Przejdź do głównej zawartości

Modżiburki dwa - Mirosław Sośnicki

Bo Modżiburki mają to do siebie, że zawsze idą za głosem serca. A rozum jest po to, aby wcielić w życie to, co powstaje w sercu.”

           Kiedyś wydawało mi się, że miłość jest nienaturalna i wręcz śmieszna. Dziwnie patrzyłam na wszystkie zakochane pary, które gromadziły się wokół mnie i byłam mocno zszokowana, nieraz zażenowana ich zachowaniem. Te czasy już minęły. Teraz całkiem inaczej patrzę na sferę miłosną, co bardzo pomogło mi w przypadku tej powieści. Z twórczością pana Mirosława Sośnickiego spotkałam się za pomocą książki „Miłość, tylko miłość”, która wywołała we mnie pozytywne emocje. Z przyjemnością i wielką chęcią sięgnęłam po kolejną powieść tego autora i wcale nie zawiodłam się na jego oryginalnym patrzeniu na świat. „Modżiburki dwa” ukazały mi realia, w których głównymi aspektami życiowymi wcale nie są sława i pieniądze. Bohaterowie tej historii kierują się głosem serca, jednocześnie szerokim łukiem omijając wszystko, co egoistyczne i zbędne im do szczęścia.

           Tytułowe Modżinurki dwa poznały się przez przypadek. Modżiburek Malutki, pasjonatka przyrody, napisała maila do Modżiburka Większego w sprawie jego artykułu. Po tygodniu obfitego korespondowania ze sobą, postanowili się spotkać. Te dwie barwne postaci trafiła miłość od pierwszego wejrzenia. Żadna siła nie była i nie jest w stanie zakończyć ich cudownego miłosnego stanu. Wszystko, czego im jest potrzebne do szczęśliwej egzystencji, to oni sami. Te dwie postaci znalazły swoje przeznaczenie, w co szczerze uwierzyłam podczas poznawania tejże lektury. Cały świat ułożył się tak, aby te dwa Modżiburki się spotkały. Czekając na miłość, poznały one idealnych dla siebie partnerów życiowych. Dzięki tej książeczce można uwierzyć, że prawdziwe, odwzajemnione i bezinteresowne uczucie istnieje i można je odkryć w najmniej spodziewanym momencie.

... bo Modżiburki mają to do siebie, że najlepiej im wtedy, kiedy są razem.”

           Opowieść o Modżiburkach jest bardzo rozczulająca. Przez każdą kolejną stronę tej historii miałam uśmiech na twarzy. Wiele radości sprawiło mi poznawanie perypetii dwóch Modżiburków, które nie mogły normalnie funkcjonować bez siebie nawzajem. Czasami musiałam sama sobie przypominać, że jest to powieść o dwóch dorosłych osobach, które zachowują się dosłownie jak nastolatkowie. Odbiorcy podczas czytania nieraz doskwiera zazdrość, gdyż te dwie postaci tworzą idealny związek, o którym niejeden człowiek tylko marzy. Odnosiłam wrażenie, że Modżibutki są zamknięte w bańce, która nie ma prawa pęknąć. Otaczają siebie nawzajem ochroną i wielką troską, sprawiając, że świat w którym żyją, nie dopuszcza do siebie żadnych negatywnych wydarzeń oraz emocji. Nie liczy się dla nich przyszłość, ponieważ pełną piersią trwają i rozkoszują się czasem teraźniejszym.

           Styl jakim posługuje się pan Mirosław Sośnicki sprawia, że przez tę powieść dosłownie się przepływa. Każde kolejne zdanie jest miłe w odbiorze i pozbawione zbędnych zabiegów stylistycznych. Historia jest opisana w bardzo prosty sposób, przez co czytanie jest jeszcze bardziej przyjemne. Całe ukazane uczucie wydaje się być najbardziej naturalną rzeczą na świecie, dzięki czemu czytelnik pragnie jak najszybciej przebrnąć przez wszystkie strony owej książki. Ta historia jest jednym wielkim ciasteczkiem polanym lukrem, ale w ogóle nie wydawało mi się to śmieszne. Cieszyłam się, że te dwie postaci spotkało tak wielkie szczęście i trwają niezmiennie w swoim idealnym związku, który próbowali odizolować od całego zgiełku wielkiego miasta. Schowanie się w Górach Sowich, dla bohaterów tej historii, było jedną z lepszych życiowych decyzji. Dzięki temu Modżiburki miały poczucie intymności oraz tego, że są stworzeni tylko dla siebie. Obdarowywali siebie tak ogromną dawką uczuć, że nieraz żałowałam, że nie jestem jednym z tytułowych Modżiburków. Pragnęłam znaleźć się w tej powieści, aby poczuć smak tego idealnego świata, który wykreował swoim czytelnikom autor tej książki.

           Wierzę, że pan Sośnicki zaskoczy jeszcze niejednokrotnie swoich czytelników tak nowatorskimi i oryginalnymi rozwiązaniami w swoich książkach. Mam ogromną nadzieję, że wpadną mi w ręce inne dzieła tego autora, gdyż swoją twórczością bardzo przekonał mnie do siebie. Książka „Modżiburki dwa” pokazuje jak wielkie znaczenie ma siła przeznaczenia, a także opiekuńczość, oddanie oraz czułość jakimi obdarowywali siebie nawzajem tytułowe postaci. Te dwie zakochane do granic możliwości osoby w pełni akceptowały siebie nawzajem, sprawiały wrażenie szczęśliwych i pogodzonych z własnym losem. Już niczego więcej nie oczekują od życia – za wyjątkiem zwiększenia ilości Modżiburków istniejących na świecie.

Bo kochanie ma pierwszeństwo przed wszystkimi ważnymi i najważniejszymi sprawami.”


           Myślę, że do czytania książki Mirosława Sośnickiego „Modżiburki dwa” zabrałam się w odpowiednim momencie. Aktualnie rozumiem pojęcie miłości. Jednak wydaje mi się, że ci, którzy są nastawieni sceptycznie do uczuć, albo nie lubią ich wylewu, nie odbiorą tej powieści tak entuzjastycznie jak ja. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta powieść nie jest dla każdego. Jednak polecam ją gorąco, bo warto znaleźć się w cudownym świecie dwóch Modżiburków.


Egzemplarz książki otrzymałam od Wydawnictwa MTM, za co bardzo dziękuję.  


Komentarze

  1. Czytałam, uwielbiam tę książkę i wszystkim polecam. To takie dziwne, jak o dwóch słowach można napisać aż tak wiele.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektórzy po prostu mają dar pisania pięknie o uczuciach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej książce ale jeszcze nie miałam okazji przeczytać, mam nadzieję, że kiedyś będę mogła pochwalić się nią na mojej półce

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto się nią chwalić. ;) Bardzo pozytywna lektura. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna pozytywna opinia o tej książce. Będę musiała się za nią rozejrzeć:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Z początku tytuł i fabuła wydawała mi się naiwna, jednak kończąc czytanie Twojej recenzji doszłam do wniosku, że z chęcią przeczytam dzieło o miłości.
    Klaudyno, ogólnie nominowałam Cię do One Lovely Blog Award :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Też na początku nie wiedziałam jak podejść do tej książki. Ale jest naprawdę cudowna. Warto do niej zajrzeć. ;)

    Dziękuję za nominację. ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji. ;)
Zachęcam do dyskusji na temat powyższego tekstu! *.*

Zobacz również:

CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE | MAGDALENA WITKIEWICZ

Ostatnimi czasy mam dużą ochotę na czytanie książek Magdaleny Witkiewicz, bowiem wiele osób je poleca. Ja również należę do tej grupy, bo pierwsze dwie jej książki, które czytałam (Opowieść niewiernej oraz Pierwsza na liście) bardzo przypadły mi do gustu, jednak później miałam przestój z czytaniem czegoś tejże autorki, a jak do niej wróciłam, był to słaby powrót. Ale! Całe szczęście na mojej drodze stanęły audiobooki Uwierzw Mikołaja, a następnie Czereśnie zawsze muszą być dwie, które to odbudowały mi twórczość pani Witkiewicz. O tym ostatnim tytule dzisiaj krótko opowiem.
Główną bohaterkę, Zofię Krasnopolską, czytelnik poznaje w momencie, kiedy ta uczęszcza do podstawówki, a dokładnie w dniu, kiedy jest na pierwszych w swoim życiu wagarach. Zachowanie tej wzorowej uczennicy nie może przejść bez echa, zatem dziewczyna musi zaopiekować się panią Stefanią, która jest przyjaciółką szkoły. Jak się okazało, Zosi opłaciło się wybrać na wagary, bowiem dzięki karze zyskała piękne przyjaźń …

DOM NA KURZYCH ŁAPACH | SOPHIE ANDERSON

Książki dla dzieci i młodzieży dotychczas nie były często przeze mnie czytane, jednak od niedawna coraz bardziej na nie zwracam uwagę. Oczywiście jest to związane z tym, że zostałam mamą i poniekąd robię małą selekcję tego, jakie tytuły są wartościowe i godne polecenia młodym czytelnikom. Jedną z takich ciekawych książek może być właśnie Dom na kurzych łapach Sophie Anderson.
Jest to taka historia, którą czyta się wyśmienicie, bo świat wykreowany jest zwyczajnie ciekawy nawet dla starszego odbiorcy. No cóż, mamy tutaj legendę o Jagach, którzy to (mogą to też być panowie) pomagają duszom przejść na drugą stronę przez Bramę. Mieszkają oni w ożywionych domach, które mogą się przemieszczać i robią to chętnie. Główną bohaterką powyższej powieści jest dwunastoletnia Marinka mieszkająca ze swoją babcią. Dziewczynka wie, że jej przeznaczeniem jest być kolejną Babą, jednak ona tego nie chce. Chce podróżować, zobaczyć świat, mieć przyjaciół, zamiast siedzieć z dala od żywych ludzi i spotykać …

TO NIE JEST TWOJE DZIECKO | MAŁGORZATA FALKOWSKA

Dałam drugą szansę Małgorzacie Falkowskiej. Chciałam spróbować, czy jej styl pisania jest dla mnie, bo po Spełniaczach miałam raczej negatywne odczucia. Sięgnęłam zatem po To nie jest twoje dziecko, bo książka zapowiadała się naprawdę dobrze. Liczyłam na emocje i pozytywne wrażenia z lektury. No cóż...
To nie jest tak, że skreśliłam od razu autorkę, że podeszłam negatywnie do kolejnego tytułu spod jej pióra. Wręcz przeciwnie! Byłam nastawiona bardzo pozytywnie. Sama fabuła wydawała się interesująca, początek – pomimo małych zgrzytów, których postanowiłam się nie czepiać! - był naprawdę ciekawy i dobry. Jednak wyglądało to tak, że do pewnego momentu książka To nie jest twoje dziecko mnie wciągała, aż tu nagle BUM! Dosłownie miałam wrażenie, że czytam nie tę książkę, nie tę historię, że ktoś od nowa stworzył bohaterów i ich charakterystykę. Bo jedna z bohaterek zmieniła się o 180 stopni, tak w momencie. Na początku była przyjazna, zdecydowana i konkretna, aż tu nagle zrzuciła maskę prz…