Przejdź do głównej zawartości

JA którym chcę być. W poszukiwaniu Bożej wersji siebie – John Ortberg



Doskonała miłość usuwa strach”.

              Czym dla nas jest wiara? Czy to tylko przyzwyczajenie, zwyczaje, które wynosimy z rodzinnych domów? Czym jest Kościół dla współczesnego człowieka, a Msza Święta, czy to tylko coniedzielny obowiązek? Jakimi powinniśmy być chrześcijanami, aby postępować zgodnie z praktykowanym przez nas wyznaniem? Tego wszystkiego, a nawet wiele więcej można się dowiedzieć po przeczytaniu książki Johna Ortberg'a: „Ja którym chcę być. W poszukiwaniu Bożej wersji siebie”. 
 
                 Ta książka otwiera oczy czytelnikowi zarówno na wiarę, którą wyznaje, ale i również na jego codzienne życie i postrzeganie świata. Już teraz wiem, że każdy jest osobną istotą. A to wcześniej nie było dla mnie, jak i wielu ludzi, oczywistą sprawą. Nie należy porównywać się do nikogo, ani czynić tak samo jak duchowy autorytet. Powinno się samemu układać swój plan dnia i nikim się nie sugerować. Także w różnych czynnościach można odczuć obecność Boga – nie tylko podczas modlitwy czy na Mszy Świętej. Może na pierwszy rzut oka, są to sprawy dla większości bardzo oczywiste, bo każdy jest inny. Jednak nieświadomie porównujemy się do kogoś innego, sugerujemy się czyimś zdaniem, albo na przykład: tym jak się modli.

Jezus powiedział tym, którzy go słuchali, że kiedy zstąpi na nich Duch, otrzymają moc. Kiedy Duch Boży cię wypełnia, otrzymujesz moc potrzebną do tego, by stawać się tym człowiekiem, jakim stworzył Cię Bóg.

Stajesz się coraz bardziej sobą”.

              Bardzo zainteresował mnie rozdział 14: „Gdy stracisz łączność z Duchem, z powrotem wskocz do rzeki życia”. Mówi on między innymi o tym, że jesteśmy zaślepionymi istotami. Dostrzegamy wady innych, jednocześnie nie widząc swoich. Usprawiedliwiamy swoje zachowania, często winę zwalając na drugą osobę. 



Posiadamy zdumiewający wprost talent, jeśli chodzi o oszukiwanie samych siebie i usprawiedliwianie własnego postępowania”.

               Nie lubię przesadnego filozofowania w tego typu książkach oraz wywyższania się. W „Ja którym chcę być”, autor stosuje bardzo przyjemny styl, przez co teksty czyta się z chęcią. John Ortberg utożsamia się z odbiorcami. Nie jest poza treścią tego, co pisze. Autor urozmaica swój tekst w różnej maści anegdoty i historie z własnego życia i innych. Sprawiają one, że czytelnik poznaje bliżej pana Ortberga. A same te wtrącenia wywołują różne emocje u odbiorcy, zarówno te wesołe jak i te nieco smutniejsze. 
 


Zostać w pełni poznanym i być w pełni kochanym to najbardziej uzdrawiający dar, jaki jeden człowiek może otrzymać od drugiego”

                  Podczas czytania tejże książki, miałam ogromną ochotę rzucić wszystko i spojrzeć na kartki Biblii. Miałam chęć czytania jej, zapoznawania się z jej treścią. Chciałam również iść natychmiast do Kościoła, aby być bliżej Boga. Pan Ortberg oprócz licznych wtrąceń z historii z życia wziętych, ukazał w swoim dziele wiele odwołań do Pisma Świętego. Te kawałki książki bardzo mnie interesowały. Dzięki tym odwołaniom, inaczej patrzy się na poszczególne fragmenty Biblii, można je na nowo zinterpretować. W książce pojawiają się także historie odnoszące się do doświadczeń naukowych, które bardzo mi się podobały i jednocześnie szokowały i zadziwiały. Znajdują się tutaj także wszelkiego rodzaju wykresy, rysunki, które przybliżają czytelnikowi tok myślenia tegoż autora. Można również sprawdzić samego siebie w trakcie lektury, gdyż John Ortberg umieścił także testy, dzięki którym można między innymi rozszyfrować swoje zachowania.

Kiedy się urodziłeś, Bóg dał ci łódkę – twoje życie – aby była przygodą przez wszystkie te dni, jakie spędzisz na ziemi. Bóg stworzył również port – twoją rodzinę – który ma być dla ciebie bezpieczną przystanią i schronieniem, aby dawać ci odwagę do wypływania w morze”.

                    O „JA którym chcę być. W poszukiwaniu Bożej wersji siebie” można by było pisać wiele i długo dyskutować. Nie jestem w stanie nawet skrócić wszystkim myśli, jakie przebiegały mi przez głowę, kiedy czytałam tę książkę. Wiem na pewno, że warto przeczytać tę lekturę, nawet z samej ciekawości. Wiem także, że czasu nie zmarnowałam przy dziele pana Ortberg'a, gdyż odnalazłam wiele odpowiedzi na pytania, które nasuwają mi się odnośnie wiary i bycia dobrym katolikiem. Zachęcam wszystkich do poszukiwania swojej własnej tożsamości i odnajdywania „Bożej wersji siebie”.

 Za książkę dziękuję: 


Komentarze

  1. Uwielbiam kiedy w książkach jest sporo duchowych rad lub filozofii, więc ta lektura z dużym prawdopodobieństwem mi się spodoba. Będę mieć ją na uwadze:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie:) Co prawda nie sięgam za zwyczaj po książki o takiej tematyce, ale ta wydaje się być ciekawa. Poszukam:)
    Postanowiłam przenieść się na blogspot i teraz można będzie mnie znaleźć na http://kraina-andersena.blogspot.com/
    Zapraszam:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja raczej nie przepadam za takimi pozycjami, być może nie jestem jeszcze gotowa na odnajdywanie samej siebie. Kiedy przyjdzie czas, książka trafi w moje ręce, jednak nie zdarzy się to w najbliższych dniach.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już wcześniej kusiła mnie ta książka, na stronie wydawnictwie Esprit po prostu rzuciła mi się w oczy, szkoda, że nie mogłam jej zrecenzować... Dzięki za opinię, rozejrzę się za nią :) Dodaję do obserwowanych, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię książek o Bogu itd. Jakoś tak.. Więc sobie odpuszczę tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba chętnie bym po nią sięgnęła. Zawsze interesowały mnie takie głębokie spojrzenia na wiarę i wieczne pytania. Bardzo filozoficznie i, choć nie jestem katolikiem, absolutnie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezbyt w moim typie. Może jeszcze nie dorosłam do tego typu pozycji, to patrzenia wstecz na swoje życie i świadomego ulepszania go. Jednak kiedyś, kto wie... może się zapoznam i z tą książką ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

NIEWIARYGODNE (2019) | SERIAL NETFLIX

Zwykły, leniwy sobotni wieczór. Dziecko zasnęło, a rodzice siadają do kolacji. W planach miałam czytanie, ale postanowiliśmy do posiłku coś włączyć. Netflix. Padło na miniserial, który mieliśmy od jakiegoś czasu na liście. Na Niewiarygodne.

Pierwszy odcinek nas zmroził, i to dosłownie. Nie drgnęliśmy przez cały jego czas trwania, a po moich policzkach płynęły łzy. Tych emocji nie da się opisać. Już wiedziałam, że nici z czytania. Serial nas pochłonął i nie mogliśmy już skupić się na niczym innym. Dwa wieczory i osiem prawie godzinnych odcinków. Nieźle, bo nie mieliśmy maratonu serialowego od niemal roku. 

Niewiarygodne to historia dziewczyny, która została zgwałcona. To historia dziewczyny, która pod presją organów ścigania, odwołała swoje zeznania, tym samym tracąc swoją autentyczność, ale nie tylko. Straciła też swoje życie. Marie Adler, główna bohaterka, pomimo swojego młodego wieku ma na koncie wiele ciężkich przeżyć. Czy, paradoksalnie, to właśnie jej przeszłość zaowocowała tym,…

WILCZERKA | KATHERINE RUNDELL

Za mną już trzy książki Katherine Rundell: Dachołazy, które skradły moje serce, Odkrywca, który był całkiem okej. Dzisiejszą gwiazdą jest natomiast Wilczerka, która podobała mi się zdecydowanie najbardziej.
Śledząc wydarzenia w książce, zastanawiałam się, jakiej grupie wiekowej jest ona dedykowana. Nie brakuje w niej przemocy, brutalności a nawet rozlewu krwi. I dopiero kiedy przybliżyłam mężowi fabułę, uznał, iż jest to typowa baśń, którą mogą czytać i starsi i młodsi. I chyba to jest racja.
Główna bohaterka, dwunastoletnia Fieo, może pochwalić się ogromną odwagą. Razem z mamą mieszkają w chacie pośrodku lasu, a ich zajęciem jest opieka nad porzuconymi przez arystokrację, wcześniej nieznającymi dziczy, wilkami. Marina i Fieodora są wilczerkami, co niekoniecznie podoba się carowi. W następstwie tego, matka dziewczynki zostaje aresztowana, a dodatkowo, szalony generał Rakow, fan ognia, pali ich dom, a Fieo zostaje z niczym. Dwunastolatka postanawia zatem odbić rodzicielkę i zemścić się…

TRYLOGIA: DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI | WHITNEY G.

Nie wierzę, że mam za sobą romans, a na dodatek trylogię. Nie wierzę, że to jest taki... pikantny romans ociekający seksem. Czasami potrafię samą siebie zaskoczyć, bo potrzebowałam czegoś lekkiego, żeby na chwilę całkowicie się rozluźnić. I tego typu książki mają to do siebie, że wciągają, że nie pozwalają się odłożyć, bo przyciągają do siebie czytelniczkę i zmuszają do lektury. I sama dałam się złapać w pułapkę, do której świadomie się zbliżyłam. Dzisiaj krótko napiszę o całej trylogii Domniemanie niewinności Whitney G., w której skład wchodzą tytuły: Oskarżyciel, Niewinna, Prawo miłości. Jest to seria z prawniczym twistem, a każdy rozdział rozpoczyna się jednym słówkiem z dziedziny prawa i wyjaśnieniem go – przyjemne z pożytecznym – nauką. Nie będę omawiała każdej z książek z osobna, bo są one w specyficzny sposób napisane, a dodatkowo, szkoda by mi było za bardzo zdradzać fabułę drugiego i trzeciego tomu. 
Andrew jest prawnikiem, oczywiście bardzo dobrym. Ma za sobą trudne przejścia…