne, a również bohaterowie są zwyczajnymi ludźmi, z własnymi problemami i słabościami. Nie podobała mi się jednak sytuacja rodzinna głównej postaci tejże powieści. Zastanawiałam się dość długo, dlaczego autor nie pokazał zgranej rodziny, która się wspiera, tylko sięgnął po problemy rodzinne i nie tylko. Oskar Sawicki nie potrafił sobie ułożyć życia zarówno ze swoją żoną jak i z inną kobietą, co dodawało dramaturgii owej postaci. Jednak muszę stwierdzić, że taki zabieg był konieczny. Oskar Sawicki poświęcił wszystko dla swojego śledztwa. Musiał się spełnić sam dla siebie, nieważne od tego, jakie będą tego skutki.

„Światło” Aleksandra Wiernego, jest pełną niespodzianek powieścią, którą zapewne każdy odbierze na swój indywidualny sposób. Nie ukrywam, że jednym może nie przypaść do gustu, a inni będą zachwyceni treścią zawartą w tejże powieści. Mimo tego, że na początku podchodziłam dość sceptyczne do tej książki, muszę przyznać, że wywarła na mnie wielkie wrażenie i naprawdę, z pełną odpowiedzialnością, mogę polecić tę lekturę.


Za książkę dziękuję: 



04 października 2011

Przypomnienie.

Witam Was. ;) 

Piszę tę notkę, aby Wam przypomnieć o głosowaniu na Najlepszy Blog Książkowy'11. 



Jeżeli ktoś jeszcze nie głosował, to przypominam sposób, w jaki należy oddać swój głos. 
Wysyłamy email pod adres: konkursy@duzeka.pl
W tytule wiadomości wpisujemy: Tytuł bloga, na którego chcemy zagłosować. W moim przypadku jest to "Herbatka z książką". Ale jest lista na stronie konkursu [klik na ebuka] i znajdziecie tak wiele wartych uwagi blogów. 
W treści emaila wpisujemy: Swoje imię i nazwisko. Jest to ważne, gdyż osoby glosujące, także mogą zostać nagrodzeni książką. ;)  


Chciałabym również podziękować wszystkim za oddane na mnie głosy. Bardzo się cieszę z każdego głosu, gdyż jest to dla mnie wielkie wyróżnienie. Zwłaszcza... że w tej sferze blogowej istnieję dość krótko.;)

Także dziękuję Wam za wspaniałe życzenia urodzinowe.Było mi naprawdę miło, kiedy czytałam je wszystkie. 
A studia... zobaczymy. Bądźmy dobrej myśli. ;)

Pozdrawiam serdecznie!

03 października 2011

3 październik 2011r.

Witam Was bardzo serdecznie w ten poniedziałkowy poranek. ;)

Dzisiejszy dzień jest dość ważny. Po pierwsze, mam dzisiaj urodziny. Dokładnie o 7.15 stuknęło mi ostatnie naście. To dopiero mój początek dorosłego i dojrzałego życia.


Nie wiem czy tak można, ale chciałabym sobie życzyć kilka rzeczy. ;) Życzę sobie spełnienia marzeń, aby kolejne dni, miesiące były udanym czasem, który zaowocuje w poznawanie siebie samej i otoczenia. Abym nie poddawała się oraz dążyła do swoich małych marzeń. Życzę sobie także nowych wrażeń czytelniczych, wielu emocji związanych z kolejnymi lekturami. A także... życzę sobie samorealizacji, miłości i akceptacji.

A mój blog wczoraj obchodził pół roku. ;) Nawet nie wiem kiedy ten czas minął. ;) 


Po drugie, zaczynam dzisiaj studia. Jest to dla mnie coś surrealistycznego. Ja i studia?


Tak wiem, już kilka razy o tym pisałam. Jednak nie zmienia to faktu, że mam ochotę podzielić się z Wami tym wydarzeniem kolejny raz. ;) Niesamowicie przeżywam to, że skończyły się luzy, że nie będę miała tyle czasu dla siebie i na czytanie. stresuje się studiami i swoim kierunkiem, który nie należy do najłatwiejszych. Ale zobaczymy ;) Plus jest taki, że nie mam daleko do szkoły i mieszkam w domu, a nie w akademiku. Jednak teraz mój czas na czytanie jeszcze bardziej się skurczy i ilość recenzji zmaleje - chociaż to będzie wręcz śmieszne. Teraz nie poświęcałam każdego wolnego czasu na czytanie, bo chciałam ten czas także spędzać z ludźmi, z którymi podczas roku akademickiego będę widziała dość rzadko, albo i wcale. Ale... z tego co zauważyłam na planie [który jest straszny!] mam kilka ciekawych okienek, więc będę miała sposób, aby je poświęcić. Również wtorki mam wolne, więc będę się relaksowała przy dobrej lekturze - mam nadzieję. A tak ogólnie, to w poniedziałki, środy i piątki będę o 20 w domu. Życie.

Na pewno Was nie opuszczę. Bardzo polubiłam mój blog, a także tę Blogosferę, która dotyczy książek. Myślę, że poznałam wiele ciekawych i barwnych osobowości. Mogę tak stwierdzić po czytanych książkach, a także sposobie pisania recenzji. 

Prawdopodobnie wkrótce będę miała dla Was konkurs. Ale to się jeszcze okaże. Miejmy nadzieję, że swój pomysł uda mi się zrealizować, a przy okazji ktoś z Was skorzysta. ;)

 TUTAJ macie link do piosenki, która cały czas chodzi mi po głowie.

Dzisiaj wieczorem, albo jutro pojawi się kolejna recenzja.

Zobacz również:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...